XXII Niedziela zwykła A

  1. „Serce moje jest przepełnione miłosierdziem wielkim dla dusz, a szczególnie dla biednych grzeszników. Oby mogły zrozumieć, że ja jestem dla nich Ojcem najlepszym, że dla nich wypłynęła z serca mojego krew i woda, jako z krynicy przepełnionej miłosierdziem, dla nich mieszkam w tabernakulum, jako Król miłosierdzia pragnę obdarzać dusze łaskami, ale nie chcą ich przyjąć. Przynajmniej ty przychodź do mnie jak najczęściej i bierz te łaski, których oni przyjąć nie chcą, a tym pocieszysz serce moje. O, jak wielka jest obojętność dusz za tyle dobroci, za tyle dowodów miłości; serce moje napawa się samą niewdzięcznością, zapomnieniem od dusz żyjących na świecie; na wszystko mają czas, tylko nie mają czasu na to, aby przyjść do mnie po łaski”. ( Dzien. 367).
  2. Nie myślisz o tym, co Boże. Dzisiaj Słowo Boże zaprasza nas do udzielenia jasnej odpowiedzi na pytanie, czy nasze postępowanie nie stanowi zawady na drodze Bożej woli. Nasz sposób życia jest rzeczywistą przeszkodą dla Boga wtedy, gdy zamysł Boży zastępujemy ludzkimi pomysłami. W Królestwie Bożym to ja przyjmuję Boży zamysł, a nie zmuszam Boga do wykonywania mojego planu na życie[1]. Wzór życia, jaki dziś proponuje świat to m.in. atmosfera egzystencjalno – mentalna nazywana herezją czynu i permanentnego braku czasu, praktycznie eliminująca możliwość systematycznej, głębokiej refleksji o Bogu, świecie i człowieku. Co zaś należy szczególnie podkreślić to fakt, iż wymówkę ciągłego braku czasu skierowano właśnie do spraw uznawanych dotychczas w życiu ludzkim za najważniejsze, jak: sens życia, zło i grzech, wieczny los człowieka, kryteria moralnie właściwego postępowania, dobra i szczęścia. To są sprawy, dla których ludzie zwykli porzucać wszystko i odchodzić na samotnię wypełnioną Bogiem, bo rozpoznawali, że są to rzeczy własne i właściwe dla człowieka, rzeczy najważniejsze.  Dzisiaj, właśnie takie istotne problemy uznano za drugorzędne, a nawet niepotrzebne i przeszkadzające, wprowadzając na ich miejsce, uznane za jedynie realne i naprawdę ważne, rzeczy i zachowania błahe, płytkie, trywialne czy wprost głupie. W efekcie, niektórzy ze współczesnych znaleźli się w stanie głębokiego zaburzenia swej tożsamości. Normalnym bowiem stanem dla człowieka, jako istoty jedynie pielgrzymującej przez doczesność, o ostatecznym celu zakotwiczonym w wieczności, jest taki sposób życia, w którym tenże człowiek, wśród spraw doczesnych, troszczy się przede wszystkim (!) o wieczne zbawienie[2]. Chrześcijanin nie deprecjonuje oczywiście znaczenia doczesności, której sposób podjęcia decyduje o jego ostatecznym losie ( Wszystko, co uczyniliście….), ale dostrzega, że prawdziwy sposób postrzegania i traktowania doczesności sub specie aeternitatis, błędnie przesunięto na dalszy plan. Istotną sprawą pozostaje więc częste uświadamianie sobie aktualnego kierunku swego życia; czy spełnia się w nim, zadane nam, przemienianie świata poprzez nasączanie go Bożą obecnością przekazywaną poprzez trwanie w łasce uświęcającej, czy też bezkrytycznie kształtują nas mody świata, często stanowiące jawne zaprzeczenie wymagań Ewangelii. Eucharystia stanowi szkołę takiego oczyszczania myśli i postępowania chrześcijanina, które wprowadza go na nowo, albo pełniej, w myślenie o tym, co Boże.
  3. 27 VIII 1823 roku zmarł w Warszawie bp Szczepan Hołowczyc – pierwszy biskup diecezji sandomierskiej ( 13 I – 17 XII 1819). Pochodził z białoruskiej szlachty; był absolwentem jezuickich szkół w Wilnie i tamtejszego Seminarium Duchownego. Doktor obojga praw Akademii Krakowskiej, współpracownik Komisji Edukacji Narodowej, arcybiskup warszawski i prymas Królestwa Kongresowego[3]. W momencie objęcia diecezji sandomierskiej bp Hołowczyc był człowiekiem już w podeszłym wieku ( 78 lat), zaangażowanym dodatkowo w sprawy toczącej się wówczas reformy kościelnej na poziomie krajowym. Ani jednakże zaawansowany wiek życia, ani krótki czas pasterzowania w diecezji sandomierskiej nie przeszkodziły przedsięwziąć temu Pasterzowi żywotnych inicjatyw pastoralno – administracyjnych w powierzonej sobie diecezji: podjął starania dążące do utworzenia Seminarium Duchownego[4] oraz zwołania synodu diecezjalnego, utworzył konsystorz, zreorganizował sieć dekanatów, przejawiał szczególną troskę o szkolnictwo[5]. Bp Hołowczyc został pochowany w podziemiach katedry św. Jana w Warszawie[6].  Wieczny odpoczynek…

