IX Niedziela zwykła B

  1. „Najsurowsze słowa potępienia Chrystus w swej Ewangelii kierował do tych, którzy uprawiali fałsz życia, czyli obłudę; możemy pytać, dlaczego tak zwykle łagodny Chrystus, tak z łatwością przebaczający grzesznikom rezygnował z takiej postawy w stosunku do faryzeuszów gorliwych przecież w spełnianiu praktyk religijnych? Zarzucał Chrystus faryzeuszom, że znieśli przykazanie Boże o czci ojca i matki, chcąc zachować tradycje ludzkie zezwalające na odmowę pomocy dla rodziców w niektórych wypadkach: Obłudnicy, dobrze o was powiedział prorok Izajasz: Ten lud czcił Mnie wargami, ale sercem swym daleko jest ode mnie, ale czci mnie na próżno, ucząc zasad podanych przez ludzi ( Mt 15, 7; Iz 29, 13). Chrystus wypowiada groźne swe słowo biada w stosunku do faryzeuszów, ponieważ oni sami nie wchodzą do królestwa niebieskiego i innym nie pozwalają, pragną też zdobywać współwyznawców, ale czynią ich bardziej winnymi; biada im, bo uprawiają kazuistykę w sprawie przysiąg i przepisów religijnych: Biada wam, uczeni w Piśmie i faryzeusze, obłudnicy, bo dajecie dziesięcinę z mięty, kopru i kminku, lecz pomijacie to, co ważniejsze jest w Prawie: sprawiedliwość, miłosierdzie i wiarę. To zaś należało czynić, a tamtego nie opuszczać. Przewodnicy ślepi, którzy przecedzacie komara, a połykacie wielbłąda ( Mt 23, 23-24). Dalsze biada dotyczą troski o zewnętrzną stronę życia, a nie o wnętrze pełne zdzierstwa i niepowściągliwości. Uczeni w Piśmie i faryzeusze są podobni do grobów pobielanych: z zewnątrz wydajecie się ludźmi sprawiedliwymi, lecz wewnątrz pełni jesteście obłudy i nieprawości ( Mt 23, 28). Tak bardzo surowe zdania Chrystusa spowodowane są troską o autentyczną religijność, jak to można wnioskować z całości Ewangelii; On przyszedł, by prowadzić ludzi do Boga, by naprawiać, co zepsuto, szukać ludzi zaginionych, uczyć prawdziwej religijności; jeśli spotkał się z jej zniekształceniem, tj. z formalizmem, to wówczas wypowiadał: biada. Chrystus uczył prawdziwej moralności wewnętrznej: Z serca bowiem pochodzą złe myśli, zabójstwa, cudzołóstwa, nierząd, kradzieże, fałszywe świadectwa, przekleństwa. To właśnie czyni człowieka nieczystym ( Mt 15, 19). Chrystus, który przyszedł jako naprawca ludzkiego życia w jego stosunku do Boga, do innych ludzi i w jego wewnętrznej strukturze wypowiadał swoje biada, kiedy widział rozkład ludzkiej osobowości etycznej; człowiek bowiem obłudny ma podwójne oblicze: jedno wewnętrzne, autentyczne, ale szpetne, niezgodne z ideałem człowieczeństwa, a także z obiegowym pojęciem uczciwego człowieka, a tym bardziej wyznawcy Chrystusa, i drugie oblicze sztuczne, udawane, kłamliwe, komediowe; takie podwójne oblicze jest rozkładem człowieczeństwa. Słowa Chrystusa wypowiedziane w stosunku do obłudników uprawiających kłamstwo życia są wyrazem wielkiej troski o zdrowie moralne człowieka”[1]. ( Ks. Wincenty Granat).
  2. W życiu codziennym napotykamy niekiedy takie sytuacje, w których należy zawiesić obowiązujące prawo z powodu aktualnie doświadczanego wydarzenia. Gdy dojeżdżamy pojazdem mechanicznym do skrzyżowania z sygnalizacją świetlną i widzimy przed sobą zielone światło mamy prawo przejazdu przez skrzyżowanie; jednakże gdy dostrzegamy jakiś inny pojazd przejeżdżający w tym czasie naszą drogę naturalną rzeczą jest, że zawieszamy nasze prawo przejazdu i zatrzymujemy auto. W podobnym kontekście należy traktować dzisiejsze nauczanie Chrystusa o sytuacjach zwalniających człowieka z zachowywania odpoczynku szabatowego. Chrystus, który mówi, że szabat został stworzony dla człowieka, a nie człowiek dla szabatu ( Mk 2, 27), Chrystus, który nazywa siebie Panem szabatu ( Mk 2, 28), jest tym samym Chrystusem, który zarzuca faryzeuszom zniesienie przykazania dotyczącego czci rodziców ( Mk 7, 10-13), oraz tym samym Chrystusem, który zapewnia, że nie przyszedł po to, by znieść Prawo, ale je wypełnić ( Mt 5, 17). Ewangelista św. Marek opuszcza istotną wzmiankę, odnajdywaną w paralelnych tekstach u św. Mateusza ( Mt 12, 1-8) oraz św. Łukasza ( Łk 6, 1-5), o tym, że uczniowie naruszyli szabatowy spoczynek nie z powodu nieuszanowania Prawa, ale ponieważ byli głodni; podobną motywację postępowania