„Zmieniają się czasy i okoliczności, w których przeżywamy Wielki Post. Zawsze jednak skłania on nas do szczególnej zadumy nad sprawami naszego sumienia, nad jakością naszego życia, nad tym czy i na ile przesłanie Ewangelii wpływa na nasz stosunek do Boga i ludzi. Pragniemy w tym roku podążyć za Chrystusem, na Jego pustynię i zaczerpnąć z owoców Jego postu. Pragniemy wsłuchać się w Jezusowe odpowiedzi, którymi oddalał szatana. Są to słowa Jezusa, które zobowiązują do szczególnego zamyślenia i rozważenia w czasach, które przeżywamy”[1]. ( Bp Edward Materski).
Patrz, o duszo, jakżeś droga, kupiona świętą Krwią Boga; nie sprzedawajże się tanie, dla grzechów na potępienie. Przeto grzechu się wystrzegaj, o łaskę skrzętnie zabiegaj, aby Krew Chrystusa Pana, nie była darmo wylana[2]. W czasie Wielkiego Postu Matka Kościół nawołuje szczególnie intensywnie swoje dzieci, by rzuciły się w przepaść Chrystusowej męki i w ten sposób ochłodziły upał swych serc oraz skruszyły najtwardszy element rzeczywistości, nieporównanie twardszy od najtwardszego spiżu, granitu i marmuru, opoki ludzkich serc. Grzechowy upał sumienia i zatwardziałość serca niweluje się poprzez odrzucanie szatańskiego głosu i zdecydowane przyjmowanie za zasadnicze kryterium postępowania głosu Boga. Chrystus rzucił się w przepaść o wiele głębszą od czeluści wąwozu Cedron[3]; Chrystus rzucił się w bezdenną przepaść swej męki – miłości dla człowieka i rzucił się w nią nie dlatego, że tak chciał szatan, ale dlatego, że taka była wola Chrystusowego Ojca. Ten dramat, dramat dwóch głosów skierowanych do człowieka, rozgrywa się w dalszym ciągu w każdym z nas[4]. Jeden głos, szatański – o tyle dziwny, że wydawany przez tego, który rzekomo nie istnieje[5] – zachęca do upatrywania wielkości i ludzkiego heroizmu w odrzucaniu woli Bożej, w niwelowaniu wszelkich norm i zasad postępowania, w staniu się normą dla samego siebie; człowiek – miarą wszystkich rzeczy. Prowadzi on prostą i szybką drogą do dewiacji, patologii i śmierci, zarówno fizycznej jak i duchowej. Głos drugi, Boży, przypomina człowiekowi o tym, że jest on istotą, która pokój i harmonię duszy może uzyskać jedynie poprzez szczere przyjęcie do swego serca i postępowania przykazań Dekalogu i zasad Chrystusowej Ewangelii. Te zasady w niczym go nie ograniczają, wręcz przeciwnie, przynoszą ze sobą prawdziwą wolność, pokój, miłość i szczęście. Staje się to jednak rzeczywistością wtedy, gdy człowiek wchodzi w dramat Chrystusowego odkupienia i staje się tegoż, poprzez konsekwentne życie sakramentalne, uczestnikiem. Odkrywanie znaczenia Męki Chrystusa i jej powiązania z naszym życiem i z naszym pokonywaniem grzechu wydaje się szczególnie ważne dla współczesnego człowieka, który często przestał rozumieć właśnie te centralne prawdy wiary[6]. Po grzechu pierworodnym człowiek stał się, jak to ujmuje Sobór Watykański II, niemożliwą do rozwiązania zagadką dla samego siebie; niezdolny do pokonania zła o własnych siłach. Tę ludzką zagadkę dostrzegali już pogańscy myśliciele; rzymski poeta Owidiusz ujął ją w sformułowanie, które z czasem stało się niemal przysłowiowym wyrażeniem: video meliora proboque, deteriora sequor – widzę rzeczy lepsze i pochwalam je, idę jednak za gorszymi. Tę samą tajemnicę ludzkiej skłonności do grzechu św. Paweł ujął w słowa: Nie rozumiem bowiem tego, co czynię, bo nie czynię tego, co chcę, ale to, czego