Po latach, kiedy Polacy czytali naprawdę mało, ostatnio jakby coś drgnęło. Statystki podają, że minimum jedną książkę na rok czyta około 38 proc. naszych rodaków. Niestety rzadko po książkę sięgają młodzi czytelnicy, dla których źródłem informacji, wiedzy i rozrywki stają się media elektroniczne. Czy jednak internet, ebooki i audiobooki sprawią, że klasyczna książka odejdzie całkiem do lamusa? – Sprzedajemy rocznie około 1 miliona naszych książek, jeśli założymy, że jedna trafia do statystycznej trzy osobowej rodziny, to nasze działania ewangelizacyjne obejmują około 3 mln ludzi. Jest to więc olbrzymie wyzwanie, zadanie i odpowiedzialność – podkreśla ks. Leszek Pachuta, dyrektor Wydawnictwa Diecezjalnego i Drukarni w Sandomierzu.
Biblia i bibuła
– Powstanie przed stu laty drukarni diecezjalnej wiążę się z sytuacją społeczno-polityczną jaka zaistniała po odzyskaniu przez Polskę niepodległości. Powstanie suwerennego państwa dawało możliwości działań, które pod rządami zaborców nie były możliwe. Jednym z nich było propagowanie czytelnictwa katolickiego i publikacja dzieł religijnych. Bp Marian Ryx, ówczesny ordynariusz sandomierski, dostrzegł duże możliwości duszpastersko-ewangelizacyjne, jakie dawało posiadanie własnej drukarni – opowiada ks. Piotr Tylec, historyk. W Sandomierzu w tym czasie nie funkcjonował żaden zakład poligraficzny. – Jedną z pierwszych drukarni założyli w mieście ojcowie Jezuici w XVIII w., ale została ona zlikwidowana na początku XIX w. Taki stan utrzymywał się do początku XX w. Konsystorz diecezjalny, czyli ówczesna kuria biskupia, dysponowała powielaczem, na którym drukowano formularze czy też odbitki listów pasterskich, ale nie była to działalność wydawnicza – dodaje ks. P. Tylec. Jak podają, kroniki fundusze na zakup maszyn i całego sprzętu drukarskiego pochodziły ze składek kapłanów. Było to naprawdę wspólne dzieło diecezji. – Pierwsze maszyny drukarskie zakupiono w Kutnie w 1919 r. Była wśród nich tzw. „płaska” maszyna drukarska. Trudno dziś podać konkretną datę, kiedy rozpoczęto drukowanie. Możemy przypuszczać, że była to pierwsza połowa 1919 r., gdyż na początku kwietnia tegoż roku złożono wniosek o wpisanie do rejestru przedsiębiorstw – dodaje historyk. – Nierozłącznie z historią drukarni związane są siostry Służki Najświętszej Maryi Panny Niepokalanej. Dzięki ich pracy drukarnia funkcjonowała w ciężkich latach wojny oraz w nie łatwiejszych latach powojennej cenzury. Tak naprawdę obecna, nowoczesna drukarnia mogła powstać właśnie dzięki wspólnemu dziełu księży i pracy sióstr – opowiada ks. Leszek Pachuta. Ponad sześćdziesiąt lat, bo od 1922 r. aż do 1984 r. funkcję kierowniczki drukarni pełniła siostra Bronisława Pląsek, a wraz z nią pracowała siostra Eleonora Stec. To one opowiadały o trudnych latach wojny, gdy za dnia musiały drukować na użytek okupanta, a nocami, często narażając życie, drukowały publikacje religijne w tym Pismo Święte oraz tzw. bibułę podziemną. Nie łatwiej było w latach komuny, gdy każdy druk musiał przejść przez cenzora i otrzymać stosowne pozwolenie. Nawet nadruk na obrazku prymicyjnym, czy grafika do kolorowania dla przedszkolaków podlegała cenzurze. – W tajnych aktach Urzędu Bezpieczeństwa znajduje się dokument, w którym są bardzo wyraźne zalecenia, że jakiekolwiek odstępstwo od tych wskazań stawało się powodem do natychmiastowego zamknięcia drukarni – podkreśla ks. Tylec.