odnajdujemy również w przykładzie przytoczonym przez Jezusa z historii życia Dawida. Ten szczegół jest niezmiernie ważny, ponieważ ukazuje on, nakreśloną we wstępnej części tego punktu, wyjątkowość opisywanej sytuacji. Zostaje on pogłębiony w dalszym ciągu mowy Chrystusa, gdy stawia on ogólne pytanie o to, czy wolno czynić dobro w szabat czy nie wolno. Czy niektórzy z dzisiejszych chrześcijan czynią regularnie zakupy w niedzielę z tego powodu, że akurat są głodni i nie mogli zaopatrzyć się w potrzebny pokarm w ciągu powszednich dni tygodnia? Czy spędzania czasu na niedzielnych zakupach jest rzeczywiście czynieniem dobra dla rozwoju godności i powołania człowieka? Ten fragment Ewangelii umożliwia przeprowadzenie szczególnie wyraźnej weryfikacji motywu naszego zachowywania, lub unikania zachowywania, Bożych przykazań. Człowiek, który widzi w Bożych przykazaniach wyraz miłości Ojca i drogę zapewniającą rozwój dobra i prawdziwego człowieczeństwa będzie szukał sposobów jak najwierniejszego i jak najbardziej pogłębionego respektowania tychże przykazań. Odwrotnie zaś będzie postępował taki człowiek, który usprawiedliwienia dla swego grzechu może poszukiwać nawet w cytowaniu zmanipulowanych wypowiedzi ewangelicznych. Dla tak postępującego człowieka dzisiejsze wypowiedzi Jezusa mogą stanowić pozorne usprawiedliwienie niedzielnego handlu czy podejmowania prac niekoniecznych w niedziele i święta. Faryzejska zatwardziałość serca, powodująca smutek i gniew Chrystusa, może być udziałem również tych spośród Jego uczniów, którzy nie przyjmują Bożych przykazań szczerym i radosnym sercem, ale podchodzą do ich zachowywania jedynie w sposób formalistyczno – kazuistyczny. I jak niezwykle trudne zadanie stanowiła przemiana serc faryzeuszy, tak niemalże niemożliwym przedsięwzięciem okazuje się próba przemiany serc tych, którzy zapomnieli o tym, że niedziela jest dniem Pańskim[2] ( dies Dominica), czyli czasem stanowiącym wyjątkową własność Pana, istniejącym po to, by dokonała się w nim głęboka komunia z Panem. Nawet więc gdyby się komuś wydawało, że przez kradzież czasu zarezerwowanego dla Pana zarobił dużo walorów materialnych, to w rzeczywistości staje się on, właśnie przez ten fakt kradzieży czasu – własności Pana, wyjątkowo biedny i żałosny.
  3. Zadaniem Kościoła Chrystusowego jest niszczenie fałszu życia – obłudy poprzez trwanie w prawdzie Ewangelii. Misja ta w sposób szczególny została powierzona Apostołom i ich następcom – biskupom. Najbliższymi pomocnikami biskupów ordynariuszy i ich współbraćmi w pełni kapłaństwa są biskupi sufragani. W diecezji sandomierskiej pracowało dotąd dziewięciu biskupów sufraganów. Czasami jednak za pierwszego sufragana sandomierskiego, ale funkcjonującego jeszcze w strukturach diecezji krakowskiej, uznaje się Wojciecha Boxę Radoszewskiego[3] ( ur. 1721, zm. 1796). Został on konsekrowany w kolegiacie sandomierskiej w 1787 roku, a więc ponad 20 lat przed powstaniem diecezji sandomierskiej. Pochodził ze starej szlachty sandomierskiej; był absolwentem Seminarium Duchownego w Kielcach[4], proboszczem w Osieku, Iwaniskach, Strzyżowicach, Mydłowie i w Klimontowie; w Klimontowie też bp Wojciech Boxa został pochowany[5]. Pierwszy chronologicznie sufragan diecezji sandomierskiej ks. Aleksander Dobrzański urodził się w 1766 roku w rodzinie szlacheckiej, w ziemi sanockiej. Początkowe wykształcenie zdobywał w Krośnie i Przemyślu[6]. Ukończył Seminarium księży misjonarzy w Krakowie; studia w Rzymie zwieńczył stopniem doktora obojga praw. Był biskupem nominatem i sufraganem diecezji kieleckiej; po jej rozwiązaniu przeniósł się do Sandomierza, gdzie początkowo zarządzał diecezją sandomierską w imieniu bpa Hołowczyca, a od 1820 był jej biskupem sufraganem. Sakrę biskupią przyjął dnia 23 IV 1820 roku w sandomierskiej katedrze. Bp Dobrzański był przez krótki czas, po śmierci bpa Burzyńskiego, administratorem diecezji sandomierskiej. Był on gorliwym patriotą, obrońcą niepodległości Polski i odważnym heroldem walki o jej suwerenność[7]. Bp Aleksander Dobrzeński zmarł 6 VI 1831 roku podczas epidemii cholery; został pochowany na placu przy kościele św. Józefa w Sandomierzu. Wieczny odpoczynek racz im dać Panie…

