IV Niedziela Wielkiego Postu B

  1. „Bracia i siostry, nie zlekceważmy łaski spotkania się z miłosiernym Zbawicielem w sakramencie pokuty i przebaczenia. Idźmy na to spotkanie z wiarą i ufnością! Pilnie korzystajmy z nauk rekolekcyjnych i wspólnych modlitw, aby jak najlepiej przygotować się do spotkania z Ojcem miłosierdzia i wszelkiej pociechy. W duchu pokory i szczerego żalu przystępujmy do kratek konfesjonału, a po odejściu od nich z pokojem w sercu poczuwajmy się do zadośćuczynienia za grzechy własne i bliźnich. Pokuta naznaczona przez spowiednika, zazwyczaj niezbyt trudna, jest wezwaniem do hojniejszego wynagrodzenia Panu Bogu i ludziom. Co możemy uczynić dla naprawienia zniewagi wyrządzonej Panu Bogu i szkód płynących z grzechu? W intencji wynagradzającej ofiarujmy: modlitwy, szczególnie Drogę krzyżową, Gorzkie żale, różaniec św. post, przynajmniej według dzisiejszych złagodzonych wymagań Kościoła; czyny miłosierdzia względem naszych braci cierpiących, ubogich, chorych. Ponadto odmówienie sobie w okresie Wielkiego Postu picia alkoholu, palenia papierosów, udziału w hałaśliwych zabawach, raniących uczucia religijne, wyrzeczenie się oglądania rozpraszających, często niebezpiecznych dla duszy, niekiedy nieskromnych filmów w kinie, w telewizji, słuchania lekkich piosenek – oto przykłady czynów pokuty, którymi możemy wyrażać wynagrodzenie miłującemu nas Sercu Zbawiciela”[1]. ( Bp Piotr Gołębiowski).
  2. Dzisiejsza Ewangelia zawiera centralne zdanie całego Pisma Świętego i historii zbawienia; Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy kto w Niego wierzy nie zginął, ale miał życie wieczne. Na tym zdaniu oparte zostało całe Objawienie. Chrześcijanin czytając Pismo Święte, podziwiając stworzony świat, analizując dzieje swego i innych życia zawsze to zdanie ma w swych myślach. Niepojęta, bezgraniczna miłość Stworzyciela do swego stworzenia, miłość prowadząca, w Męce Chrystusa, do zupełnego wyniszczenia Tego, Który jest niezniszczalny – Boga samego, została werbalnie przekazana w tym zdaniu. Dopiero w perspektywie tej niepojętej miłości można również dostrzec potworność natury i skutków grzechu, który zawsze stanowi nie tylko przekroczenie jakiejś normy moralnej, przykazania, ale przede wszystkim zranienie żywej Osoby Boga, czyli Tego, który kocha nas najbardziej[2].
  3. W dziejach sandomierskiej wspólnoty wiary odnajdujemy również przykłady osób, które, na podobieństwo patrona roku 2018 św. Stanisława Kostki, podjęły heroiczną próbę podążania za powołaniem Bożym nawet wbrew swemu najbliższemu, rodzinnemu środowisku. Jedno z podań, charakteryzujących się dużą dozą prawdopodobieństwa, dotyczących zakonu benedyktynek sandomierskich podejmuje właśnie tego rodzaju rzeczywistość. Otóż, w XVIII wieku w sandomierskim klasztorze przebywały trzy siostry Moszyńskie z Łoniowa, córki Stanisława Moszyńskiego, podstolego sandomierskiego i Antoniny z Morawickich. Po wstąpieniu dwóch córek do zakonu ojciec pragnął, by trzecia, pomimo deklarowanej woli obrania życia zakonnego, wyszła za mąż i pozostała w domu rodzinnym. Gdy znalazł się odpowiedni kandydat, przygotowano wesele. „W dzień ślubu Moszyński nie posiadał się z radości i szczęścia. Kiedy córka przyszła go powitać, czy prosić o błogosławieństwo przed ślubem, powiedział jej uniesiony radością: Córko droga! Proś, o co chcesz, a wszystko dziś dla ciebie uczynię. Wtedy panna młoda pada do stóp ojca i błaga: Ojcze! Pozwól mi wstąpić do klasztoru benedyktynek sandomierskich. – Tego się ojciec nie spodziewał…Ponieważ danego słowa szlacheckiego nie mógł cofnąć, musiał się z żalem wielkim do prośby córki przychylić”[3]. Córka ta, w owym czasie szesnastoletnia, wstąpiła do klasztoru sandomierskich benedyktynek dnia 26 IV 1744 roku i przyjęła w zakonie imię Scholastyka. Jej siostry wstąpiły do tego samego klasztoru odpowiednio: najstarsza Helena, 14 VII 1726 r. ( jako piętnastolatka), Maryanna 7 X 1731 r. ( w wieku lat szesnastu). Te dwie siostry spoczywają pod kościołem św. Michała w wyróżniających się od pozostałych trumnach zielonych. Marianna zmarła 25 III 1782 r. w wieku lat 64, Helena zaś 2 IX 1784 r. w 75 roku życia, a Scholastyka 15 III 1804 r. w 77 roku życia. Scholastyka została pochowana w Górach. Marianna Moszyńska spisała m.in. Godzinki do błogosławionych Męczenników Sandomierskich, poruszający przejaw wiary i kultu lokalnych świadków wiary[4].

