XXIX Niedziela zwykła A

  1. „Dla narodu zaś polskiego wiara jest nie tylko fundamentem rządu, nie tylko kamieniem węgielnym państwa, lecz jest sercem duszy narodowej. Naród polski przez Wiarę, przez chrzest święty zaczął żyć. Wiarą rósł, przez Wiarę trwał. Wiarę ukochał nad życie. Boć przez ostatnie sto pięćdziesiąt lat nigdzie na świecie nie było takich prześladowań, tyle męczenników za Wiarę, co w Polsce. Gdyby więc teraz naród polski uchwalił prawa dla Wiary świętej nieżyczliwe, albo choćby tylko obojętne, to byłby podobny do człowieka, który pozwala sobie serce wydrzeć. Jak człowiek bez serca, tak Polska bez wiary żyć nie może”.  ( Bp Marian Ryx).
  2. Oddajcie Cezarowi co należy do Cezara, a Bogu co należy do Boga – te słowa Chrystusa stanowią dla chrześcijan wszystkich czasów, żyjących pod różnymi systemami zorganizowania życia społecznego, wezwanie, aby być wiernym Bogu   i swojej ziemskiej ojczyźnie. Jednocześnie są one przypomnieniem, że rzeczy Bożych na ołtarzach Cezara chrześcijanin składać nie może, a każdy Cezar powinien być świadomym, że jego rządy są podległe prawu Bożemu. Jeżeli wydaje mu się, że on, jako rządca, jest wyjęty spod Bożego panowania to jest najbardziej żałosnym stworzeniem tu na ziemi i w wieczności. Szatańskie pokłosie XX wiecznych i współczesnych form ateizmu polega m.in. na dostarczaniu dla tzw. letnich katolików, czyli ludzi traktujących wiarę w sposób instrumentalny i powierzchowny, fałszywego usprawiedliwienia dla unikania jasnego świadectwa wiary; świadectwo takie jest  bezwzględnie wymagane, w każdych okolicznościach i czasie, od autentycznego ucznia Chrystusa. Urzędowe rugowanie z życia społecznego wiary stanowiło, dla nie utwierdzonych w wierze, wymówkę służącą uchylaniu się od dawania zdecydowanego świadectwa życia chrześcijańskiego. W konsekwencji tego, słabą stroną dzisiejszego świadectwa chrześcijańskiego jest skrajny indywidualizm wiary, często złączony z elementami antyortodoksji. Tymczasem, powtórzmy, najważniejszym zadaniem i powołaniem wiernych świeckich jest zanoszenie Ewangelii do środowisk ich pracy, odpoczynku, rodziny. Wspomina jeden z emerytowanych kapłanów diecezji sandomierskiej: Poprosiłem dyrektorkę szkoły, by wydała pozwolenie na rozpoczynanie dnia nauki modlitwą do Ducha Świętego, odmawianą w każdej klasie, bez względu na przedmiot, z jakim uczniowie wchodzą w zajęcia. W odpowiedzi rzuciła na biurko Dziennik ustaw i zaczęła niemal histerycznie wrzeszczeć: niech tu ksiądz patrzy… tu pisze, że można…że można…że można…a nie, że trzeba! Odpowiedziałem: ja wiem, że to jest możliwość, ale przecież zarówno pani, jak i wszyscy uczniowie oraz nauczyciele naszej szkoły są ludźmi ochrzczonymi, są katolikami, to czy modlitwa przed nauką do Ducha Świętego jest tutaj tak wielkim problemem? 
  3. Błogosławiony Wincenty Kadłubek – patron diecezji sandomierskiej jest przykładem dojrzałej miłości Boga i ziemskiej ojczyzny. Prawdopodobnie spełniał funkcję kapelana na dworze księcia Kazimierza Sprawiedliwego, należąc jednocześnie do grona najbliższych doradców księcia; po śmierci tego władcy bronił praw dynastycznych jego małoletnich synów i opiekował się owdowiałą księżną. Na polecenie księcia bł. Mistrz Wincenty spisał dzieje Polski – Kronikę polską, pierwszą księgę napisaną przez Polaka[1]. Najwidoczniej podkreślaną cnotą w Kadłubkowej Kronice jest patriotyzm; bł. Wincenty widzi w ojczyźnie zarówno podopiecznego ( sierotę) jak i matkę[2].  Miłość ojczyzny uzyskuje w myśli bł. Wincentego dwuwymiarowy charakter: miłość ojczyzny to obrona jej niepodległości i przestrzeganie jej praworządności; obydwa te czynniki wykazują równorzędne znaczenie[3].  

