Niedziela Palmowa B

  1. „Chrystus staje po stronie tych, którzy w oczach świata przegrali swoje życie, gdyż są biedni, nieszczęśliwi, opowiedzieli się po niewłaściwej stronie. Ale może dlatego nie mają innej nadziei niż Bóg i liczą na Jego interwencję. Chrystus mimo krzyków, żeby zszedł z krzyża pozostaje na nim i umiera, byśmy życie mieli w obfitości, jak sam kiedyś powiedział. Wielki Tydzień to wspaniała okazja, by przybliżyć się do Chrystusa i otworzyć przed Nim serca, aby On je uleczył. Liturgia, obrzędy, nastrój są dla każdego z nas nową szansą. W tym tygodniu będziemy przeżywali misterium śmierci i zmartwychwstania Chrystusa. To najważniejsze wydarzenie w dziejach wszechświata, a więc również najważniejsze dla każdego z nas, bo przez nie dokonało się nasze zbawienie. Przez nie staliśmy się wielcy. Niech ten Wielki Tydzień uświadomi nam naszą godność i pomoże stać się prawdziwie wielkimi”[1]. ( Bp Krzysztof Nitkiewicz).
  2. „Kiedy przyszłam na adorację, zaraz mnie ogarnęło wewnętrzne skupienie i ujrzałam Pana Jezusa przywiązanego do słupa, z szat obnażonego, i zaraz nastąpiło biczowanie. Ujrzałam czterech mężczyzn, którzy na zmianę dyscyplinami siekli Pana. Serce mi ustawało patrząc na te boleści; wtem rzekł mi Pan te słowa: Cierpię jeszcze większą boleść od tej, którą widzisz. I dał mi Jezus poznać, za jakie grzechy poddał się biczowaniu, są to grzechy nieczyste. O, jak strasznie cierpiał moralnie, kiedy się poddał biczowaniu! – Wtem rzekł mi Jezus: Patrz i zobacz rodzaj ludzki w obecnym stanie. I w jednej chwili ujrzałam rzeczy straszne: odstąpili kaci od Pana Jezusa, a przystąpili do biczowania inni ludzie, którzy chwycili za bicze i siekli bez miłosierdzia Pana. Byli nimi kapłani, zakonnicy i zakonnice, i najwyżsi dostojnicy Kościoła, co mnie bardzo zdziwiło, byli ludzie świeccy różnego wieku i stanu – wszyscy wywierali swą złość na niewinnym Jezusie. Widząc to, serce moje popadło w rodzaj konania; i kiedy Go biczowali kaci, milczał Jezus i patrzył się w dal, ale kiedy Go biczowały te dusze, o których wspomniałam wyżej, to Jezus zamknął oczy i cicho, ale strasznie bolesny wyrwał się jęk z Jego Serca. I dał mi Pan poznać szczegółowo, poznać Jezusa, ciężkość złości tych niewdzięcznych dusz: Widzisz, oto jest męka większa nad śmierć moją. Wtenczas zamilkły i usta moje i zaczęłam odczuwać na sobie konanie, i czułam, że nikt mnie nie pocieszy ani wyrwie z tego stanu, tylko Ten, który mnie w niego wprowadził. Wtem rzekł do mnie Pan: Widzę szczery ból serca twego, który przyniósł niezmierną ulgę sercu memu, patrz i pociesz się. Wtem ujrzałam Pana Jezusa przybitego do krzyża. Kiedy Jezus chwilę na nim wisiał, ujrzałam cały zastęp dusz ukrzyżowanych tak jak Jezus. I ujrzałam trzeci zastęp dusz i drugi zastęp dusz. Drugi zastęp nie był przybity do krzyża, ale dusze trzymały silnie w ręku krzyż; trzeci zaś zastęp dusz nie był ani ukrzyżowany, ani nie trzymał w ręku krzyża silnie, ale wlokły te dusze krzyż za sobą i były niezadowolone. Wtem rzekł mi Jezus: Widzisz – te dusze, które są podobne w cierpieniach i wzgardzie do mnie, te też będą podobne i w chwale do mnie; a te, które mają mniej podobieństwa do mnie w cierpieniu i wzgardzie – te też będą miały mniej podobieństwa w chwale do mnie”. ( Dzien. 445).
  3. Opis Męki Pańskiej czytany tradycyjnie w Niedzielę Palmową, wraz z obrzędami liturgicznymi tego dnia imitującymi reakcje ludu zgromadzonego w Jerozolimie[2] podczas Chrystusowego wjazdu do tego miasta umożliwia szczególnie wiernie dokonanie procesu identyfikacji swojego życia z określonymi postaciami ewangelicznymi; w kogo wpisuje się bardziej moja osoba i postępowanie, kto jest  im bliższy: Chrystus, Matka Boża, Szymon Cyrenejczyk, współczujące niewiasty, Judasz, faryzeusze, Piłat….? Człowiek został zbawiony przez miłość Chrystusa; miłość dwuwymiarową – miłość stanowiącą owoc posłuszeństwa woli Ojca, miłość Boga – Ojca i miłość skierowaną wobec zagubionego w grzechu stworzenia, miłość człowieka. Chrystus nie szukał cierpienia dla samego cierpienia; On nam pokazał, że nie cofnie swej miłości wobec Ojca i człowieka nawet w obliczu tak wielkiego cierpienia, jakim było cierpienie Męki krzyżowej. Uczeń Chrystusa nie szuka cierpienia dla samego cierpienia; on, naśladując swego Mistrza, pragnie podążać drogą posłuszeństwa woli Bożej[3] i miłości drugiego człowieka, nawet gdy ta droga prowadzi przez cierpienie.