nienawidzę ( Rz 7, 15). Czynię właśnie te rzeczy, których nienawidzę… pragnę tego, co dobre, a jednak tego nie czynię. Kto mnie wyzwoli tej niewoli ciała? Odpowiedź na Pawłowe pytanie odnajdujemy w Ewangelii i Osobie Jezusa Chrystusa – Jedynego Prawdziwego Zbawiciela człowieka. Wielki Post jest czasem pełniejszego zjednoczenia z tym właśnie Zbawicielem. Przylgnięcie umysłem, sercem, wolą i postępowaniem do woli Bożej jest zasadniczym powodem obecności chrześcijan w świecie. To jest właśnie to więcej ( por. J 21, 15) w odniesieniu do miłości Boga i człowieka; przez to więcej chrześcijanie mają stawać się solą i światłem swego otoczenia, mają się odróżniać od swego otoczenia, środowiska życia, pracy i wypoczynku właśnie tym więcej – większą od innych, miłością Boga i człowieka. W doświadczeniu codziennym każdego z nas odkrywamy prawdę słów o czasie, który się wypełnił; czas ostatecznych decyzji dokonuje się w tym, co określamy słowem teraz. Gdy, wpatrzeni w przykład Chrystusa i umocnieni Jego łaską, odrzucamy pokusę do grzechu, wkraczamy lub utwierdzamy się w czasie wiodącym do zbawienia, rozpoczynamy w naszym życiu czas upragniony, czas zbawienia; gdy zaś wchodzimy w grzech, poprzez uleganie podszeptom szatana, już teraz rozpoczynamy tragedię naszego potępienia na wieczność. W dzisiejszej Ewangelii ponownie widzimy szatana jako tego, który podsuwa sugestię iluzji szczęścia poza Bogiem. Niektórzy ludzie ulegają tej szatańskiej pokusie i doświadczają w swym życiu boleśnie pustki szatańskich obietnic. Pomimo tego jednak nie chcą się przyznać do tego doświadczenia i udać się do Chrystusa po prawdziwe rozwiązanie problemu swego życia. Stąd, jak to ujął jeden ze współczesnych autorów, ponieważ nie chcą iść do sakramentalnej spowiedzi, gdzie jest obecny Jedyny zdolny przynieść im pokój serca, to spowiadają się wszystkim i cały czas w sposób publiczny. Nie oszukamy naszej natury: zostaliśmy stworzeni, aby żyć w świetle Bożej prawdy i odrzucając to fundamentalne Boże powołanie skazujemy siebie na życie pozbawione pokoju z Bogiem, z samym sobą i z innymi. Cechą charakterystyczną strategii szatańskiej w odniesieniu do Pisma Świętego jest postępowanie według zasady pars pro toto: rzuć się w dół, bo przecież jest napisane… widzicie jaki Jezus jest łagodny – nie potępił niewiasty cudzołożnej. Taki sposób postrzegania stosowany jest przez szatana zresztą nie tylko w odniesieniu do Pisma Świętego, ale również do innych przejawów rzeczywistości: doczesność to całość tego co istnieje; miłość to nie zachowywanie Bożych przykazań, ale uczucia i pożycie płciowe; życie to władza i błogostan subiektywny, ale już nie cierpienie. Nieprzyjaciel zachęca do tego, by dostrzegać jedynie pozytywne strony człowieka i świata, z jednoczesnym pozostawaniem głuchym i ślepym na istnienie i działanie zła. W przypadku człowieka pogrążonego w grzechu tego rodzaju szatańska ideologia zdaje się następować zawsze jako konsekwencja jego grzesznego sposobu życia i próba specyficznego usprawiedliwiania tegoż, pozbawiona woli podjęcia trudu autentycznego nawrócenia: jeżeli nie żyjesz tak jak wierzysz, zaczniesz wierzyć tak jak żyjesz. Chrystus pokonuje tę szatańska strategię, poprzez przywołanie całości i integralności Bożego Objawienia: owszem, ale jest również napisane… i Ja ciebie nie potępiam, idź i więcej nie grzesz… idź precz ode Mnie szatanie, bo nie myślisz o