Podczas ostatniej katechezy mówiliśmy o postawie człowieka, który zuchwale grzeszy licząc na Boże miłosierdzie i w ten sposób wykluczając możliwość szczerego nawrócenia i poprawy życia zamyka się na przyjęcie łaski zbawienia. Takie podejście blokuje całkowicie człowieka na działanie Bożego miłosierdzia. Postawą, która powoduje podobne skutki jest jakby odwrotność zuchwałego liczenia na miłosierdzie Boga: rozpacz i powątpiewanie w możliwość otrzymania Bożego przebaczenia. Dlaczego taka postawa staje się grzechem przeciwko Duchowi Świętemu?
Największym dowodem miłości Boga do człowieka jest Jego miłosierdzie. Miłosierna miłość Boga ogarnia każdego człowieka, niezależnie od popełnionego grzechu – jeśli grzesznik z ufnością rzuci się w ramiona miłosiernego Ojca, który wychodzi naprzeciw niego i oczekuje jego powrotu. Taką postawę Boga widać nie tylko w przypowieści o „Synu marnotrawnym”, ale w gestach i słowach Jezusa, który przemierzając ziemię szukał „nie sprawiedliwych, ale grzeszników”. W postawie ufności „dobrego łotra” („Jezu, wspomnij na mnie, gdy przyjdziesz do swojego Królestwa”) ukazuje nam Chrystus, że nawet w ostatniej godzinie życia, wzbudzony żal i ufność w miłość Boga zaprowadzi grzesznika do zbawienia („Dziś ze Mną będziesz w raju”).
Podjęta refleksja nad drugim grzechem przeciwko Duchowi Świętemu tu właśnie ma swoje źródło. Wątpić w miłosierdzie Boże to wątpić w miłość Boga. Przyjmując takie myślenie człowiek doprowadza do ograniczania Jego nieskończonej miłości, która przecież większa jest niż grzech, śmierć i piekło. Każdy, który wobec Boga zajmuje taką postawę, odrzuca zaufanie w to, że Bóg wybaczy popełniony przez niego czyn. Brak zaufania do Bożej miłości prowadzi następnie do zaniechania pokuty za popełniony grzech. I tak ostatecznym owocem przyjęcia takiej postawy jest w człowieku utrata nadziei i poczucia sensu, która rodzi rozpacz. „Wskutek rozpaczy – przypomina Katechizm – człowiek przestaje oczekiwać od Boga osobistego zbawienia, pomocy do jego osiągnięcia lub przebaczenia grzechów”. W swej krańcowej postaci tak pojęta rozpacz uniemożliwia zbawienie, co ostatecznie prowadzi do zguby. Św. Jan Chryzostom przestrzegał wręcz, że „w nieszczęście wtrąca nas nie tyle grzech, co – właśnie – rozpacz”.
Rozpacz, brak ufności w miłosierdzie Boże zamyka drogę do zbawienia, gdyż człowiek sam odmawia sobie Bożej miłości. Dlatego też staję się grzechem przeciwko Duchowi Świętemu, którego przecież Chrystus wraz z Ojcem zesłał na świat, aby niósł przebaczenie wyjednane przez Miłość przybitą do krzyża „zmazującą dłużny zapis starodawnej winy”. Winy każdego człowieka bez wyjątku.