OGRODZIE OLIWNY
harm. ks. J. Bisztyga


[1] K. Nitkiewicz. Homilia na Niedzielę Palmową. KDS 104 ( 2011) s. 377-378.

[2] „Ale Kościół w odrzuceniu Jerozolimy chce nam też dać obraz grzesznej duszy ludzkiej, która niewiernością swą odeszła od Boga i zdradziła Jego miłość. Jerozolima pod karzącą ręką Pana rozpadła się w gruzy i już nie powstanie; lecz dusza niewierna zawsze dźwignąć się może: niech tylko idzie za naglącym głosem Kościoła, który w Ciemnej Jutrzni tak zniewalająco śpiewa: Jeruzalem, Jeruzalem, convertere ad Dominum Deum tuum. Nigdy bowiem nie jest za późno; prawica Boża zawsze wyciągnięta jest miłosiernie ku nam i gotowa nas ratować nad brzegiem przepaści: Non moriar, sed vivam: uchwyciwszy się jej nie umrzemy, lecz żyć będziemy wiecznie”. S. Maria Renata od Chrystusa. Vivere cum Ecclesia. Rozważania liturgiczne. Kraków 1958 s. 267-279.

[3] „Posłuszeństwo Ojcu – to słowo streszcza postawę Jezusa. Dziś to słowo jest niepopularne, a zachowanie go sprawia najwięcej trudności. Dzieci nie słuchają rodziców. To samo dotyczy małżonków. Która z kobiet zdoła ze spokojem wysłuchać słów św. Pawła żony, bądźcie poddane mężom jak Panu ( Ef 5, 22), a jak daleko do ich realizacji? Spotykamy się z lekceważeniem nauki papieża i Kościoła szczególnie w sprawach życia rodzinnego, etyki seksualnej. Księża nie znają życia, muszą tak mówić, ale życie jest inne. Przykłady można by mnożyć i rozszerzać na różne dziedziny życia. Wszelkie nieposłuszeństwo jest przejawem ludzkiej pychy. Można różnie tłumaczyć swoje zachowanie. Można szukać istotnych motywów, życiowych racji, wręcz niemożności zmiany postawy; przecież nie będę służącą, niewolnicą, mnie też się coś od życia należy, nie mogę ustąpić, bo zginę, zniszczą mnie, nie ma głupich, itp. Ale to tylko ludzki sposób myślenia. Kto miłuje swe życie, traci je – mówi Chrystus. Konsekwencją pychy człowieka, uporu jest przegrana – utrata życia. […] Nie ma innej drogi do zbawienia jak posłuszeństwo Bogu, poddanie się Jego woli. Jak przez nieposłuszeństwo jednego człowieka wszyscy stali się grzesznikami, tak przez posłuszeństwo Jednego wszyscy staną się sprawiedliwymi ( Rz 5, 19)”. Głoście Ewangelię. T. II. Red. J. Bagrowicz. T. Lewandowski. Włocławek s. 1991 s. 115.