tym, co Boże. Wielki Post jest czasem, w którym powinniśmy odnowić i umocnić życiodajną więź z naszym Stwórcą i Zbawicielem. Jezus Chrystus, którego czas ziemskiego życia stanowił doskonałą harmonię contemplatio et actio, jest ciągle obecny w swym Kościele, gdzie dokonuje misji integralnego uzdrawiania człowieka; w języku biblijnym terminy zbawienie i uzdrowienie stanowią w istocie synonimy. Dzieło to realizuje się w sposób unikalny w liturgicznym wymiarze Kościoła. Chrystus obecny w liturgii jest cały, tzn. obecna jest Jego Osoba i Jego dzieło zbawcze. Jest to Chrystus paschalny, który przechodzi. Chrystus obecny w liturgii zbawia, wzywa, prowadzi, ożywia, formułuje, buduje i utrwala królestwo Ojca na ziemi, idąc na przedzie prowadzi lud odkupiony do ziemi obiecanej. Liturgia Kościoła uczy więc uważnego słuchania, nie tyle jakiegoś mądrego człowieka, ale samej Mądrości Wcielonej – Chrystusa i samego Źródła Mądrości – Boga w Trójcy Przenajświętszej Jedynego. Dla każdego, kto pragnie mieć życie w sobie i przynosić owoc, całkowicie zrozumiałym jawi się więc konieczność wiernego, liturgicznego trwania w Chrystusie. Powtórzmy, bez konsekwentnego trwania w liturgii Kościoła niemożliwym jest życie w Chrystusie.
Bł. Salomea ( + 1268) – wzór siostry zakonnej; pierwsza polska tercjarka, pierwsza beatyfikowana Polka[7]. Bł. Salomea, ochrzczona przez patrona diecezji sandomierskiej bł. Wincentego Kadłubka[8], od dzieciństwa była rozmiłowana w życiu zakonnym. Po zawarciu małżeństwa motywowanego politycznie i owdowieniu, mogła w wieku trzydziestu lat zacząć spełniać swe monastyczne powołanie. Wybrała życie według reguły klarysek[9], organizując w Zawichoście pierwszy klasztor tych sióstr na ziemiach polskich[10]. W dziedzictwie bł. Salomei odnajdujemy także wkład tej błogosławionej wniesiony w zachowanie i rozwój chorału gregoriańskiego w Polsce; w swym testamencie przekazała ona bowiem m.in. manuskrypty stosowane w śpiewie liturgicznym Kościoła. Przypisywanie bł. Salomei tytułu wzoru siostry zakonnej uzasadnione jest tym, że w jej życiu odnajdujemy ten fundamentalny rys, który został rozwinięty, na podstawie Ewangelii i Osoby Jezusa Chrystusa, w doświadczeniu ascetyczno – modlitewnym Ojców pustyni, protoplastów życia monastycznego, tzn. mocne przylgnięcie myślami, modlitwą i postępowaniem do woli Bożej, owocujące wyostrzonym postrzeganiem całej rzeczywistości, również doczesnej i zasad nią rządzących. Stąd zarówno do pierwszych Ojców pustyni jak i do zakonników cieszących się opinią świętości przychodzono w przeszłości i przychodzi się obecnie po radę dotyczącą również spraw polityczno – społecznych, rodzinnych, cywilnych. Tym samym bł. Salomea przekazuje świadectwo o niezwykle aktualnej również współcześnie, a może nawet szczególnie aktualnej współcześnie prawdzie, mówiącej o tym, że źródło autentycznie chrześcijańskiego życia, chrześcijańskiego duszpasterstwa oraz prawdziwie przekonującego chrześcijańskiego dynamizmu znajduje się zawsze w tym samym miejscu, tj. w modlitewno – kontemplacyjnym zjednoczeniu z Bogiem. Bez tego fundamentu dynamizm chrześcijański może się co najwyżej sprowadzać do hałaśliwego, powierzchownego i pustego aktywizmu. Dziedzictwo bł. Salomei trwa i rozwija się również obecnie w duchowej tkance diecezji sandomierskiej[11]
[1] E. Materski. Słowo pasterskie na I Niedzielę Wielkiego Postu 1990 r. KDS 83 ( 1990).
