EWANGELIA (Mt 11,25-30)
Ciało moje jest prawdziwym pokarmem, a Krew moja jest prawdziwym napojem
Słowa Ewangelii według świętego Mateusza.
W owym czasie Jezus przemówił tymi słowami: „Wysławiani Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom. Tak, Ojcze, gdyż takie było Twoje upodobanie. Wszystko przekazał Mi Ojciec mój. Nikt też nie zna Syna, tylko Ojciec, ani Ojca nikt nie zna, tylko Syn, i ten, komu Syn zechce objawić.
Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię. Weźmijcie moje jarzmo na siebie i uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokorny sercem, a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych. Albowiem jarzmo moje jest słodkie, a moje brzemię lekkie”.
Oto słowo Pańskie.
„A wszyscy pytali: kimże będzie to dziecię? Bo istotnie ręka Pańska była z nim”.
Narodziny Jana Chrzciciela nie były zwyczajne. Chyba nawet nie mogły być zwyczajne, bo sam Jan nie był takim sobie człowiekiem – on był przecież „największym spośród ludzi”. A mimo to Jan Chrzciciel powiedział o sobie, że on sam „nie jest godny zawiązać rzemyka u sandała” Jezusa Chrystusa. Największy z ludzi uważa się za nikogo przed Bogiem. To zresztą symptomatyczne, że im większy człowiek ty bardziej uznaje on swoją małość przed Bogiem, tym bardziej uznaje on Boga za większego od siebie i tym bardziej chce Bogu służyć. I odwrotnie, mali ludzie tak często chcą postawić siebie nad Bogiem, chcą Boga sobie podporządkować.
Jan Chrzciciel to przykład wielkiego człowieka. Takiego jednak, który swoją wielkością wskazuje na Boga. Takiego, któremu jego wielkość służy do ukazania kim jest ten, który go stworzył.