W naszej codzienności możemy usłyszeć: daj mi święty spokój. Prośbę tę kierujemy najczęściej do naszych bliskich, znajomych, aby przestali mówić i dali nam chwilę wytchnienia. Jednak okazuje się, że to najczęściej nie załatwia sprawy. Może trochę ją oddala, ale myśli dotyczące naszych problemów szybko wracają. Kiedy patrzy się na ludzi, na ich zabieganie, na nieustanną troskę nie tylko o dzień jutrzejszy, ale o jeszcze kilka lat naprzód, na ich walkę o lepsze życie, o posiadanie większej ilości przedmiotów, dostrzega się w tych dążeniach niepokój i chaos. Mówimy sobie: żeby mieć wreszcie święty spokój, to dla świętego spokoju. Święty spokój staje się jakimś idealnym celem, ku któremu się dąży, ale którego się nie osiąga. Bo tak naprawdę nie ma czegoś takiego, jak święty spokój, taki spokój, gdzie wszystkie sprawy dokonują się same, a inni zostawiają mnie w spokoju.
Prawdziwy pokój nie jest czymś zewnętrznym. To wewnętrzny dar pochodzący od Ducha Świętego. Stąd najlepiej zwrócić się z prośbą o pokój nie do człowieka, ale do Jezusa, który jest prawdziwym dawcą pokoju. Tylko On może obdarzyć człowieka prawdziwym pokojem, a to oznacza obdarowanie czymś znacznie więcej niż spokój, którego czasami oczekujemy. Człowiek, który otwiera się na działanie Ducha Świętego potrafi zachować pokój nawet jeżeli wokół niego jest pełno burz i nawałnic. Jest podobny do głębokiego oceanu. Jeśli nawet na powierzchni są huragany i sztormy wewnątrz jest cisza i spokój. To jest pokój, którego świat dać nie może i wówczas ani głód, ani niebezpieczeństwo, ani śmierć, ani niepowodzenia, ani prześladowania, ani cierpienia nie poruszą człowieka. Ludzi obdarowanych takim pokojem można rozpoznać w tłumie, bo mają w sobie coś, co do nich przyciąga, właśnie ów pokój; nie szarpią się z życiem, są szczęśliwi, są Synami Bożymi, pełnymi radości i dostojeństwa zarazem.
I przeciwnie, często patrząc na tych którzy na siłę szukają szczęścia, którzy wchodzą w świat hałasu, alkoholu, papierosów i “towarzystwa”, dostrzega się ich ukryte nieszczęście, mimo, iż uśmiech maja przyklejony do twarzy, dostrzega się ich duchową małość, która jest, a która wcale nie musi być. Jest w nich jakieś nie poukładanie, które ich męczy i sprawia im ból, często tak trudny do wytrzymania. I szukają spokoju, ale go nie znajdują. Bo niespokojne jest serce nasze, dopóki nie spocznie w Tobie (Wyznania Świętego Augustyna I 1). Tego daru nie znajdziemy nigdzie na świecie. Jego dawcą jest Duch Święty.