PIĄTEK IV TYGODNIA WIELKIEGO POSTU

Foto. Fotolia/Gstudio Group

EWANGELIA  (J 7,1-2.10.25-30)

Przeciwnicy zamierzają pojmać Jezusa

Słowa Ewangelii według świętego Jana.

Jezus obchodził Galileję. Nie chciał bowiem chodzić po Judei, bo Żydzi mieli zamiar Go zabić.
A zbliżało się żydowskie Święto Namiotów. Kiedy zaś bracia Jego udali się na święto, wówczas poszedł i On, jednakże nie jawnie, lecz skrycie.
Niektórzy z mieszkańców Jerozolimy mówili: „Czyż to nie jest Ten, którego usiłują zabić? A oto jawnie przemawia i nic Mu nie mówią. Czyżby zwierzchnicy naprawdę się przekonali, że On jest Mesjaszem? Przecież my wiemy, skąd On pochodzi, natomiast gdy Mesjasz przyjdzie, nikt nie będzie wiedział, skąd jest”.
A Jezus ucząc w świątyni zawołał tymi słowami: „I Mnie znacie, i wiecie, skąd jestem. Ja jednak nie przyszedłem sam od siebie; lecz prawdziwy jest tylko Ten, który Mnie posłał, którego wy nie znacie. Ja Go znam, bo od Niego jestem i On Mnie posłał”.
Zamierzali więc Go pojmać, jednakże nikt nie podniósł na Niego ręki, ponieważ godzina Jego jeszcze nie nadeszła.

Oto słowo Pańskie.

Słowa dzisiejszej aklamacji, wychodzące jak miecz obosieczny (symbol polskiego Dzieła Biblijnego im. Jana Pawła II) od Syna Bożego: „Nie samym chlebem żyje człowiek, ale każdym słowem, które pochodzi z ust Bożych” (Mt 4,4) nie tylko są swoistym egzorcyzmem, ale mówią nam o charakterze wielkopostnych piątków. Tak zresztą pouczał już kiedyś Izraelitów Mojżesz (Pwt 8,3), kiedy odczuwali na pustyni głód i pragnienie. Wyrzeczenie postu jest ograniczaniem naszego egoizmu. Jezus nie dokona cudu, aby zaspokoić własny głód. Posłuszny Ojcu i pełniący Jego wolę cudownie nakarmi rzesze głodnych ludzi, a nas karmi dziś swoim Słowem i Ciałem. Staje się pokarmem – wiatykiem na drogę do nieba. Każde nasze wielkopostne wyrzeczenie ma być na chwałę Boga i ku pożytkowi braci.