II Niedziela Adwentu C

1. „W rozmaity sposób Pan przychodzi do swojego ludu. Przychodzi w Eucharystii, we Mszy Świętej szczególnie obecny pod postaciami Chleba i Wina. Niech tegoroczny Adwent będzie nacechowany naszym wyjątkowo częstym uczestnictwem we Mszy Świętej. Nie tylko w każdą niedzielę! W miarę możliwości starajmy się w Adwencie uczestniczyć, jak najczęściej również w Roratach. Niech każda grupa katechetyczna dzieci i młodzieży, przynajmniej raz, wspólnie z rodzicami, weźmie udział w Roratach”.[1] ( Bp Edward Materski).

2. Nasi przodkowie rozpoczynali Adwent od uroczyście składanej deklaracji gotowości przedstawicieli poszczególnych stanów społecznych na Sąd Boży… paratus sum – gotów jestem stanąć przed Sądem Bożym. Czy każdy z nas może z czystym sercem powtórzyć tę deklarację?[2] Adwent istnieje po to, podobnie jak Kościół i cała jego działalność włącznie z liturgią, by uporządkować życie człowieka; by wychować go do dojrzałości. Z doświadczenia wiemy, że najwspanialsze projekty i zamierzenia, doskonałe prawno – pastoralne rozporządzenia, spalają w praktyce na panewce w zetknięciu z niedojrzałością ludzką i chrześcijańską. Cóż z tego, że Pan Bóg powie, przez nauczanie swego Kościoła, że najważniejszym zadaniem kapłana jest głoszenie Słowa Bożego, gdy to przesłanie padnie na serce zatwardziałe, leniwe, nieskore do prawdziwego zaangażowania się w sprawy Boże, szukające byle pretekstu i byle wymówki, by uchylać się właśnie zarówno od dojrzałego przygotowania kazania, jak i od samego tegoż głoszenia? Gdy jedynym kryterium postępowania staje się poszukiwanie sposobów uchylania się od podjęcia osobistego wysiłku, właśnie tam, gdzie ten wysiłek jest szczególnie potrzebny i nieodzowny, gdy ciągle idzie się na łatwiznę, gdy wychowawcy uczą takiej postawy, to wtedy naprawdę trudno spodziewać się nie tylko wielkich, ale nawet jakichkolwiek owoców tak realizowanego świadectwa. Trudno oczekiwać Bożego błogosławieństwa dla lenistwa, zakłamania i cwaniactwa. Często, ucieczka od jednoznacznego przekazywania Słowa Bożego odnajduje swe korzenie w tym, że Słowo to parzy głosiciela, zmuszając go do konfrontacji z własnym dysonansem moralnym wobec tego właśnie Słowa. Rozpoczynający się rok liturgiczny Kościół w Polsce pragnie przeżywać pod hasłem W mocy Ducha Świętego, zapraszając swoje dzieci do szczególnego namysłu nad tym, w jaki sposób odpowiadają oni na Chrystusowe wezwanie do dawania chrześcijańskiego świadectwa; treść tego przesłania współgra z hasłem trwającego obecnie Trzeciego Synodu Diecezji sandomierskiej: Aby nieść światło Ewangelii[3]. Chrześcijańskie świadectwo jest składane na fundamencie należycie odkrytego i dojrzale przyjętego Bożego powołania. Ludzie Boży, wielcy, szlachetni i delikatni uczą nas właśnie szacunku dla Bożych planów i zamiarów; nie ingerują w kształt tych planów, nawet gdy one nie pozostają w zgodzie z ich pragnieniami. Piękny przykład uszanowania Bożego powołania pozostawiła matka jednego z największych malarzy XX wieku Marc’a Chagalla. Artysta ten, urodzony w ubogiej rodzinie żydowskiej żyjącej na terenie dzisiejszej Białorusi ( koło Witebska), był najstarszym z dziewięciorga rodzeństwa. Jego ojciec był sprzedawcą śledzi, matka, analfabetka, o imieniu Feige – Ite, zajmowała się domem i rodziną. Łatwo więc sobie wyobrazić, z jak wielką niecierpliwością rodzice czekali na dorośnięcie najstarszego syna; widzieli w nim nadzieję na pomoc w utrzymaniu i usamodzielnieniu się pozostałych dzieci. Gdy mały Marc poszedł do szkoły, zobaczył u kolegi z ławki książeczkę do rysunku i kolorowania. Zachwycił się momentalnie jej zawartością. Kolega mu powiedział: jeżeli podoba ci się ta książka, to w naszej bibliotece szkolnej jest takich więcej, możesz tam iść i wypożyczyć sobie. Po powrocie do domy Marc podszedł do matki i powiedział: mamo, ja wiem kim chcę być w życiu… będę malował obrazy. Feige – Ite odpowiedziała natychmiast: jeżeli czujesz, że to jest twoja droga, że to jest twoje powołanie, to zrobimy z ojcem wszystko, by ci umożliwić jej osiągniecie; rozpoznać, uszanować i rozwinąć swoje powołanie oraz powołanie osób powierzonych naszej trosce. Potrafiła zrezygnować ze swoich planów, przystała na wybór niepewnego zawodu artysty – malarza dokonany przez kilkuletnie dziecko, bo szanowała Boże plany wobec siebie i innych bardziej niż własne oczekiwania i pragnienia. Należałoby tylko życzyć sobie takiej wrażliwości, jaką zaprezentowała matka Chagalla w podejściu do Bożego powołania. Adwent zaprasza nas do odnowienia właśnie takiej wrażliwości wobec naszego powołania chrześcijańskiego. Czas ten pomaga nam odczytywać na nowo zamysł Boży dla naszego życia, wnikać w głąb naszej chrześcijańskiej tożsamości, poznawać ją głębiej, przejąć się jej pięknem, odnowić się w wiernym podążaniu jej drogą… W realizacji tego procesu pomaga nam również pobożne wejście w treść rozpowszechnionych symboli okresu Adwentu; roratka, wieniec adwentowy i lampion. Roratka –  razem z Maryją, wpatrzeni w Jej przykład umiłowania woli Bożej, uczymy się na czym polega chrześcijańskie czuwanie[4]; czuwamy wtedy, gdy pozwalamy, aby łaska uświęcająca świeciła w naszej duszy światłem odbitym Chrystusa Obecnego. Cztery niedziele Adwentu symbolizowane są przez cztery świece wieńca[5]. Lampion przypomina, że chrześcijanin jest dzieckiem światłości, przyobleczonym w uczynki światła i, poprzez trwanie w jedności ze Światłością świata – Jezusem Chrystusem, staje się również dla innych światłem[6].