Nowocześnie i z rozmachem
W latach 90. ubiegłego wieku drukarnia weszła na nowe tory działalności. – Po roku 1989 r. Kościół, jako instytucja, mógł na nowo prowadzić działalność gospodarczą oraz zniesiona została cenzura państwowa, to otworzyło znacząco możliwości rozwoju poligrafii i działalności wydawniczej. Przed drukarnią stanęły szerokie możliwości, choć problemów było chyba dużo więcej – opowiada ks. L. Pachuta. Jednym z nich była rozpoczęta budowa nowego obiektu. – Było to nie lada wyzwanie, bo w planach była duża i nowoczesna drukarnia. Z czasem poszerzaliśmy nasz park maszynowy inwestując w nowoczesne i wydajne maszyny. Dla porównania w początkach lat 90. ubiegłego wieku w drukarni pracowało 7 sióstr, 2 osoby świeckie i ksiądz dyrektor, który był odpowiedzialny za drukarnię. Powierzchnia zakładu mieściła się w kilku małych pomieszczeniach. Dziś zatrudniamy ponad 100 osób i dysponujemy powierzchnią 4 tys. metrów kwadratowych – wyjaśnia Ksiądz Dyrektor. Dziś diecezjalna poligrafia dysponuje najnowocześniejszymi maszynami i fachowym personelem, który wypracował solidną markę wydawniczą i drukarską. – Jesteśmy wydawnictwem tradycyjnym, nie stawiamy na nowinkarstwo, lecz na solidną i sukcesywną pracę nad formowaniem czytelnika od najmłodszych lat. Naszą misją jest ewangelizacji, czyli wsparcie poprzez poligrafię dzieła głoszenia Słowa Bożego. Mimo bardzo szybkiego rozwoju nowoczesnych technologii w tym audiobooków, mediów elektronicznych czy internetowych zauważamy, że popyt na dobrą książkę wcale nie maleje – podkreśla ks. Pachuta. Jak dodaje, lata 90. ubiegłego wieku, trudny dostęp do dobrej jakości papieru i uboga technologia sprawiły, że książkę religijną kojarzono z szarym papierem i słabą jakością. – Dziś książka katolicka ambitnie konkuruje od strony edytorskiej i poligraficznej na rynku księgarskim z innymi publikacjami. Dzięki dużemu wysiłkowi naszego wydawnictwa weszliśmy na rynek księgarski z ciekawą ofertą książki katolickiej dla dzieci i młodzieży oraz dorosłych – mówił ks. Pachuta.

Wydawnicze „Oskary”
Działalność Wydawnictwa Diecezjalnego i Drukarni w Sandomierzu została dostrzeżona pośród wydawców katolickich. Prestiżowe nagrody, które wydawnictwo otrzymało w ostatnich latach za swoje najciekawsze propozycje książkowe są docenieniem pracy na polu troski o najmłodszego czytelnika. – Postanowiliśmy przyjąć, jako główny kierunek działania, dotarcie do najmłodszego czytelnika. Na początku wydawaliśmy mniej książek, za to byliśmy czołowym producentem puzzli o tematyce katolickiej dla dzieci. Tworzyliśmy także planszowe gry religijne. Dziś możemy powiedzieć, że katolicka książka dla dzieci to nasza specjalność – podkreśla Marta Żurawiecka, dyrektor Wydawnictwa Diecezjalnego. Jak dodaje, jedną z najpiękniejszych książek dla dzieci, którą wydali i która cieszy się nadal olbrzymią popularnością jest „Powrót taty” Adama Mickiewicza. – Jednak największym sukces komercyjny odniosła książka „Jan Paweł II, czyli jak Karolek został papieżem”, wydaliśmy ją w około 140 tys. egzemplarzy. Podbiła nie tylko polski rynek, ale została też przetłumaczona na język: włoski, angielski, niemiecki i hiszpański. Do tych tytułów chcemy powrócić i wydać je w specjalnej jubileuszowej edycji – dodaje. Rok rocznym hitem jest wydawany od 20 lat notes-kalendarz z poezją ks. Twardowskiego. – W naszej ofercie nie zapominamy o młodych. Chcemy przełamać stereotyp, że książka katolicka, to książka nudna i ciężka. Dlatego wydaliśmy serię tytułów bardzo poczytnego autora Louis’a de Wohl’a, który w niekonwencjonalny, niemal sensacyjny sposób przedstawia życie świętych. Powstało z tego kilkanaście fascynujących powieści. Jesteśmy jedynym wydawcą książek Biskupa Ordynariusza Krzysztofa Nitkiewicza – opowiada pani dyrektor. W ofercie wydawnictwa ważne miejsce zajmuje książka historyczo-patriotyczna oraz publikacje religijne dla dorosłego czytelnika. – Zauważyliśmy, że ta część naszych czytelników z chęcią sięga po prawdy wiary przekazywane w tradycyjny sposób, tzn. w modlitewnikach. Dlatego mamy w planach reprinty dawnych, przedwojennych książeczek do nabożeństwa – dodaje Marta Żurawiecka. Działalność wydawnictwa została wyróżniona przez Stowarzyszenie Wydawców Katolickich w 2004 r. za książkę „Chwalę Ciebie Panie Boże. Psalmy dla najmłodszych”. Dziewięć lat później (2013 r.) przyszło kolejne wyróżnienie za modlitewnik dla dzieci „Święty Jacku z pierogami, czyli jak rozmawiać ze świętymi”. Rok temu wydawnictwo otrzymało nagrodę główną wydawców katolickich „Feniksa” w kategorii książka dla dzieci za książkę-album „O chrześcijańskiej Europie dzieciom”. – Tak dynamiczny rozwój Wydawnictwa Diecezjalnego i Drukarni w Sandomierzu zawdzięczamy Bożej Opatrzności, zaufaniu i przychylności kolejnych księży biskupów, wiernym czytelnikom oraz profesjonalnej, zaangażowanej i zgranej załodze – podsumowuje ks. L. Pachuta.