2. O, pójdź do Niego, wszystko stworzenie,
Sercu Jezusa złóż dziękczynienie,
I twoje przed Nim zegnij kolana,
Kochajmy Pana!

3. Pójdźcie do niego, biedni grzesznicy,
Zmyć grzechów zmazy, w czystej Krynicy,
Nad śnieg zbieleje dusza zmazana.
Kochajmy Pana!

4. Pójdźcie do Niego, szczęśliwe dusze,
Obmyte we łzach, w pokuty skrusze,
Już niewinności szata wam dana.
Kochajmy Pana!

5. Pójdźcie do Niego, święci Anieli,
Z którymi szczęście On w niebie dzieli,
Przyjdź, Jeruzalem, Chwałą odziana.
Kochajmy Pana!


[1] W. Granat. Personalizm chrześcijański. Teologia osoby ludzkiej. Poznań 1985 s. 492-493.

[2] „B. Prus w jednej ze swych nowel przedstawia postać starego skąpca i lichwiarza, człowieka twardego i nieużytego, który znany jest stąd, że nikomu żadnej przysługi nie wyświadczył bezinteresownie. Ma on sen, że znalazł się na drugim świecie i to w przedsionku piekła, gdzie toczy się ostatni proces o jego duszę, ściśle mówiąc: czy można go przyjąć bodaj do piekła, bo i w piekle znajdują się lepsi od niego. Adwokat każe mu przypomnieć sobie przynajmniej jeden dobry uczynek wykonany bezinteresownie – ale okazuje się, że takich w jego życiu brak, we wszystkich swych postępkach kierował się intencją zysku. Zostaje mu dana ostatnia szansa jakiejś marnej jałmużny; wręcza ją, ale równocześnie żąda od żebraczki pacierza za swą duszę. Wreszcie zostaje kopniakiem wyrzucony z piekła. Budzi się – lecz wraca do dawnego stylu życia”. S. Grzybek. J. Kudasiewicz. T. Olszański. Biblia na co dzień. Kraków 1975 s. 374-375.

[3]„Sufraganię sandomierską fundował w 1792 r. ks. Wojciech Boxa Radoszewski i został pierwszym sufraganem, pod tytułem biskupa hireneńskiego”. J. Luboński. S. Grelewski. Chronologiczny opis ingresów biskupów sandomierskich. W: Rocznik diecezji sandomierskiej na rok 1929. Red. S. Grelewski. Radom 1928 s. 40.

[4] J. Wiśniewski. Biskupi sandomierscy. Radom 1913 s. 45.

[5] „Umarł dnia 6 czerwca 1796 r., licząc wieku lat 75, biskupstwa 9. Pochowany w grobach klimontowskich                 w infule, z pastorałem w ręku”.  J. Wiśniewski. Biskupi sandomierscy. Radom 1913 s. 46. J. Wiśniewski. Historia i rozwój diecezji sandomierskiej. W: Rocznik diecezji sandomierskiej na rok 1929. Red. S. Grelewski. Radom 1928 s. 14.

[6] J. Wiśniewski. Biskupi sandomierscy. Radom 1913 s. 47.

[7] „Gdy nadeszła informacja o wybuchu powstania listopadowego, nie czekając na reakcje innych biskupów, wydał 10 grudnia 1830 roku odezwę do duchowieństwa i wiernych wyrażającą radość z upadku obcego despotyzmu i początku odradzania się Polski i wzywającą do posłuszeństwa Rządowi Tymczasowemu i publicznych modlitw o powodzenie powstania”. R. Pomarańska. Z dziedzictwem w przyszłość. Sandomierz 2018 s. 158.