W spisie owoców Ducha Świętego zapisanych przez Apostoła Narodów na kartach Listu do Galatów możemy znaleźć także uprzejmość. Dlaczego taki dziwny owoc jest w katalogu św. Pawła? Dlaczego jest to owoc Ducha Świętego? W Słowniku Języka Polskiego uprzejmość jest zdefiniowana jako „uprzejmy stosunek do ludzi, grzeczność i usłużność”. Przymiot ten kojarzy nam się w pierwszej kolejności z podejmowaniem gości, gościnnością, lub szerzej, z postępowaniem zgodnym z etykietą czy przyjętym zwyczajem i w tym sensie uwarunkowany jest przede wszystkim kulturowo. Znaczenie uprzejmości jako owocu Ducha Świętego zdecydowanie wychodzi jednak poza tak sformułowaną definicję. Aby właściwie to zrozumieć popatrzmy na ten owoc przez pryzmat Pisma Świętego.
W Starym Testamencie znajdujemy historię proroka Jonasza. Przymuszony, ścigany przez głos Pana, Jonasz wypełnia wreszcie bardzo skutecznie misję nawracania mieszkańców Niniwy, ale ciągle jest niezadowolony. Ma pretensje do Boga, że Ten posłużył się nim narażając jego życie w tak trudnej misji. Jonasz nie może zrozumieć dlaczego Bóg wstrzymał karę dla mieszkańców tego pogańskiego miasta. Otrzymuje wtedy jeszcze jedną lekcję – krzew dający ulgę przed upałem, któremu Bóg daje szybki wzrost, a potem równie szybko usycha – i pyta Bóg Jonasza – płaczesz o drzewko, o które się nie starałeś, a ja nie miałbym się użalić nad tyloma ludźmi? Bóg w tej scenie nie tylko jest uprzedzająco miły, łaskawy, wytrwale dobry i łaskawy do grzesznych mieszkańców Niniwy, ale też i do samego proroka, któremu wciąż ufa, zachęca, prostuje myślenie, doprowadza do Bożej mądrości, pomaga mu patrzeć swoimi oczyma. Podobnie wobec Marty w Ewangelii, którą delikatnie naprowadza na to, co najistotniejsze, chroni przed zazdrością i prostuje jej myślenie. Z kart Pisma Świętego jednoznacznie wynika, że uprzejmość jest w pierwszej kolejności postawą ze strony Boga wobec człowieka i oznacza u Niego wyczucie ludzkich potrzeb, łagodność i delikatność, a także miłosierdzie wobec grzeszników. Stąd uprzejmość rozumiana jako owoc Ducha Świętego jest właśnie takim Bożym spojrzeniem na drugiego człowieka. Spojrzeniem z miłością.
Duch Święty wzbudza w naszych sercach ten owoc po to, aby nie tracić Bożego spojrzenia na ludzi, do których idziemy, z którymi się spotykamy, którym mamy przekazywać Bożą miłość – nawet wtedy gdy sami przeżywamy trudności, gdy uciekamy jak Jonasz przed trudnym zadaniem, gdy burze i fale, choroby, troski, samotność nie pomagają nam w uprzejmym patrzeniu na innych. Duch Święty pobudza nas do patrzenia z miłością nawet w największych kłopotach.