[1] Bp Wacław Świerzawski tak wyjaśnia motyw przyjęcia swego biskupiego zawołania: „Przyjąłem jako motto posługi biskupiej słowa powtarzane wiele razy przez św. Pawła: Apostolus Iesu Christi, Apostoł Jezusa Chrystusa. Z tą bowiem świadomością podjąłem przed pięćdziesięciu laty posługę kapłańską; kapłan nie ma własnego programu apostolstwa, jest posłany przez Pana naszego Jezusa Chrystusa, by Go uobecniać w Kościele i by nieustannie doprowadzać do spotkania Oblubieńca – Chrystusa i Oblubienicy – Kościoła. Spotkanie to dokonuje się w Świętej Liturgii, stąd uzupełnieniem mego biskupiego zawołania jest słowo hodie, dzisiaj, umieszczone w herbie: posługuję Chrystusowi obecnemu tu i teraz w Liturgii, gdzie zawsze przygarnia swą umiłowaną Oblubienicę ( KL 7), a Ona z Nim i przez Niego w Duchu Świętym wielbi Ojca. Sposób mego biskupiego posługiwania wypisałem na lasce pasterskiej w postaci trzech haseł streszczających trzy funkcje Chrystusa: nauczycielską ( Idźcie i nauczajcie), kapłańską ( To czyńcie) i pasterską ( Miłujesz Mnie? Paś!)”. E. Data (red). Biskupi polscy w XX roku pontyfikatu Jana Pawła II. Marki 1998 s. 178.

[2] Reformaci byli odłamem franciszkanów, tzw. franciszkanami ścisłej obserwancji, obecnymi w Polsce od 1606 roku. S. Brzozecki. Reformaci. EK XVI Red. E. Gigilewicz Lublin 2012 szp. 1300. Reformaci wywarli głęboki wpływ na religijne życie Sandomierza i okolic tworząc w latach 1672 – 1864 konwent przy kościele św. Józefa. Prostota życia, ubóstwo, świętość życia wielu zakonników, szerzenie kultu Jezusa Chrystusa w Jego człowieczeństwie – żłóbek w okresie Bożego Narodzenia; Droga Krzyżowa w Wielkim Poście gromadząca tak licznie uczestników, że ich rzesza nie mogła pomieścić się wewnątrz kościoła, stąd koniecznością stała się budowa stacji pasyjnych na zewnątrz świątyni, nabożeństwo do Matki Bożej – przy kościele funkcjonował stały kaznodzieja maryjny, kult świętych, wierna posługa w konfesjonale, troska o chorych, nauka poważnego przygotowania się do śmierci ( Śmierć uważali za największe wydarzenie w życiu ludzkim) odcisnęły trwały ślad na duchowości i pobożności sandomierskiej wspólnoty wiary. J. Lewiński. Ciebie Boga wysławiamy za 1000-lecie chrześcijańskiego Sandomierza. KDS 73 ( 1980) s. 280. „Punktem centralnym, któremu podporządkowane były wszystkie zajęcia, do którego zmierzały wszystkie przepisy, był stały rozwój życia wewnętrznego zakonnika, życia łaski. Celowi temu służył naprzód stały porządek dnia, jaki obowiązywał wszystkich mieszkańców reformackiego klasztoru. Blisko 8 godzin na dobę poświęconych było na modlitwę wspólną, trwającą w pewnych odstępach czasu w ciągu dnia i nocy, by w ten sposób całe życie zakonnika skoncentrować wokół spraw pozaziemskich, Bożych. […] Nadobowiązkowo zakonnicy odmawiali Officium parvum o Matce Bożej, a od czasu do czasu Officium defunctorum”. A. Błaźkiewicz. Powstanie małopolskiej prowincji reformatów ( 1587-1639). „Nasza Przeszłość” 13 ( 1961) s. 136-137.

[3] P. Włoczyk. Adam Prosper Burzyński OFM ( 1775 – 1830). Zakonnik, misjonarz, biskup. „Studia Sandomierskie” 20 ( 2013) s. 5.

[4] Stanisław Kotkowski. Seminarium Duchowne w Sandomierzu w latach 1820-1926. Sandomierz 2010 s. 5.

[5] M. Zimałek. Początki diecezji sandomierskiej i jej instytucji centralnych ( 1818-1830). „Zeszyty Sandomierskie” 1 ( 1994) s. 20.  W liście do dziekanów diecezji sandomierskiej bp Hołowczyc napisał m.in.: „…pożytek z oświaty obojętnym być nie może, a gorliwe przykładanie się do niej jak stanowi duchownemu jest właściwe, tak najchlubniejszą zaletę przynosi”. J. Wiśniewski. Biskupi sandomierscy. Radom 1913 s. 7.

[6] Tamże s. 7.