3. Dominujący wątek nowego roku liturgicznego – namysł nad prawdą o obowiązku składania chrześcijańskiego świadectwa, obowiązku związanym integralnie z odnajdywaniem swego miejsca we wspólnocie Kościoła – zachęca nas do przywołania tych postaci sandomierskiej wspólnoty wiary, którzy świadectwo wierności Chrystusowi złożyli w stopniu heroicznym. Stąd, w nadchodzących tygodniach i miesiącach, uobecnimy postacie świętych, błogosławionych i świątobliwych osób związanych z ziemią sandomierską. Za przewodnika naszych rozważań obierzemy przesłanie zawarte w książeczce autorstwa ks. Ignacego Ziembickiego[7] zatytułowanej Święci rodzą świętych[8]. Stanowi ona zbiór syntetycznych biogramów świętych, błogosławionych i sług Bożych ziemi sandomierskiej dedykowany Ludowi Bożemu diecezji sandomierskiej i wydany dla upamiętnienia pielgrzymki św. Jana Pawła II do Sandomierza ( 12 VI 1999 rok). W toku naszych rozważań dokonamy uzupełnienia i aktualizacji prezentowanego zbioru świątobliwych osób ziemi sandomierskiej. Inicjatywa taka wydaje się szczególnie aktualna współcześnie, pozostając, powtórzmy, zarówno w związku z tematem przeżywanego roku liturgicznego, jak i trwającym III Synodem diecezji sandomierskiej; wszak orędownictwa naszych świętych braci i sióstr w wierze, ziomków sandomierskich, stale potrzebujemy, a zwłaszcza w czasach poszukiwania dróg prowadzących do coraz większej wierności Bogu, Chrystusowi i Jego Ewangelii. Oni bowiem modlą się z nami i za nami pięknymi słowami francuskiego konwertyty Ernesta Psichariego: Panie, daj, abym był logiczny, konsekwentny, abym żył, jak wierzę[9]. Również tytuł pracy, zapożyczony z nauczania kard. Stefana Wyszyńskiego,  nosi w sobie bogaty komunikat: zgłębianie obowiązku dawania chrześcijańskiego świadectwa ma nas prowadzić do wzrastania w większej świętości osobistej oraz, w konsekwencji, do uświęcania również naszych bliźnich: zaiste, święci rodzą świętych[10]!   


