Jaki Sandomierz? – Damian Gil

Między Wzgórzem katedralnym a Wzgórzem „Salve Regina” – czyli współczesne spojrzenie na najstarszą część Sandomierza cz. I

Jeden z lubelskich uczonych mawiał, że „Uniwersytet to ludzie, mury i książki”. Parafrazując tę myśl i odpowiadając na pytanie – Jaki Sandomierz?, można stwierdzić, że „Sandomierz to ludzie, miejsca i historia”. Oczywistym jest że ludzie tworzą historię miasta, zaś wydarzenia dzieją się w określonym miejscu i czasie. Myśląc dalej – Jaki Sandomierz? nasuwają się różne przymioty – piękny, zabytkowy, samorządowy, sakralny, kulturowy, krajobrazowy, etc.

W krótkiej wypowiedzi, chcę ukazać współczesny krajobraz najstarszej części miasta, dobrze widocznej z tzw. Krakówki (DK 79), Bulwaru im. J. Piłsudzkiego, wałów wiślanych i Mostów (nowy od niedawna nosi imię bł. ks. J. Popiełuszki). Postaram się unikać historycznych rozważań, szanując myśl Cycerona „historia (est) magistra vitae”, lecz pragnę dotykać współczesności tych miejsc. Całe życie mieszkam pośrodku rzeczonego terenu, o których chcę przypomnieć.

Wzgórze katedralne, zamkowe, Kościół Św. Jakuba, Wzgórze świętopawelskie i bardziej oddalone Wzgórze „Salve Regina” tworzą niepowtarzalny krajobraz, z jednej strony zakotwiczony w historii, z drugiej strony podatny na nowe tendencje. Bazylika Katedralna i jej otoczenie zmieniały się w ostatnich latach. Odnowiono jej wnętrze, od wielu lat jest pięknie oświetlona, uporządkowano ogród u podnóża świątyni, zadbano o figurę bł. Wincentego Kadłubka i jej otoczenie.  Stojąc od strony południowej przy murze katedralnym, odnosi się wrażenie, że Zamek, Wisła i Kościół Św. Jakuba są na wyciągnięcie ręki. Kilka lat temu, będąc w Kazimierzu Dolnym, spotkałem malarkę, która ponad kwadrans opowiadała mi o wyjątkowości owego miejsca. Sprawdza się powiedzenie,  że inni widzą więcej…

Sandomierz to również ciekawe ulice. Od Katedry w stronę Kościoła p.w. Nawrócenia Św. Pawła ciągnęła się kamienista droga, którą Sandomierzanie „ochrzcili” – „kocimi łbami”. Mało kto wie, że jej wybrukowanie zawdzięczamy ks. inf. Wawrzyńcowi Szubartowiczowi, długoletniemu proboszczowi świętopawelskiej parafii, który na przełomie XIX i XX w. pełnił wiele odpowiedzialnych funkcji kościelnych, słynął z działalności dobroczynnej i społecznej. Przez wiele lat opiekował się ciężko chorym biskupem sandomierskim Józefem Juszyńskim (1973-1880). Obecnie zachowano tylko początkowy fragment drogi (do skrzyżowania z ulicą Zamkową). Pozostała część zyskała nową nawierzchnię, z równo ułożonej kostki granitowej. Pomimo dogodniejszej infrastruktury, turyści i mieszkańcy Sandomierza z trudem pokonują  trasę Katedra – Św. Paweł. Zatem Sandomierz nie tylko urzeka krajobrazem, ale i męczy.

Do Wzgórza katedralnego należy zaliczyć także dzwonnicę, cztery budynki kościelne (plebanię, budynek dawnej Kurii, tzw. Wikariat i mały domek, w który obecnie mieszkają siostry zakonne). Od strony wschodniej są również prywatne budynki przy ul. Katedralnej. W pierwszym z nich tzw. Iwaszkiewiczówce, przez lata mieściło się Muzeum Literatury. Kilka lat temu udostępniono zwiedzającym Dzwonnicę Katedralną, jednak z przyczyn mi nie znanych odstąpiono od tej praktyki. Katedra i jej sąsiedztwo tworzą malowniczy zakątek ożenku historii z egzystencją ludzi, z których większość należy do stanu duchownego.

Z miejsca, gdzie od 202 lat pełnili i sprawują posługę biskupi sandomierscy, turyści udają się w kierunku wzgórza zamkowego.  Obecnie zachowała się tylko część pałacowa zamku, przebudowana za czasów Jana III Sobieskiego. Większość zabudowań ucierpiała w czasie potopu szwedzkiego. Przez wiele lat obiekt pełnił funkcję sądu i więzienia. Obecnie  ma tu siedzibę Muzeum Okręgowe. Kolejni zarządcy instytucji remontowali obiekt i zagospodarowywali dziedziniec i jego otoczenie. Zadbano także o skarpę i iluminację zamku. Ostatnimi czasy Muzeum i Zamek kojarzy się sandomierzanom z szeroko opisywanymi problemami finansowymi i jest kością niezgody samorządów, których jest chyba zbyt wiele do poważnego tratowania tego skarbca historii i kultury.

Idąc od Zamku w kierunku Kościoła Św. Jakuba, przechodzimy przez mostek, pod którym płynie potoczek, mający swój początek w tzw. Piszczelach. Za mostkiem stał drewniany domek, rozebrany kilka lat temu. Starsi Sandomierzanie wspominają jego właścicielkę – Panią Heleną Podlesińską, która sprzedawała najlepsze mleko w okolicy. Od mostku aż do początku dzisiejszej winnicy Dominikanów wyczuwa się niższą temperaturę powietrza, ok. trzy stopnie Celsjusza mniej w stosunku do Wzgórza zamkowego i Winnicy. Krajobraz tego miejsca zmienił się za sprawą wybudowania ciągu pieszo-rowerowego, biegnącego od ul. Słonecznej do Bulwaru im. J. Piłsudzkiego.

Nie sposób w jednym tekście napisać wszystkiego. Czytelnik i piszący musi odpocząć, aby wkrótce powrócić do refleksji – Jak dziś wygląda najstarsza część Sandomierza?

Zaprezentowane fakty i refleksje sprawiają wrażenie, że zmiany w tej części miasta wyszły na dobre. Ocena ludzka może być różna. Na szczęście na trasie od Katedry do Winnicy Dominikanów domów zamieszkałych prawie nie ma.

 

Damian Gil – dr nauk prawnych, pracownik naukowy Uniwersytetu Pedagogicznego im. KEN w Krakowie, sandomierzanin z urodzenia i zamieszkania, członek wielu organizacji naukowych (w tym Towarzystwa Naukowego Sandomierskiego), mediator, autor publikacji z zakresu prawa karnego procesowego i nauk penalnych.

PODZIEL SIĘ
Red.
Redakcja Diecezji Sandomierskiej w Internecie
Email: info@diecezjasandomierska.pl