[2] Pieśń wielkopostna: O duszo wszelka nabożna.
[3] „W trzeciej pokusie wprowadza szatan Chrystusa na szczyt świątyni – rzuć się stąd w dół. Jak ogromna była tam przepaść, uświadomimy sobie przypominając, że od jednej strony świątynia stała nad głębokim wąwozem ( Cedron). Wąwóz ów – pisze Józef Flawiusz ( 37-101 po Chr.) – był niezmiernie głęboki, tak że w oczach się ćmiło, jeśli się głąb spojrzało. Tuż przy nim zbudował Herod – ciągnie znakomity historyk – krużganek o tak olbrzymiej wysokości, że jeśli ktoś z jego szczytu przemierzył okiem tę podwójną głębokość, doznawał zawrotu głowy, gdyż wzrok nie dosięgał dna niezmierzonej przepaści ( Ant. 15, 11, 5). Na szczyt tego krużganka, zwanego Salomonowym ( J 10, 23; Dz 3, 11; 5, 12) przywiódł szatan Chrystusa”. Głoście Ewangelię. T. III Red. J. Bagrowicz. T. Lewandowski. Włocławek 1991 s. 95.
[4] „W 1841 roku ukazała się w Anglii książka o długim i trochę zaskakującym tytule: On Heroes, Hero-Worship, and the Heroic in History. Autor, Thomas Carlyle, rozkochany w romantyzmie niemieckim, jedynie geniuszom przepisywał prawo do kształtowania historii. Takimi, według niego, byli na przykład Cromwell i Fryderyk Wielki, organizatorzy życia politycznego w swoich krajach. Miał więc w nim Nietzsche poprzednika w tworzeniu bohatera, którego nie krępują żadne normy etyczne, gdy poczuje się większym od otoczenia. Kult takich bohaterów przeradza się zwykle w niewolnicze uwielbianie tyranów i dyktatorów, uzurpujących sobie władzę absolutną nad wszystkimi dziedzinami życia ludzkiego. Syrach również mówi o chwalę należnej postaciom historycznym ( Mądrość Syracha 44, 1-7), ale wiąże ją z imieniem i mocą Boga. Wielkim jest ten, kto bierze udział w sprawach Bożych i przez to rośnie duchowo, mnożąc dziedzictwo dobra całej ludzkości. Wszystko zaczyna się wewnątrz człowieka, w jego myśli oraz wyborze postaw moralnych. Gdy mistrza chińskiego pytał cesarz, jak ma rządzić państwem, otrzymał odpowiedź: Rządź najpierw mądrze i sprawiedliwie sobą. Prawdziwa bowiem wielkość polega na wchodzeniu w społeczność umysłem, wolą i sercem. Uzyskuje się ten ład bardzo prosto – przez stosowanie we wszystkich sytuacjach życiowych Dekalogu i zasad zawartych w Ewangelii. Chrystus zapowiedział: Kto przykazania wypełnia i uczy wypełniać, ten będzie wielki w królestwie niebieskim. Wskazał przez to drogę do najlepszej szkoły życia, otwartej przed każdym człowiekiem, który, jako istota rozumna i wolna, pragnie dramat swojego losu rozegrać godnie i szczęśliwie. Widzem i sędzią tego dramatu jest Chrystus obecny zawsze przy nas z propozycją pomocy i jednocześnie z ostrzeżeniem: Beze Mnie nic nie możecie uczynić”. J. Mirewicz. Słudzy Europy. Kraków 2003 s. 5-6.
