Powołanie Mateusza na Apostoła

Foto. Fotolia/Gstudio Group

EWANGELIA (Mt 9,9-13)

Powołanie Mateusza na Apostoła

Słowa Ewangelii według świętego Mateusza.

Odchodząc z Kafarnaum Jezus ujrzał człowieka siedzącego w komorze celnej, imieniem Mateusz, i rzekł do niego: „Pójdź za Mną”. On wstał i poszedł za Nim.
Gdy Jezus siedział w domu za stołem, przyszło wielu celników i grzeszników i siedzieli wraz z Jezusem i Jego uczniami. Widząc to faryzeusze, mówili do Jego uczniów: „Dlaczego wasz Nauczyciel jada wspólnie z celnikami i grzesznikami?”
On, usłyszawszy to, rzekł: „Nie potrzebują lekarza zdrowi, lecz ci, którzy się źle mają. Idźcie i starajcie się zrozumieć, co znaczy: «Chcę raczej miłosierdzia niż ofiary». Bo nie przyszedłem powołać sprawiedliwych, ale grzeszników”.

Oto słowo Pańskie.

KOMENTARZ

Dla Boga nie ma czasu. Jego Święta Opatrzność wszystkim zarządza. Od łona matki Bóg zna każdego i woła nas po imieniu. Wie, co kryje się w ludzkim sercu. Zna nasze słabości
i zranienia. Przychodzi niezależnie od ludzkich uwarunkowań i od czasu. Jezus spogląda na człowieka tak, jak patrzył na celnika Mateusza. I to spojrzenie zmienia wszystko. Przenika bowiem ludzkie serce i sumienie. To spojrzenie jest pełne miłości i o wiele głębsze niż ludzkie opinie czy sądy. Owszem, wydaje się nam to często nie zrozumiałe, ponieważ nie myślimy po bożemu, lecz chcemy ludzkiej sprawiedliwości. Widzimy więc oburzenie faryzeuszy, którzy gorszą się postawą Jezusa, goszczącego wśród grzeszników i celników. Oni nie mają bożego myślenia. Zatrzymali się tylko na zewnętrznym sądzie. Sami stali się sędziami wymierzającymi sprawiedliwość A przecież sąd nie należy do nas, a do Boga: „Bo drogi Jego nie są naszymi drogami, a myśli Jego nie są naszymi myślami”. Dlatego Jezus przychodzi do tych, którzy „źle się mają”, ponieważ „nie potrzebują lekarza zdrowi…” On przychodzi i powołuje człowieka, kiedy chce i jak chce. Jest to najgłębsza tajemnica, która rozgrywa się miedzy Bogiem i człowiekiem, miedzy Jego Sercem, a sercem człowieka.
Nie bójmy się tego Jezusowego spojrzenia. Stańmy przed Nim z całą prawdą o naszym życiu, naszych słabościach czy ranach. Nie lękajmy się naszego Boga. On wie, czego nam potrzeba. Może właśnie Ty usłyszysz Jego Głos i ciche wołanie: „Pójdź za Mną!”.
Panie mój – Lekarzu mojego serca, spójrz na mnie, a wszystko się zmieni…