W czasie okupacji hitlerowskiej w Polsce (1939-1945) wielu duchownych i świeckich katolików włączyło się w niesienie pomocy i ratowanie osób narodowości żydowskiej przed zagładą. Nie bacząc na konsekwencje (za pomoc okazaną Żydom groziła śmierć), biskupi, kapłani, osoby zakonne i świeccy wspomagali ludność żydowską zamkniętą w gettach, pomagali ukrywać się całym rodzinom oraz ratowali żydowskie dzieci.
W Diecezji Sandomierskiej ówczesny administrator apostolski bp Jan Kanty Lorek osobiście zaangażował się w niesienie takiej pomocy oraz apelował o to także do swoich kapłanów. Osoby narodowości żydowskiej były ukrywane w budynkach Wyższego Seminarium Duchownego i na strychu katedry. Bp Lorek osobiście zaproponował ukrycie Rabinowi Ostrowca Yehielowi Halviemu Halschtokowi jednak ten odmówił, pragnąc być solidarny ze swoim narodem, bo jak sam twierdził, nie może ratować tylko siebie, kiedy ginie jego naród. W archiwach diecezjalnych zachowały się dokumenty w których świadkowie opisuję fakt przechowywania Żydów na strychu sandomierskiej bazyliki katedralnej.

W jednym z dokumentów bp Walenty Wójcik, sufragan sandomierski pisze o wielkim uznaniu jakim cieszył się biskup Lorek i że ufano mu jako dobremu człowiekowi. Bp Wójcik wspomina, że gdy zaczęto zamykać Żydów do getta, pod żadnym pozorem nie wolno było się oddalać poza jego teren. Ludzie jednak wychodzili, starając się o żywność. Nie stosujących się do zarządzenia władz niemieckich, żandarmi chwytali na ulicy, bili, strzelali. Ksiądz Biskup zaprotestował u miejscowego komendanta i uzyskał to, że schwytanych Żydów opuszczających getto odprowadzano z powrotem bez żadnych represji. Maszynopis ten znajduje się w zbiorach Anny Michalskiej. Biskup W. Wójcik opisał także fakt ocalenia Żydówki o nazwisku Czapnikówna, której biskup Lorek pomógł w ucieczce z sandomierskiego getta i zapewnił schronienie w Domu Prowincjalnym Sióstr Służek Najświętszej Maryi Niepokalanej. Bp Wójcik wspomina: w sandomierskim szpitalu w czasie okupacji pracowała młoda Żydówka Czapnikówna (imienia nie pamięta), która była higienistką. Bardzo dobra, kulturalna, pracowita dziewczyna. Siostry zakonne przechowywały ją przed Niemcami w domu przy ulicy Mickiewicza. Niemcy przeszukiwali wszystkie okoliczne kamienice podejrzewając Polaków o walkę podziemną. Dlatego też należało zmienić miejsce kryjówki p. Czapnikówny. Siostra Helena Łoboda przeprowadza ją do miejscowości Czyżów Szlachecki za Zawichostem. Piętnaście kilometrów szły pieszo szosą, polnymi drogami i aby nie zwracać na siebie uwagi, niosły ze sobą sierpy i wiązki zboża. Przy wejściu do dworu w Czyżowie natknęły się na niemiecki patrol wojskowy, który zatrzymał obie kobiety, pytając skąd i dokąd idą. Odpowiedziały z bijącym sercem, ze wracają zmęczone z pola, gdzie odbierały zboże przy żniwach. Niemcy uwierzyli i przepuścili dziewczyny. Przez pewien czas p. Czapnikówna przechowywana była w Czyżowie Szlacheckim koło Zawichosta. Wojnę szczęśliwie przeżyła. Po wyzwoleniu osiedliła się na Ziemiach zachodnich Polski. Po pewnym czasie przyjechała na krótko do Sandomierza, by wyrazić swoje podziękowanie siostrom zakonnym za uratowanie życia.
W Archiwum Diecezjalnym w Sandomierzu zachował się odpis podziękowania z datą 22 grudnia 1945 r., które otrzymał bp Lorek od Tanchuma Kupferbluma i Szmula Wassera, za jego zaangażowanie w sprawy żydowskie i w tej intencji przez tydzień czasu modlono się za niego w sandomierskiej synagodze.
Za ratowanie osób narodowości żydowskiej w czasie okupacji tytuł „Wśród Narodów Świata” i dyplom jerozolimskiego Instytutu Yad Vashem, przyznany został pośmiertnie ks. Ignacemu Życińskiemu, dawnemu proboszczowi parafii Trójca k. Zawichostu (1930–1948). Ks. Ignacy Życiński w czasie II wojny światowej ukrywał na strychu plebanii i w piwnicach w Trójcy dwie żydowskie kobiety: Sofię Zisman i Itkę Berek, z których pierwsza, przeżywszy wojnę, w testamencie z 1979 r. dała świadectwo odważnej postawy sandomierskiego kapłana. Jak pisała Jak pisała w pamiętniku Zofia Zisman: „Ryzyko i odpowiedzialność jaką brali na siebie ratujący było największym, najdoskonalszym dowodem najszlachetniejszych ludzkich wartości”.
Tytuł „Sprawiedliwy wśród Narodów Świata” otrzymały dwie rodziny związane z Sandomierzem. Tytuł ten przyznano: Janinie Szymańskiej z d. Jacuńskiej i jej córce Barbarze Szymańskiej-Makuch (28 czerwca 1979 r.) oraz Józefie i Stanisławowi Bażantom i ich synowi Stefanowi Wincentemu Bażantowi (25 kwietnia 1995).