EWANGELIA (Mt 20,20-28)
Słowa Ewangelii według świętego Mateusza
Matka synów Zebedeusza podeszła do Jezusa ze swoimi synami i oddając Mu pokłon, o coś Go prosiła. On ją zapytał: Czego pragniesz? Rzekła Mu: Powiedz, żeby ci dwaj moi synowie zasiedli w Twoim królestwie jeden po prawej, a drugi po lewej Twej stronie. Odpowiadając Jezus rzekł: Nie wiecie, o co prosicie. Czy możecie pić kielich, który Ja mam pić? Odpowiedzieli Mu: Możemy. On rzekł do nich: Kielich mój pić będziecie. Nie do Mnie jednak należy dać miejsce po mojej stronie prawej i lewej, ale [dostanie się ono] tym, dla których mój Ojciec je przygotował. Gdy dziesięciu [pozostałych] to usłyszało, oburzyli się na tych dwóch braci. A Jezus przywołał ich do siebie i rzekł: Wiecie, że władcy narodów uciskają je, a wielcy dają im odczuć swą władzę. Nie tak będzie u was. Lecz kto by między wami chciał stać się wielkim, niech będzie waszym sługą. A kto by chciał być pierwszym między wami, niech będzie niewolnikiem waszym, na wzór Syna Człowieczego, który nie przyszedł, aby Mu służono, lecz aby służyć i dać swoje życie na okup za wielu.
Oto Słowo Pańskie.
Całe życie Chrystusa było krzyżem i męczeństwem, a ty szukasz dla siebie spoczynku i radości? (…) Tomasz à Kempis
Przeżywając święto św. Jakuba nazywanego Starszym albo Większym warto zwrócić uwagę na jego postawę względem Jezusa. Pomimo swego porywczego charakteru, o czym świadczy jego przydomek Syn Gromu, jak czytamy w książce Święci na każdy dzień, został on wraz ze swoim bratem św. Janem, powołany przez Nauczyciela z Nazaretu do grona Apostołów. Obaj bracia, synowie Zebedeusza, mieli niezwykle otwarte i wrażliwe serca na wezwanie Boga, o czym świadczy zapis w Ewangelii: A oni natychmiast zostawili łódź i ojca, i poszli za nim (Mt 4, 22). Z wiarą przyjęli to, co zaoferował im Jezus, nie dopominając się więcej… W roli wstawienniczej przed Bogiem występuje ich matka – Salome, która wiernie towarzyszyła Jezusowi. Kierując się miłością względem swoich synów, prosi Zbawiciela o zaszczytne miejsca dla nich w królestwie niebieskim. Należy zaznaczyć, że to pragnienie matki nie jest nacechowane jakąś złą intencją, ale myśleniem o szczęściu tylko w ziemskich kategoriach pojmowania rzeczywistości. W tej sytuacji Jezus ukazuje zupełnie inne spojrzenie niż pojmuje to człowiek. Dziś również wielu ludzi kieruje swoje pretensje do Boga: że ich nie wysłuchuje, że o nich zapomniał, że jest nieczuły i obojętny na trudne doświadczenia… Należy wziąć jednak pod uwagę fakt, że Bóg nie jest swoistego rodzaju czarodziejem, który tylko i wyłącznie ma za zadanie spełniać ludzkie marzenia, pragnienia czy fantazje. W tym miejscu rodzi się pytanie: czy spełnienie różnych żądań człowieka doprowadziłoby go do osiągnięcia ostatecznego celu, jakim jest zbawienie? Bóg w swojej nieskończonej miłości wie, czego człowiekowi potrzeba w tej pielgrzymce do domu Ojca (por. Mt 6, 25 – 34). Dopuszczając trudne wydarzenia nie chce nikogo zniechęcić ale udoskonalić i doprowadzić do duchowego rozwoju. Poprzez trudne doświadczenia stawiane na drodze życia człowieka Bóg kształtuje jego wiarę, umacnia nadzieję i wyzwala miłość.
Jezus dziś pyta Ciebie, jak matkę apostołów – Salome: Czego pragniesz?