Wstrzemięźliwość inaczej nazywana jest umiarkowaniem. W znaczeniu potocznym to zdolność do powstrzymania się od czegoś lub zachowania w czymś umiaru. Jednak słowo to mieści w sobie jeszcze szersze znaczenie. Oznacza ono umiejętność używania rozumu do panowania nad własnymi potrzebami, zdolność do odpowiedniego korzystania z dóbr materialnych, a także stawiania pewnych granic swoim pragnieniom i dążeniom. Myśląc o wstrzemięźliwości, powinniśmy przypisywać ją do wielu sfer naszego codziennego życia. Możemy tutaj wymienić sprawy takie jak: powstrzymywanie się od spożywania pewnych pokarmów, od konsumowania zbyt dużej ich ilości, od zbytniego przywiązywania wagi do ubioru czy wyglądu zewnętrznego.
Wstrzemięźliwość jest dzisiaj niemodna. Patrząc na stan i dążenia dzisiejszego społeczeństwa, możemy zauważyć coś całkiem odwrotnego. Ludzie starają się o to, aby jak najwięcej zdobyć, żeby mieszkać w bogato urządzonym domu, jeździć drogim samochodem czy ubierać się w najmodniejsze ubrania. Każdy stara się o to, aby gromadzić więcej. Współczesna moda na „inwestowanie w siebie” sprowadza się do jednego – ludzie chcąc mieć więcej, potrzebują więcej pieniędzy.
Mając na uwadze powyższy kontekst, możemy odwołać się do fragmentu Listu do Tymoteusza, w którym apostoł Paweł zachęca nas do wstrzemięźliwości: „Mając natomiast żywność i odzienie, i dach nad głową, bądźmy z tego zadowoleni! A ci, którzy chcą się bogacić, wpadają w pokusę i w zasadzkę oraz w liczne nierozumne i szkodliwe pożądania. One to pogrążają ludzi w zgubę i zatracenie” (1 Tym 6, 8-9).
Wstrzemięźliwość jest jednym z owoców Ducha Świętego. To dzięki Jego łasce stajemy się zdolni zrozumieć co jest w życiu najważniejsze. To On pozwala nam rozwijać w sobie zaufanie do Pana Boga. A zaufanie to polega na rozwijaniu przekonania, że Bóg da nam to, czego potrzebujemy do życia. A my, z zadowoleniem i wdzięcznością, powinniśmy przyjmować to, co otrzymamy, tak jak uczy nas apostoł Paweł: „ja bowiem nauczyłem się wystarczać sobie w warunkach, w jakich jestem. Umiem cierpieć biedę, umiem i obfitować. Do wszystkich w ogóle warunków jestem zaprawiony: i być sytym, i głód cierpieć, obfitować i doznawać niedostatku. Wszystko mogę w Tym, który mnie umacnia” (Flp 4 11-12)
Poprzez to, że żyjemy otoczeni ludźmi, którzy starają się zdobyć i zgromadzić jak najwięcej dóbr materialnych, taki stan ducha może udzielać się i nam. Jednak powinniśmy zawsze pamiętać i mieć na uwadze cel, do którego dążymy, „nagrodę w górze”, a to powinno pobudzać nas, abyśmy rozwijali w sobie między innymi wstrzemięźliwość i inwestowali w siebie nie poprzez zdobywanie coraz to większej ilości doczesnych dóbr, podążanie za trendami mody itp., ale poprzez przeznaczanie większej ilości czasu na rozwój duchowy.