X Niedziela zwykła A

Szanuj drugiego człowieka, bo ty sam jesteś człowiekiem – piękny to kategoryczny imperatyw znany już stoikom w starożytności greckiej i głoszony przez zwolenników laickiej moralności, dopiero wówczas otrzyma pełny sens, gdy uznamy, że człowiek jest Bożym obrazem. W przeciwnym razie taki nakaz nie tylko zostanie pozbawiony swej inspirującej siły, lecz ponadto wzbudzi szereg wątpliwości na temat ludzkiej natury i metod jej szanowania. Kto przyjmie np. założenia jakiegokolwiek monizmu, ten główną wartość ludzkiej natury zobaczy w ogólnym człowieczeństwie, a nie w jednostce ludzkiej. Znamienny pod tym względem jest dialog prowadzony w powieści G. K. Chestertona przez ateistę Turnbulla i szatana, który stara się go przekonać, że trzeba zgładzić tych, którzy nie nadają się, aby ich można było zatrudnić. Turnbull odpowiada: Ci ludzie mają też pewne prawa. Prawa? […] A może oni mają dusze? – Mają życie – rzekł Turnbull surowo – to mi aż nadto wystarcza. […] Tak, rzeczywiście! Życie jest rzeczą świętą… ale życia – nie. Ulepszamy Życie niwecząc życia[1]. Straszliwą ilustracją tych jakby proroczych słów była ideologia rasizmu ulepszająca gatunek ludzki przez niszczenie jednostek i całych narodów. Skoro przyjmujemy, że każdy człowiek brany indywidualnie jest obrazem Bożym, a chrześcijaństwo jasno i wyraźnie dopowie: synem Bożym, to prostą, logiczną konsekwencją jest przekonanie, że wszyscy ludzie są co do swej natury równi wobec Boga i posiadają te same istotne prawa. Tylko przez wiarę w Boga, bezpośredniego Twórcę każdej indywidualnej duszy ludzkiej da się przezwyciężyć wszelkie różnice kulturowe, rasowe, narodowe, państwowe, a nawet wyznaniowe. Dowodzenie, że istnieje jakieś ogólne prawo natury ponadnarodowe i państwowe, nie ma dla katolików pełnego logicznego oparcia bez przyjęcia prawdy o istnieniu Boga. Przecież ludzka ogólna natura nie istnieje i nie wydaje praw, a również nie może nakładać obowiązków, są tylko konkretne państwa i narody, jakie chcą bronić swej suwerenności. Uznanie natomiast Boga, Stwórcy natury, stanowi logiczną i realną podbudówkę dla praw obowiązujących wszystkich ludzi”[2]. ( Ks. Wincenty Granat).

Biskup senior diecezji sandomierskiej Wacław Świerzawski często powtarzał, że wielu ludzi współczesnych zagubiło w praktyce swego postępowania prawdę o Bogu – Alfie i Omedze ludzkiego życia. Zapomnieli o tym, od Którego wyszli, o Źródle miłości obdarowującym istnieniem wszystkich oraz o Celu,  dla osiągnięcia którego zostali stworzeni tj. o tym samym Bogu, pragnącym obdarować każdego szczęściem wiecznym. Ponieważ zapomnieli o tych dwóch fundamentalnych punktach zaczepienia ludzkiego istnienia, o Bożym wczoraj jutro, to w konsekwencji również ich dziś jest przeraźliwie puste, pozbawione właściwej orientacji przynoszącej z sobą  doświadczenie szczęścia, pokoju, nadziei i sensu.

1 VI 1930 roku zmarł w Krakowie biskup sandomierski Marian Józef Ryx[3]. Urodził się 10 XII 1853 roku w Warszawie. Był absolwentem sandomierskiego Seminarium i Akademii Duchownej w Petersburgu; święcenia kapłańskie otrzymał w 1879 roku. W kolejnych latach był rektorem kościoła św. Józefa w Sandomierzu, profesorem Seminarium, proboszczem w Wierzbicy, rektorem Seminarium. 7 IV 1910 roku został  mianowany biskupem sandomierskim[4]. 8 IX 1913 roku bp Ryx dokonał koronacji cudownego obrazu Matki Bożej Bolesnej Pani Ziemi Sandomierskiej w Sulisławicach[5]. W czasie pasterzowania bpa Ryxa Sandomierz nawiedził ówczesny delegat apostolski ks. Achilles Ratti, późniejszy papież Pius XI[6].