[5] „Częścią Bożej dyscypliny jest to, że Jego umiłowani doskonalą się poprzez próby i cierpienia. Jedynie niosąc krzyż można dostąpić Zmartwychwstania. To właśnie tę część misji naszego Pana atakował diabeł. Pokusy miały na celu odwrócenie uwagi naszego Pana od jego zadania, jakim było zbawienie poprzez ofiarę. Zamiast krzyża jako środka zdobycia dusz, szatan zasugerował trzy skróty wiodące do popularności: pierwszy – ekonomiczny, drugi oparty na cudach oraz trzeci, który był polityczny. W dzisiejszych czasach bardzo niewielu ludzi wierzy w diabła, co diabłu jest bardzo na rękę. On zawsze pomaga w upowszechnianiu wiadomości o swojej własnej śmierci. Istotą Boga jest istnienie i określa On siebie jako: Jestem, który jestem. Istotą diabła jest kłamstwo i określa on siebie jako: Jestem, którego nie ma. Szatan ma bardzo niewiele kłopotu z tymi, którzy w niego nie wierzą; już są po jego stronie. Pokusy człowieka jest dość łatwo poddać analizie, gdyż zawsze podpadają pod jedną z trzech kategorii: albo odnoszą się do ciała ( nieczystość i obżarstwo), albo do umysłu ( pycha i zazdrość), albo do bałwochwalczej miłości rzeczy ( chciwość). Choć człowiekiem przez całe jego życie miotają te trzy rodzaje pokus, różnią się one intensywnością w zależności od wieku. W młodości człowiek najczęściej jest kuszony przeciwko czystości i skłonny jest do grzechów ciała; w wieku średnim ciało mniej ponagla i pokusy umysłu zaczynają przeważać, np. pycha i żądza władzy; w jesieni życia jest prawdopodobne, że dominować zacznie pokusa chciwości. Widząc, że koniec życia jest blisko, człowiek dąży do tego, by zapomnieć o wątpliwościach dotyczących wiecznego bezpieczeństwa albo zbawienia, gromadząc dobra ziemskie i podwajając swoje bezpieczeństwo ekonomiczne. Typowym doświadczeniem psychologicznym jest to, że ci, którzy ustąpili pożądaniu w młodości, często są tymi, którzy grzeszą chciwością na starość”. F. Sheen. Życie Jezusa Chrystusa. Kraków 2018 s. 87-88.
[6] „Dzisiejszy człowiek nie pojmuje tak po prostu, że krew Chrystusa na krzyżu jest zadośćuczynieniem za grzechy. To wielkie i prawdziwe formuły, na które jednak nie ma już miejsca w naszej strukturze myślenia i w naszym obrazie świata. Musimy na przykład ponownie zrozumieć, że zło domaga się rzeczywistego przepracowania. Nie można go po prostu odsunąć albo zapomnieć. Musi być przepracowane i przeobrażone od wewnątrz”. Światłość świata. Benedykt XVI w rozmowie z Peterem Seewaldem. Kraków 2011 s. 149. Przepracowywanie grzechu i zła od wewnątrz stanowi motyw często powracający w nauczaniu sandomierskich pasterzy „Grzech to największe nieszczęście w życiu chrześcijanina. Udaremniłby on osiągnięcie życia wiecznego, gdyby nie dobroć i miłosierdzie Boga – Człowieka, który wziął na siebie nieprawości nasze. Przez bolesną mękę oraz ofiarną śmierć na krzyżu w Wielki Piątek wysłużył nam Jezus Chrystus wyzwolenie z niewoli grzechu i zostawił w darze Kościołowi zaraz po swym Zmartwychwstaniu przedziwny znak i źródło pojednania grzesznika z Bogiem w sakramencie pokuty. W tym sakramencie sam Jezus Chrystus, jak najlepszy ojciec z przypowieści ewangelicznej o synu marnotrawnym wychodzi na spotkanie upadłego człowieka nie po to, aby go ukarać, lecz by przebaczyć. Jakże wzruszające jest to spotkanie Najmiłosierniejszego Zbawiciela z grzesznikiem, który przed sługą przebaczenia, kapłanem, oskarża się ze swych przewinień z żalem i postanowieniem poprawy, czeka na wyrok, a otrzymuje rozgrzeszenie i słyszy pełne miłości Chrystusowe słowa: Ufaj, synu, odpuszczają się tobie grzechy twoje…Idź w pokoju…nie grzesz więcej!” P. Gołębiowski. List pasterski Ks. Biskupa Administratora Apostolskiego Diecezji sandomierskiej na Wielki Post 1970 r. KDS 63 ( 1970) s. 6.
