„O Boże mój, jestem świadoma posłannictwa swego w Kościele Świętym. Ustawicznym wysiłkiem moim jest wypraszać miłosierdzie dla świata. Ściśle łączę się z Jezusem i staję jako ofiara błagalna za światem. Bóg mi nie odmówi niczego, kiedy Go błagam głosem Syna Jego. Moja ofiara jest niczym sama z siebie, ale kiedy ją łączę z ofiarą Jezusa Chrystusa, to staje się wszechmocną i ma moc przebłagania gniewu Bożego. Bóg miłuje nas w Synu swoim, bolesna męka Syna Bożego jest ustawicznym łagodzeniem gniewu Bożego”. ( Dzien. 482).
Wielki Tydzień 1968 roku w parafii Wierzbica we wspomnieniach sandomierskiego biskupa Piotra Gołębiowskiego. „Trzymając Najświętszy Sakrament stałem wewnątrz kaplicy przy murze, prawie w kąciku. W pewnej chwili zauważyłem, jak Kos zimnym spojrzeniem wskazuje mnie jako cel ataku, w tym kierunku uderzono. Osłaniały mnie piersi kapłanów i wiernych. […]…nie było mowy o przemówieniu do rozsądku, pozostała modlitwa i śpiew pieśni, zwłaszcza Święty Boże. […] Zdawało się, że będę osamotniony i nie przeprowadzę zaplanowanej Drogi Krzyżowej, gdy ktoś, jak z natchnienia Bożego, zawołał: Do Biskupa! Jeszcze i później tak wołano w ciężkich chwilach. Stałem na krześle, ruszyło ku mnie 400 -500 osób, otoczyli mnie. MO jakoś nie miała odwagi przystąpić. Księże Biskupie – Ks. Dziekan z Iłży głośno się odezwał – Księże Biskupie, proszę za słup, gdzie nie padają kamienie. Podobno odruchowo zapytałem: a gdzie jest taki słup, na który nie padają kamienie? W uciszeniu rozpocząłem Drogę Krzyżową, którą doprowadziłem do 14-tej stacji”[1].
„Twoimi krzyżami stojącymi pośród dróg uświęcona jest nasza ziemia”[2]. Sanktuarium Drzewa Krzyża Świętego w Górach świętokrzyskich, obrazy na ścianach sandomierskiej katedry włączające w męczeństwo Kościoła powszechnego martyrologium Kościoła lokalnego, Krucyfiks Chrystusa w katedrze, przedstawienia Chrystusa dokonującego zbawienia w symbolicznej tłoczni winogron, nabożeństwa Gorzkich Żalów i Drogi Krzyżowej stanowią tylko niektóre z przejawów sandomierskiego przylgnięcia do Chrystusowego Krzyża, sandomierskiej pasyjności[3]. Pasyjność rzeczywistości sandomierskiej uwidacznia się również w męczeństwie mieszkańców tej ziemi ponoszonym podczas średniowiecznych najazdów tatarskich oraz w każdym pokoleniu chrześcijan pielgrzymujących przez tę ziemię, aż do męczeństwa ofiar szatańsko – ateistycznych tyranii XX i XXI wieku.
[1] Sz. Kowalik. Eksperyment. Władze PRL wobec biskupa Piotra Gołębiowskiego. Radom 2006 s.160. 163.165-166.
[2] Modlitwa poświęcenia krzyża przydrożnego. W: Agenda liturgiczna diecezji opolskiej. Nabożeństwa, poświęcenia i błogosławieństwa. Opr. zbior. Diecezjalnej Komisji Liturgicznej. Opole 1986 s. 419.
[3] Obecność Krzyża Chrystusowego została wpisana od samego zarania w dzieje ziemi sandomierskiej, ziemi „która prawie od początku swego osadnictwa była oświetlona promieniami wiary Chrystusowej, bo już w IX wieku władca tychże ziem wiślańskich, przyjął chrzest z rąk świętego Metodego, a w czasach piastowskich, gdy Sandomierz stał się drugą po Krakowie stolicą, świeciła tym ziemiom góra Świętego Krzyża, pierwsze sanktuarium Polski przed objawieniem się Częstochowy i jej Jasnej Góry, które było naznaczone licznymi szlakami wiary i pobożności wiodącymi do relikwii naszego zbawienia”. B. Przybyszewski. Lumen Christi. KDS 85 ( 1992) s. 170.