Chiara Corbello – heroiczna mama

Foto. Archiwum Ks. Grzegorza Słodkowskiego

We Włoszech znów głośno o Chiarze Corbello, która podobnie jak św. Joanna Beretta Molla oddała życie za swoje dziecko.

„Dziecko nigdy nie jest przekleństwem”, ale „zawsze błogosławieństwem”. Zawsze. Nawet wtedy, gdy matka musi poświęcić swoje życie. Tymi słowami papież Franciszek przypomniał światu o młodej rzymskiej kobiecie-matce, która oddała życie, by ratować swoje nienarodzone dziecko. 

Jesteśmy dłużnikami matek

Ojciec Święty Franciszek, uczestnicząc w wywiadzie dla włoskiej telewizji TV2000 odniósł się w trakcie rozmowy na temat błogosławieństwa, które przynosi dziecko do przypadku Chiary Corbelli – młodej matki, zmarłej w 2012 r., którą media określiły „drugą Berettą-Molla”.

„Bez czułości nie rozumie się matki” – stwierdził papież w rozmowie z ks. Marco Pozza, kapelanem więzienia w Padwie. „Matka jest jedyną osobą, która może zrozumieć dziecko, ponieważ zna go nagiego ze swojego łona, rodzi go nagiego”. Dlatego „jesteśmy dłużnikami życia od kobiety. Wszyscy. I kiedy odmawiamy „Zdrowaś Mario”, łączymy się z Matką Bożą i naszymi matkami” – dodał papież.

Zwykła dziewczyna

Chiara Corbello urodziła się w Rzymie w 1984 r. Wychowywała się wraz z siostrą w rodzinie związanej z Kościołem. W wieku 18 lat, podczas wakacyjnego wyjazdu do Medjugorje, poznała swojego przyszłego męża Enrico. Wzięli ślub w 2008 r. w Asyżu, po 6 latach związku. Zaraz po ślubie, młodzi małżonkowie szybko zdecydowali się na potomstwo.

Pół godziny życia

– Nikt z nas nie myślał, że wkrótce będziemy musieli zmierzyć się z tragedią – wspomina Enrico. Po powrocie z podróży poślubnej okazało się, że Chiara jest w ciąży. Wczesne USG wykazało jednak, że dziecko urodzi się z ciężkim upośledzeniem niepozwalającym mu na dalsze życie. – Najpierw przekazano nam diagnozę – bezmózgowie, a potem, jako jedyne wyjście z sytuacji zaproponowano aborcję – wspominała Chiara. Zdecydowanie odmówili. Córeczkę nazwali Maria Grazia Letizia (grazia – „łaska”, letizia – radość). „Będziemy jej towarzyszyć tak długo, jak tylko będziemy w stanie” – pisała Chiara w dzienniku. Dziewczynka zmarła pół godziny po urodzeniu. – Nie ma ważniejszej rzeczy, niż pozwolić człowiekowi urodzić się, tak by mógł być kochany – mówili zgodnie małżonkowie.

Kilka miesięcy później małżonkowie znów spodziewali się dziecka, tym razem chłopca. Także tym razem już w pierwszym badaniu stwierdzono, że dziecko ma poważne wady genetyczne, m.in. brak nóg. – Zacząłem planować udogodnienia w domu, tak by synek mógł się spokojnie rozwijać. Jego niepełnosprawność nas nie przerażała, cieszyliśmy się życiem, które zostało nam dane – wspomina Enrico. Niestety, kolejne badania wykazały, że chłopczyk nie ma nerek, ma niedorozwinięte płuca i pęcherz, a i pozostałe narządy wewnętrzne nie dają mu szans na przeżycie. Odmówili aborcji. Chłopczyk, podobnie jak jego siostra, zmarł w ramionach matki po 38 minutach.

„Pan dał nam dzieci, ale każde pozwolił nam jedynie trzymać w ramionach przez kilka godzin ich życia, ochrzcić, a potem pożegnać” – pisała w swym dzienniku Chiara.

Walka do końca

Małżonkowie nie zrezygnowali z marzeń o dziecku. W 2010 roku dowiedzieli się, że kolejne dziecko ma szansę urodzić się całkowicie zdrowe. Ich radość nie trwała jednak długo. W piątym miesiącu ciąży u Chiary zdiagnozowano raka złośliwego jamy ustnej. Lekarze, chcąc ją ratować, naciskali na chemioterapię. Odmówiła, nie chcąc narażać życia i zdrowia synka. Francesco urodził się 30 maja 2011 r. Trzy dni później w tym samym szpitalu Chiara rozpoczęła chemioterapię. Okazało się jednak, że już jest za późno. Komórki nowotworowe były rozsiane po całym organizmie. Kolejne 12 miesięcy były prawdziwą walką. – Ostatnie miesiące były bardzo ciężkie, ale zarazem cudowne. Chiara bardzo cierpiała. W tym czasie nasz związek bardzo się pogłębił, a Jezus stale był przy nas obecny. Piękna jest świadomość, że sam Chrystus trwa przy krzyżu człowieka – wyznaje Enrico. Chiara zmarła 3 czerwca 2012 r. w otoczeniu całej rodziny.

Idę do nieba

Pogrzeb Chiary, który na jej prośbę miał być radosnym świętem, wyglądał jak wesele. Jej kościół parafialny pw. św. Franciszki Rzymianki, do którego często przychodziła, pękał w szwach. Prawie 100 księży ubranych w białe ornaty sprawowało Mszę św. Między ławkami biegał mały Francesco. Ostatnim słowem Chiary był list – testament skierowany do jej synka, odczytany przez Enrico: „Francesco, idę do nieba zająć się Marią i Dawidem, a ty zostaniesz z tatą. Tam będę się za was modlić. Pan Bóg od zawsze chciał, żebyś żył, i On sam wskaże ci drogę, jeśli otworzysz przed Nim swoje serce. Zaufaj Mu, bo naprawdę warto. Chiara, twoja mama”.

Święta

Proces beatyfikacyjny Chiary Corbello rozpoczął się 21 września 2018 r. w Bazylice św. Jana na Lateranie. Jej grób na rzymskim cmentarzu Campo Verano, jest miejscem modlitwy dla wielu osób, zwłaszcza dla małżonków.