ŚRODA XXII TYGODNIA ZWYKŁEGO, ROK I

Foto. Fotolia/Gstudio Group

EWANGELIA  (Łk 4,38-44)

Liczne uzdrowienia

Słowa Ewangelii według świętego Łukasza.

Po opuszczeniu synagogi w Kafarnaum Jezus przyszedł do domu Szymona. A wysoka gorączka trawiła teściową Szymona. I prosił Go za nią.
On, stanąwszy nad nią, rozkazał gorączce, i opuściła ją. Zaraz też wstała i usługiwała im.
O zachodzie słońca wszyscy, którzy mieli cierpiących na rozmaite choroby, przynosili ich do Niego. On zaś na każdego z nich kładł ręce i uzdrawiał ich.
Także złe duchy wychodziły z wielu, wołając: „Ty jesteś Syn Boży”. Lecz On je gromił i nie pozwalał im mówić, ponieważ wiedziały, że On jest Mesjaszem.
Z nastaniem dnia wyszedł i udał się na miejsce pustynne. A tłumy szukały Go i przyszły aż do Niego; chciały Go zatrzymać, żeby nie odchodził od nich.
Lecz On rzekł do nich: „Także innym miastom muszę głosić Dobrą Nowinę o królestwie Bożym, bo na to zostałem posłany”.
I głosił słowo w synagogach Judei.

Oto słowo Pańskie.

Święty Paweł podkreśla fakt głoszenia Ewangelii i traktuje go jako zaczyn dla wiary. Wiara rodzi się z tego, co się słyszy, tym zaś, co się słyszy, jest słowo Chrystusa (Rz 10,17), a więc słuchanie Słowa Bożego jest pożywką dla wzrostu naszej wiary. We współczesnym świecie, kiedy bombardują nas ze wszystkich stron różnego rodzaju informacje, kiedy słuchamy przede wszystkim ludzi, kiedy tak trudno jest o skupienie i wyłączenie tego medialnego bełkotu, usłyszenie Słowa Bożego może być nie lada wyzwaniem. Jednak warto o to zawalczyć. Warto zadbać o osobową relację z Panem Bogiem, bo tylko w tej relacji człowiek może poznać swoje prawdziwe oblicze, tylko w tej relacji może się w pełni rozwinąć, chociaż świat mówi nam co innego… Wiara rodząca się z ludzkiego słowa może być jak ten dom zbudowany na piasku. Słowo Boże jest gwarantem domu zbudowanego na skale.

Warto sobie zadać pytanie, co jest pożywką dla mojej wiary, z czyjego słowa ona się rodzi? A może jest w moim życiu takie słowo, które powoduje jej obumieranie zamiast wzrostu?

 W Ewangelii spotykamy Jezusa w domu Piotra. Zapewne bywał w tym domu wielokrotnie, tym razem jednak przyszedł tam i dokonał cudu uzdrowienia teściowej Piotra. Kobieta zaraz po tym zaczęła im usługiwać, co może wskazywać, że uleczenie było całkowite i natychmiastowe. Wydarzenie to przyciągnęło tłumy cierpiących na różne choroby ludzi. Byli wśród nich też tacy, których nękały złe duchy. Wykrzykiwały one, że Jezus jest nie tylko człowiekiem, ale też Mesjaszem i dlatego Jezus każe im milczeć, bo nie jest to jeszcze czas na ujawnienie tej prawdy. Warto zadać sobie pytanie czy te tłumy przyszły dla Jezusa, aby Go posłuchać, czy może tylko dla cudów, które czynił? Jezus został posłany, aby głosić Dobrą Nowinę, cuda były tylko dodatkiem w Jego misji. Niestety, przez ludzkie niezrozumienie, stały się głównym aspektem Jego działalności. Nie o to przecież chodziło…

A co mnie przyciąga do Jezusa? Czy jest to Jego Słowo?