[1] G. K. Chesterton. Kula i krzyż. Przekł. S. Olgierd. Poznań 1927 s. 248-249.

[2] W. Granat. Personalizm chrześcijański. Teologia osoby ludzkiej. Poznań 1985 s. 400.

[3] „Około godziny 3-ej, gdy lekarz oświadczył, że teraz najlepsza pora odwiedzić Ks. Biskupa, wszedłem do pokoju i zbliżyłem się do łóżka. Serce ścisnęło się na widok tak bardzo zmienionej już twarzy wskutek cierpienia – cień po prostu człowieka. Ks. Biskup ucieszył się bardzo, wyciągnął ręce i zawołał: witaj dobry człowieku. Nie czekając ani chwili, rzuciłem się na kolana prosząc o błogosławieństwo dla wszystkich kleryków. Podniósł drżącą rękę, wymawiając słowa błogosławieństwa. Osłabienie widoczne było coraz większe. Koło godziny 5-ej zwilżyłem mu twarz i ręce wodą; skinął już tylko głową na znak podziękowania. Poprosiłem  jeszcze o błogosławieństwo dla ks. ks. profesorów, nic nie odpowiedział; sądziłem,  że nie dosłyszał, lub jest nieprzytomny. Dopiero w jakieś dobre pół godziny, gdy skończyłem Matutinum i Laudes z dnia następnego, otworzył szeroko oczy, zamyślił się i wyraźnie wypowiedział: ciebie, ciebie i ks. ks. profesorów błogosławię. Ręki już jednak podźwignąć nie mógł. To były ostatnie słowa, które z ust jego słyszałem”. G. Janiewski. Z ostatnich chwil ś. p. ks. biskupa Marjana Ryxa i uroczystości żałobnych w Krakowie. KDS 23 ( 1930) s. 204.

[4] J. Wiśniewski. Biskupi sandomierscy. Radom 1913 s. 41-42.

[5] „Inicjatywa koronacji obrazu Matki Bożej wyszła od ludu sandomierskiego. Po pozytywnej odpowiedzi Stolicy Apostolskiej na prośbę dotyczącą koronacji obrazu, powołano specjalny komitet organizacyjny uroczystości koronacyjnych pod patronatem biskupa sandomierskiego Mariana Ryxa. W skład komitetu wchodziły znane osoby ziemi sandomierskiej ( m.in. ksiądz prałat Antoni Rewera i dziedzic Łoniowa hrabia Jerzy Moszyński), przedstawiciele parafian sulisławskich i miast Sandomierza oraz Radomia. Korony do obrazu Matki Boskiej Sulisławskiej ufundowało duchowieństwo diecezji sandomierskiej. Liczbę czcicieli Pani Ziemi Sandomierskiej obecnych na koronacji w dniu 8 września 1913 roku ocenia się na ćwierć miliona osób. Koronacja ta była pierwszą koronacją obrazu Matki Najświętszej w diecezji sandomierskiej od czasu jej powołania do istnienia w 1818 roku”. J. Bisztyga. Mała ojczyzna. Epizody z historii mieszkańców ziemi sulisławsko – łoniowskiej. Sandomierz 2003 s. 75-76. Dnia 13 V 2017 roku, w 100 rocznicę objawień fatimskich,  bp Krzysztof Nitkiewicz zawierzył diecezję sandomierską, przed Obliczem Matki Bożej Sulisławskiej i Jej Syna, Niepokalanemu Sercu Najświętszej Maryi Panny.

[6] J. Wiśniewski. Historia i rozwój diecezji sandomierskiej. W: Rocznik diecezji sandomierskiej na rok 1929. Red. S. Grelewski. Radom 1928 s. 17. 8 września 1918 roku, wizytator apostolski ks. Achilles Ratti  poprowadził procesję eucharystyczną wokół sandomierskiej katedry. „W uroczystości uczestniczyły tłumy ludzi, bo i wydarzenie miało wymiar historyczny. Chociaż oficjalną datą odzyskania przez Polskę niepodległości miał się stać dzień 11 listopada, w Sandomierzu świętowano ją dwa miesiące wcześniej”. K. Nitkiewicz. Bardziej dom niż pałac. Sandomierz 2015 s. 39. Więcej o bp. Ryxie w homilii na następną niedzielę.