[7] „Salomea była pierwszą Polką wyniesioną na ołtarze, jakkolwiek tylko przez uznanie kultu, a nie formalną beatyfikację”. J. Ottea. Święci i błogosławieni polscy. Sandomierz 1987 s. 77.
[8] R. Pomarańska. Z dziedzictwem w przyszłość. 200 lat diecezji sandomierskiej. Sandomierz 2018 s. 50.
[9] „Salomea postanowiła założyć klasztor w Małopolsce. W 1245 r. na kapitule franciszkanów w Sandomierzu prowincjał polsko-czeskiej prowincji dokonał aktu jej obłóczyn. Na jej prośbę Bolesław ufundował klasztor w Zawichoście k. Sandomierza”. I. Ziembicki. Święci rodzą świętych. Sandomierz 1999 s. 48.
[10] Pomarańska. Z dziedzictwem w przyszłość… s. 50.
[11] „Ustanowienie bł. Salomei, księżniczki piastowskiej i pierwszej klaryski w Polsce, patronką Zawichostu ogłosił 19 listopada 2012 roku ordynariusz diecezji sandomierskiej biskup Krzysztof Nitkiewicz podczas uroczystej Mszy Świętej w kościele pod wezwaniem św. Jana Chrzciciela. Wcześniej, bo w 2006 roku, biskup sandomierski Andrzej Dzięga zaprosił do Sandomierza siostry klaryski, aby tu miały swój klasztor. Powróciły one do Sandomierza po blisko ośmiu wiekach nieobecności”. Tamże s. 52.
2. Błagając Ojca łaskawie,
Jak Pośrednik w ludzkiej sprawie,
Byłeś Krwią Swą zbroczony,
Na krzyżu rozciągniony.
3. By Cię pojmano zelżywie,
Męczono nielitościwie,
Przystąpił Judasz z rotą,
Tyś się poddał z ochotą.
4. Sędzie na życie czyhali,
W ręce katów Cię oddali,
Którzy Twe święte Ciało
Siekli, że krwią spływało.
5. Wśród pogardy, pośmiewiska
Lud koronę na skroń wciska,
Której kolce cierniowe
Srogo ranią Twą głowę.
6. Do krzyża swego przybity,
Okrutną włócznią przeszyty,
Jezu Chryste umierasz,
Grzesznym niebo otwierasz.
7. Ponosisz Jezu te rany,
Aby Bóg był przebłagany,
Niechaj ból śmierci Twojej
Zmniejszy ból śmierci mojej.
8. Zbawicielu z mej przyczyny
Zniosłeś męki tak bez winy,
Me grzechy na krzyż wbiły,
I hańbą Cię okryły.
9. Żal mi Jezu, moich złości!
Już to spraw z Swojej litości,
Bym przez Cię odkupiony
Zasłużył być zbawiony.