 [1] „Kadłubek uważał, że przedstawianie przeszłości narodu jest przedsięwzięciem ważnym ze względów politycznych i moralnych. Ma ono służyć zarówno współczesnym, jak i potomnym. W jego rozważaniach na temat państwa na pierwszy plan wysuwa wierność ojczyźnie i miłość do niej. Są one najwyższym prawem wszystkich obywateli. Wincenty jasno wskazywał, że nie godzi się myśleć o własnym bezpieczeństwie, gdy na niebezpieczeństwo narażone jest dobo ogółu, a największym tryumfem jest obrona lub ocalenie szczęścia współobywateli. Uważał, że synowski obowiązek nakazuje bronić ojczyzny nawet wtedy, gdy jest się poza granicami państwa. W ocenie Polaków Kadłubek bierze pod uwagę tylko dzielność ducha i wytrwałość ciała, a nie posiadane bogactwa. Od chorego na umyśle tymczasem niewiele różni się ten, kto pieniądze nad życie przekłada, a nie życie nad pieniądze”.  M. Bachowska. Święci w historii Polski. Kraków 2015 s. 63-64.

[2] „Przywodzi ją w osobie Ziemi Krakowskiej, królowej dzielnic, przed trybunał Mieszka Starego, a raczej przed nasz wzrok, spowitą w grubą żałobę, żalącą się na krzywdy doznane od własnych dzieci, jakkolwiek  gadzinowa to rzecz, nie ludzka, macierzyńskie targać łono”. J. Stabińska. Mistrz Wincenty. Kraków 1973 s. 74.

[3] „Ulepieni z tej samej gliny co dwunastowieczni Lechici, możemy wiele skorzystać z pouczeń i przestróg człowieka, który dziełem swym przyczynił się do ukształtowania naszej świadomości narodowej i dla którego dobro kraju stanowiło świętość. […] Mimo, że i historia Długosza przesiąknięta jest patriotyzmem, takich akcentów miłości i dumy trudno dopatrzeć się w literaturze staropolskiej przed Kazaniami sejmowymi Piotra Skargi: Miłujcie ojczyznę tę swoję i to Hieruzalem swoje, to jest koronę i rzpltą oraz testamentem hetmana Żółkiewskiego: Odpłata pewna niepochybna u Pana Boga za to, co kto dobrą intencją, dobrem affektem czyni dla Rzpltej… I pogani tak rozumieli, że śmierć dla ojczyzny słodka. A rzecz paradoksalna – wielki kpiarz, książę biskup warmiński, w utworze, który jest parodią dzieła Kadłubka, stanie się mimowolnym kontynuatorem tej wielkiej i trwałej idei wincentyńskiej, dając jej genialny skrót: Święta miłości kochanej ojczyzny, czują cię tylko umysły poczciwe! Dla ciebie zjadłe smakują trucizny, dla ciebie więzy, pęta nie zelżywe. Kształcisz kalectwo przez chwalebne blizny, gnieździsz w umyśle rozkosze prawdziwe. Byle cię można wspomóc, byle wspierać, nie żal żyć w nędzy, nie żal i umierać”. Stabińska. Mistrz Wincenty…s. 74. 81-82.