Zesłanie Ducha Świętego

Foto. Archiwum prywatne

„Gdy więc Bóg w imię swej sprawy wzywa nas do nowych wysiłków, gdy żąda od nas ofiary – nie ściskajmy samolubnie serc naszych – z całą gotowością odpowiedzmy wielkości zadania. W osieroceniu pomni na głos zmarłego Pasterza, głos silniejszy dzisiaj jeszcze, bo z poza grobu idący, wszyscy jak jesteśmy, stańmy pod znakiem Krzyża Świętego, znakiem na silnej, niewzruszonej skale Piotrowej zatkniętym. Niech żadne uczucie, który by tam stanowisko nasze osłabiało, nie postoi w duszy: jeden duch i jedno serce, jak niegdyś Apostołów w Wieczerniku, niechaj nas ożywia; jeden jedyny wspólny cel niechaj nam przyświeca. A jak ongi silni obfitością łask Ducha Świętego wyszli Apostołowie z Wieczernika, by w krwi, pocie i znoju siew Boży prowadzić, tak i my we wspólnej jednomyślności zaskarbimy sobie nadprzyrodzoną pomoc na ciężkie a doniosłe zadanie życia, jakie Bóg wskazuje. Oto pierwsze moje krótkie słowo i pierwsza prośba do was, Szanowni i Kochani Bracia Kapłani – bądźmy jednym duchem i jednym sercem i wspierajmy się wzajemnie modlitwą”. ( Bp Marian Ryx).

W Sandomierzu, przy kościele Świętego Ducha działał zakon duchaków.  Był to zakon oparty na regule augustiańskiej i konstytucji joannitów, skoncentrowany głównie na szeroko rozumianej działalności charytatywnej, z podkreśleniem troski o chorych, ubogich, osamotnione kobiety w stanie błogosławionym i porzucone dzieci. Zakon ten został założony przy szpitalu w Montpellier w 2 połowie XII wieku przez Gwidona. Duchacy odznaczali się szczególnym nabożeństwem do Ducha Świętego Pocieszyciela ubogich i strapionych. Nosili oni czarną szatą z białym krzyżem o dwóch ramionach poprzecznych ( symbol Trójcy Świętej), którego wszystkie zakończenia wieńczyły podwójne rogi symbolizujące 12 owoców Ducha Świętego. Dzień w klasztorze duchackim rozpoczynano śpiewem hymnu Veni Creator Spiritus, zaś w każdy czwartek odprawiano wotywę o Duchu Świętym i śpiewano godzinki do Najświętszej Maryi Panny; wśród podopiecznych duchacy szerzyli kult Jezusa Miłosiernego wraz ze świętem Dobrych Uczynków, ustanowionym przez papieża Innocentego III w 1208 roku i obchodzonym w II niedzielę po Objawieniu Pańskim. Duchacy rozpowszechniali również kult Matki Bożej Uzdrowienia Chorych i św. Józefa, patrona dobrej śmierci. Szpital dla duchaków w Sandomierzu ufundował w 1312 roku kasztelan krakowski Żegota. Przy sandomierskim klasztorze istniało prawdopodobnie Bractwo Ducha Świętego[1].

 Duch Święty umacnia chrześcijan do mężnego znoszenia cierpień. Wielu współczesnych nie rozumie wartości i sensu cierpienia, wielu od cierpienia ucieka. Św. Teresa Wielka powiedziała następujące zdanie: albo cierpieć, albo umrzeć. Zdanie to znaczy, iż życie pozbawione cierpienia jest jałowe, bezproduktywne, puste, pozbawione sensu. To nie jest głoszenie cierpiętnictwa, to nie jest pochwała cierpienia dla samego cierpienia, ale głębokie zrozumienie sensu cierpienia. Do każdego cierpienia znoszonego w wierności Bogu została bowiem przypisana łaska. W cierpieniu znajduje szczególne spełnienie przykazanie miłości Boga i bliźniego. Czy Bóg wszechmogący nie mógł zbawić człowieka jednym słowem? Oczywiście, że mógł. A jednak wybrał właśnie cierpienie jako drogę zbawienia. Chrześcijanin więc jest tym człowiekiem, który uzupełnia pytanie dlaczego cierpienie, pytaniem dlaczego Krzyż Chrystusa? Dzięki Krzyżowi Chrystusa możemy osiągnąć zbawienie. Sakramenty zostały wysłużone przez to cierpienie i to one właśnie stanowią największe dobro całej ludzkości i każdego człowieka.


[1] K. Antosiewicz. Duchacy. EK IV Red. R.Łukaszyk. Lublin 1985 szp. 299-301.