V Niedziela wielkanocna B

  1. „Dzisiaj nie wielkich programów nam potrzeba, bo głowy ludzkie natworzyły ich nadmiar, dzisiaj potrzebujemy katolików szczerych, gorących, zdecydowanych, którzyby do spełnienia ideałów Chrystusowych się zabrali. Wyschło serce moje, iżem zapomniał pożywać chleba mego skarżyć się winna ludzkość współczesna na widok zwęglonych dusz i obojętnych serc, więc ożywić nam je trzeba Chlebem Pańskim i zasilić na życia znoje. Podzielona ludzkość staje do walki z sobą. Walki bratnie – to zjawisko codzienne, a choć krew ledwo okrzepła po ranach wielkiej wojny światowej, zawiść i brak miłości Chrystusowej do nowych jej wylewów się sposobią. Chrystus Pan i On jeden tylko może przy stole swoim Eucharystycznym zjednoczyć ludzi i ułagodzić ich wrogie uczucia. Życia nam brak i umiejętności życia nie dostaje współczesnemu człowiekowi, sam bowiem często staje się wrogiem dla siebie. Trzeba nam więc Ciała Chrystusowego, które jak mówi św. Cyryl Jerozolimski ożywia tych, którzy Go pożywają. Życie w biegu swem zatrzymać się nie da, ale kierunek Boży mu wytknąć możemy, byśmy przez wiarę chodzili i żyli”[1] .
  2. Niemożliwym jest podążanie drogą miłości prawdziwej i heroicznej bez więzi z Tym, który przebaczył z krzyża swoim dręczycielom i który pozostał ze swymi uczniami w swym Ciele i Krwi. Trzeba przyjmować, karmić się tą Miłością, jaka przebywa pośród nas w swoim Słowie i pod postaciami chleba i wina przemienionymi w Ciało i Krew Zbawiciela. Sobór Watykański II uczy o jednakowo ważnych dwu stołach eucharystycznych: stole Słowa Bożego i Stole Ciała oraz Krwi Pańskiej ( KL nr 48, 51; i in.). Gdy sięgniemy do opisu powołania proroka Ezechiela, odnajdziemy tam zadziwiające polecenie Boże skierowane do proroka: zjedz, tę książkę… ( Ez 3, 1). Taki sam opis odnajdujemy w Księdze Apokalipsy: weź i zjedz tę książeczkę… ( Ap 10, 10 -11). Jak bliskie są te Boże polecenia słowom Chrystusa z Wieczernika: Bierzcie  i jedzcie…  Zjednoczenie z Chrystusem obecnym w Eucharystii zostało poprzedzone i uwarunkowane zjednoczeniem z Nim w Jego Słowie. Chrześcijanin ( człowiek) prawdziwie i w pełni jest jedynie wtedy, gdy trwa[2] w zjednoczeniu, we wszczepieniu z Tym, który samookreślił się przy pomocy słów Jestem, Który Jestem ( Wj 3, 14), Ten, który jako jedyny we wszechświecie ma istnienie w swojej istocie… wszystko inne posiada istnienie darowane. W jaki sposób więc można być wszczepionym w Ojca wszystkiego, co istnieje? Jedynie poprzez zjednoczenie z Chrystusem – Jedynym Pośrednikiem między człowiekiem a Bogiem – obecnym w sakramentach mocą Ducha Świętego. Chrystusowa przypowieść o krzewie winnym stanowiła jedną z ulubionych perykop ewangelicznych wieloletniego ojca duchownego sandomierskiego Seminarium, późniejszego sufragana radomskiego bpa Stefana Siczka. Z widoczną predylekcją opowiadał on swoim wychowankom o stosowanej przez siebie praktyce wizualnego uplastyczniania treści tej przypowieści, jaką stosował wobec katechizowanych dzieci. Zawsze, gdy wyjaśniał tę przypowieść swoim podopiecznym, zwykł przynosić ze sobą kawałek gałązki drzewa lub krzewu i przy tegoż pomocy ukazywał dzieciom, co się dzieje z gałązką, która trwa wszczepiona w główniejszy pień drzewa, a co z taką, która się od tego pnia oderwała.
  3. Dzieje diecezji sandomierskiej obfitują w heroiczne przykłady miłości wobec Chrystusa obecnego w Najświętszym Sakramencie. Miłość ta odnajduje swe źródło w dojrzałym przyjęciu Chrystusowego nauczania o konieczności trwania w eucharystycznym zjednoczeniu – zjednoczeniu krzewu i latorośli. Zachowanie tej życiodajnej więzi wielu pasterzy sandomierskich[3], wiele świątobliwych osób świeckich[4] i cały lud wierny uważało i w dalszym ciągu uważa za najważniejszą sprawę życia. Warto w kontekście ożywiania wśród wiernych czci do Najświętszego Sakramentu podkreślić duże znaczenie kongresów eucharystycznych. Jak dotąd diecezja sandomierska przeżywała dwa kongresy eucharystyczne; w czasie posługi bpa Wł. Jasińskiego zorganizowano Kongres Eucharystyczny w Radomiu ( Radom 27-29 VI 1932), zaś w dniach 14-24 V 1987 roku bp  E. Materski zorganizował II Diecezjalny Kongres Eucharystyczny diecezji sandomiersko – radomskiej. Dużą wartość duszpastersko – edukacyjną wykazywało również uczestnictwo przedstawicieli diecezji sandomierskiej w międzynarodowych inicjatywach kościelnych. Wśród tego rodzaju przedsięwzięć należy podkreślić kongresy powszechne, których obrzędowe elementy stawały się dla sandomierskiej wspólnoty wiary, poprzez zapożyczane śpiewy, modlitwy i struktury nabożeństw[5], modelem liturgiczno – muzycznej praktyki. I tak, celem przykładu, bp Marian Ryx, dla podkreślenia jedności z Kościołem powszechnym polecił zorganizowanie we wszystkich parafiach swej diecezji procesji eucharystycznych w dzień uroczystej procesji teoforycznej podczas madryckiego Kongresu eucharystycznego w 1911 roku[6].