[1] E. Materski. Odezwa adwentowa. KDS 78 ( 1985) s. 5-6.

[2] „Święty Bernard z Clairvaux podczas rozważań na temat podwójnego przyjścia Chrystusa – raz w Betlejem, drugi raz na końcu czasów – mówił o medius adventus, o przyjściu pośrednim, poprzez które Chrystus ciągle na nowo wkracza w historię. Myślę, że święty Bernard uchwycił to właściwie. Nie możemy ustalić, kiedy świat dojdzie do swojego końca. Chrystus sam mówi, że nikt tego nie wie, nawet Syn. Musimy jednak ciągle być w pobliżu Jego przyjścia – i przede wszystkim, mimo przeciwności, być pewni, że On jest blisko. Równocześnie powinniśmy zdawać sobie sprawę z tego, że podlegamy Jego sądowi. […] Ten sąd, o którym tu mowa, to prawdziwy Sąd Ostateczny. Za, nazwijmy to tak, przedostatni sąd można uznać podsumowanie życia człowieka już w momencie śmierci. Wielki scenariusz z owcami i kozłami, który szkicuje przede wszystkim Mateusz w rozdziale 25, jest próbą obrazowego wyrażenia tego, co niewyobrażalne. Nie możemy wyobrazić sobie tego niesłychanego procesu, w którym stoją przed Panem cały kosmos i cała historia. To musi zostać wyrażone w obrazach, które w jakiś sposób do nas przemówią. Wymyka się naszej wyobraźni, jak to będzie wyglądało. Ale to, że On jest Sędzią, że odbędzie się prawdziwy sąd, że ludzkość zostanie rozdzielona i że istnieje możliwość bycia odrzuconym, a to ma swoją wagę – to wszystko jest bardzo ważne. Ludzie mają dzisiaj tendencję, aby mówić sobie: nie będzie z tym wszystkim tak źle. W końcu Bóg nie może być znowu aż taki. Nie, On bierze nas serio. Zło jest jednak czymś realnie istniejącym i jako takie domaga się osądzenia. Powinniśmy więc być z całą radością wdzięczni za dobroć Boga i okazywaną nam łaskę, ale też trzeba zauważać i uwzględniać w swoim życiu powagę zła”. Światłość świata. Benedykt XVI w rozmowie z Peterem Seewaldem. Kraków 2011 s. 188-189.

[3] Kalendarz liturgiczny diecezji sandomierskiej 2018/2019. Sandomierz 2018 s. 6.

[4]Stella Matutina – Gwiazda zaranna. Gwiazda poranna, obserwowana gołym okiem, jest większa i jaśniejsza od innych gwiazd. Z jej wzejściem bledną pozostałe gwiazdy. A przecież jest ona tylko planetą, świecącą światłem odbitym. Tak też i Maryja przewyższa świętością aniołów i ludzi, ale nie ma jej sama z siebie i od siebie. Otrzymała ją przez Ducha Świętego od Ojca dla zasług Syna. Ludzie nie widzieli jeszcze Słońca, ale ono było już u Ojca i u Matki”. J. Kutnik. Litania loretańska. Kraków 1983 s. 178.

[5] „Adwent obejmuje cztery tygodnie ( ostatniemu brakuje najczęściej kilka dni, zależnie od tego, kiedy wypada pierwsza niedziela adwentowa, zawsze najbliższa św. Andrzeja; stąd data jej waha się między 27 listopada a 3 grudnia). Zawsze jednak muszą być cztery niedziele. Invitatoria do Jutrzni zmieniają się trzy razy, wyrażając trzy stopnie tęsknoty tego oczekiwania. Przez pierwsze dwa tygodnie śpiewamy: Regem venturum; od trzeciej niedzieli: Prope est jam Dominus, a na Wigilię Hodie scietis ( Króla przyjść mającego i Pana – pójdźcie adorujmy; Blisko już jest Pan – pójdźcie adorujmy; Dzisiaj poznacie, że przyjdzie Pan, a jutro ujrzycie chwałę Jego), które w nocy Bożego Narodzenia zamieni się w przecudne: Christus natus est”. S. Maria Renata od Chrystusa. Vivere cum Ecclesia. Rozważania liturgiczne. Kraków 1958 s. 25.