JUŻ CIĘ ŻEGNAM
harm. ks. J. Bisztyga


[1] P. Gołębiowski. List pasterski Ks. Biskupa Administratora Apostolskiego Diecezji sandomierskiej na Wielki Post 1970 r. KDS 63 ( 1970) s. 6-7.

[2] „Nie można zrozumieć grozy grzechu inaczej niż poprzez Ducha, którą to prawdę nasz Pan wyjaśnił swoim Apostołom w noc Ostatniej Wieczerzy. Aby można właściwie zrozumieć i pokonać grzech, trzeba go postrzegać nie jedynie jako złamanie przykazania, lecz w kategoriach zerwania więzi z Ojcem, Synem i Duchem Świętym. Grzech zrywa naszą więź z niebieskim Ojcem, ponieważ alienuje nas jako synów. Takie jest przesłanie przypowieści o synu marnotrawnym ( Łk 15, 11-32). Ponadto grzech stanowi rekonstrukcję Kalwarii: Krzyżują bowiem w sobie Syna Bożego i wystawiają Go na pośmiewisko ( Hbr 6,6). Między duszą a Krucyfiksem należy ustanowić osobiste równanie. Grozę grzechów pychy pojmujemy w koronie cierniowej; grzechów pożądliwości – w rozdartym Ciele; grzechów chciwości – w ubóstwie nagości; grzechów alkoholizmu – w pragnieniu. Ponadto grzech musi być postrzegany jako sprzeciwianie się Duchowi Miłości ( Dz 7, 51), jako gaszenie Ducha Miłości ( 1 Tes 5, 19) i jako zasmucanie Ducha Miłości ( Ef 4, 30). Zawsze, gdy sumienie jest oświecone, widzimy grzech jako zranienie kogoś, kogo kochamy. Żaden grzech nie może sięgnąć Bożych gwiazd ani uciszyć Jego słów, ale może okrutnie zranić Jego Serce. Gdy penitent pojmie tę prawdę, zrozumie też, dlaczego w jego duszy zapanowała taka pustka i rozpacz: zranił Tego, którego kocha”. F. Sheen. Kapłan nie należy do siebie. Sandomierz 2018 s. 226-227.

[3] J. Gajkowski. Dzieje Benedyktynek sandomierskich. KDS 10 ( 1917) s. 38.

[4] Tomisław Giergiel. Relikwią ziemia jest w nim…O męczennikach dominikańskich i sandomierskich podczas najazdu tatarskiego na Sandomierz na przełomie lat 1259 i 1260 oraz o ich kulcie. Sandomierz 2010 s. 28.