Od ponad dwóch lat Papua Nowa Gwinea to miejsce posługi naszego misjonarza ks. Grzegorza. O tym, że zwyczaje na Papui są całkiem odmienne od naszych, już pisaliśmy. Tym razem podejrzymy codzienne życie toczące się przy parafii, którą od roku wpierają swoją pracą i modlitwą siostry Misjonarki Miłości.
Lekarstwo na duchową biedę
– Pamiętam jednego ze starszych księży, który lubił żartować, że jeden z największych darów Ducha Świętego dla Kościoła, po odpustach, to księża wikariusze. Zapewne miał na myśli pomoc młodych księży w prowadzeniu duszpasterstwa parafialnego. Niestety w Papui nawet bardzo duże placówki parafialne obsługiwane są przez jednego kapłana. Jednak i ci, którzy pracują pojedynczo mogą liczyć na niezwykle cenną pomoc, czasem może lepszą niż księdza wikariusza, jaką niosą w duszpasterstwie siostry zakonne – opowiada ks. Grzegorz. W jego placówce od ponad roku pracują Siostry Misjonarki Miłości założone przez św. Matkę Teresę z Kalkuty. Ich charyzmatem jest praca z ludźmi chorymi, ubogimi czy porzuconymi dziećmi. W Papui Nowej Gwinei te problem są obecne, ale marginalnie. Można powiedzieć, że społeczność papuaska potrafi troszczyć się o swoich najbliższych, a nawet dalszą rodzinę, szczególnie w sytuacjach, gdy ktoś jest chory, starszy lub gdy dzieci tracą rodziców. – Tutaj panuje zasada: jeśli jesteś z naszego klanu czy plemienia, to jesteś z jednego systemu językowego (wantok system), dlatego nie jesteś sam, twoi się zatroszczą o ciebie. Z takiej przynależności płyną także i obowiązki, między innymi obowiązek czynnego udział w lokalnych wojnach – dodaje misjonarz. Z tych to powodów siostry podjęły się na misyjnej placówce zadania wydobywania z ubóstwa nie materialnego, ale duchowego i moralnego. – W parafii od poniedziałku do środy prowadzą przedszkole dla małych dzieci. Dzień szkolny zaczyna się modlitwą przy kaplicy Matki Bożej, następnie jest apel połączony z odśpiewaniem hymnu narodowego. Zajęcia prowadzone są w dwu grupach wiekowych: maluchy i starsi. Podczas zajęć siostry uczą podstaw języka angielskiego, modlitwy i świadomego uczestnictwa we Mszy Świętej. Owoce nauki słyszalne są już, gdy dzieci wracają do domu radośnie śpiewając. Nie muszę wspominać, że przy braku komputerów i samrtfonów w Papui wspólne gry i zabawy to też szkolna codzienność – dodaje misjonarz. Jak podkreśla rola proboszcza, to „słodka” wizyta w przedszkolu, czyli zakup i rozdawanie słodyczy dla dzieciaków.
Wywiadowcy proboszcza
Siostry odwiedzają także rodziny w poszczególnych wioskach parafii. – Żartuję czasem, że proboszcz potrzebuje oczu i uszu w terenie. Taką rolę spełniają właśnie siostry. W czasie odwiedzin siostry modlą się z rodzinami, rozmawiają o problemach, a co najważniejsze pomagają niesakramentalnym małżeństwom w podjęciu decyzji o zawarciu sakramentu małżeństwa czy ochrzczeniu dzieci – opowiada ks. Grzegorz. W każdą niedzielę w czasie Mszy Świętej siostry prowadzą niedzielną szkołę dla maluchów, a po Mszy świętej pomagają w przygotowaniach do pierwszej Komunii świętej i bierzmowania. Jednak największą pomoc w ożywianiu życia duchowego siostry wymadlają na codziennej modlitwie i adoracji. – Każdego dnia od wczesnego ranka słychać siostrzane śpiewy podczas ich wspólnej modlitwy. Ponieważ dom sióstr jest nieopodal kościoła i budynków parafialnych, to czasami budzę się z wrażeniem jakbym obudził się w niebie, bo słyszę niemal anielskie głosy – dodaje z uśmiechem misjonarz. Jak opowiada prac materialnych i duszpasterskich jest wiele. Na razie udało się sfinalizować remont domu sióstr. W planach ma remont budynków przedszkolnych. – Jeśli ktoś chce wpaść na wakacje i pomóc, to serdecznie zapraszam. Pracy wystarczy dla każdego. W Papui, co jakiś czas wybuchają lokalne konflikty miedzy klanami. Często kilkumiesięczna praca ewangelizacyjna idzie na marne, gdy zaognia się wzajemna chęć zemsty i buduje się na kolejne miesiące wrogość i nieufność. A jak to u Papuasów bywa, konflikt kończy wymiana darów, którymi najczęściej są tutaj miejscowe świnie. Są jednym z najcenniejszych darów wyrównujących poniesione szkody – podsumowuje ks. Grzegorz Kasprzycki.