[6]Stella matutina – Gwiazda zaranna. Przed zesłaniem obiecanego Mesjasza, Światłości świata, panowała na ziemi ciemność duchowa. Św. Bernard mówi: Przyjście Maryi, błogosławionej gwiazdy zarannej, rozjaśniło świat, oznajmiło o rodzącym się dniu. Wezwanie Gwiazdo zaranna oznacza, że Maryja stoi na przełomie dwóch wieków: wieku niewolnictwa i wieku synostwa, wieku lęku i wieku wolności. Nadejście czasów mesjańskich prorocy zapowiadają przy użyciu obrazu zorzy, świtu, światła poranka. […] Niepokalanie poczęta Dziewica była jutrzenką Mesjasza – Słońca. Na symbolice starotestamentowych ciemności, oczekujących świtu, zorzy – zwiastunki słońca, opierają się teksty liturgiczne rorat adwentowych i pasterki”. Kutnik. Litania… s. 174. 177-178.

[7] Ks. Ignacy Ziembicki ( 1920 – 2011) był wieloletnim ojcem duchownym sandomierskiego Seminarium Duchownego, spowiednikiem sióstr zakonnych oraz rektorem i proboszczem katedry sandomierskiej. Jest autorem wielu publikacji z zakresu duchowości i ascetyki, m.in. pracy Rozmowy z Bogiem. Rozmyślania dla kapłanów i kleryków, pozycji, która służyła w rozwoju życia duchowego wielu pokoleniom sandomierskich alumnów, duchownych i świeckich. R. Pomarańska. Z dziedzictwem w przyszłość. Sandomierz 2018 s. 185-187.

[8] I. Ziembicki. Święci rodzą świętych. Sandomierz 1999.

[9] Tamże s. 5.  

[10] „Święci, Błogosławieni oraz Słudzy Boży to nasi braci i siostry, z dalekiej czy bliższej przeszłości, którzy, kiedy żyli na ziemi, nie tylko wierzyli w Boga w Trójcy Świętej Jedynego, ale… wedle tej wiary żyli i tej wierze – swoim życiem dawali świadectwo. Wszyscy ochrzczeni – jak przypomina Sobór – jakiegokolwiek stanu i zawodu powołani są do życia chrześcijańskiego i do doskonałej miłości czyli… do świętości. Dopóki człowiek żyje i bije w nim serce ma szansę zdobycia nieba, jak nasi braci i siostry – Święci i Błogosławieni. Dobry Bóg nikogo nie wyklucza z grona zbawionych. Daje szansę wszystkim. Tym, którzy w pochodzie do nieba idą w pierwszych szeregach – są zawsze w czołówce, i tym, którzy wloką się gdzieś na szarym końcu. Z różnych powodów ustali w drodze. Jedni zmarnowali młodość, innym zabrakło może dobrego wychowania ( nie mieli odpowiedniego trenera). Jeszcze innych tak zafascynowała doczesność, że zupełnie zatracili orientację, zboczyli z właściwej drogi… Ze czcią szczególną zwracam się w kierunku prastarego Sandomierza – grodu, w który dzieje Polski są wpisane od najdawniejszych czasów; dzieje narodu i Kościoła – mówił Jan Paweł II w Radomiu. Pozdrawiam całą tę ziemię, z wdzięcznością wspominając jej dawną i bliższą przeszłość. Ziemia świętych – poczynając od męczenników sandomierskich, bł. Wincentego Kadłubka, Ładysława z Gielniowa, Salomei – aż po Kazimierza, który jako syn królewski rządził Koroną Polską w zastępstwie Kazimierza Jagiellończyka właśnie w Radomiu”. Tamże s. 5-6.

2. Mocny Boże z wysokości,
Ty światłem swej wszechmocności
Rozpędź piekielne ciemności.

3. Jużci ona noc minęła,
Co wszystek świat ucisnęła,
A początek z grzechu wzięła.

4. Na to Boży Syn jedyny,
By ciemności zniósł i winy,
W żywot wstąpił świętej Panny.

5. Temu Bóg dał w nas opiekę,
By czartowską zniósł z nas rękę
I piekielną odjął mękę.

6. Ten łaskawie nas przyjmuje,
Z wiecznych ciemności wyjmuje,
Światłość zbawienną gotuje.