2. Triumfuje nad wrogami
Śmiercią skruszył śmierci grot,
Piekło ściele pod nogami
Trzyma klucz do niebios wrót.
Nućmy! Jemu pienia chwały: Witaj, Jezu zmartwychwstały!
Alleluja, alleluja, alleluja, alleluja.

3. Dla mnieś, ożył, Chryste Panie
Niechże duch mój z Tobą wraz
Z grzechów grobu zmartwychwstanie,
Złych nałogów zrzuci głaz.
Bym Ci nucił pienia chwały:
Witaj, Jezu zmartwychwstały!
Alleluja, alleluja, alleluja, alleluja.


[1] W. Jasiński. List Pasterski o Diecezjalnym Kongresie Eucharystycznym. KDS 25 ( 1932) s. 43.

[2] „Słowo wytrwać ( gr. menô) jest kluczowe. W omawianym fragmencie J 15, 1-8 pojawia się aż siedem razy ( J 15,5.6.7), stanowiąc w jakiejś mierze synonim słowa być. […] Trwanie w Jezusie, porównanym do winnego krzewu, jest warunkiem owocowania”. M. Dzik. Nie miłujmy słowem i językiem, ale czynem i prawdą ( J 15, 1- 8). „Krąg biblijny” 27 ( 2015) s. 53.

[3] „Ks. Piotr Gołębiowski, gdy przyjeżdżał, by objąć nową parafię, najpierw udawał się przed tabernakulum, a dopiero potem na plebanię. Swą posługę w nowej placówce zawierzał Chrystusowi Eucharystycznemu. Będąc wykładowcą sandomierskiego seminarium duchownego, dawał przykład alumnom modlitewnego trwania przy Chrystusie, spędzając wiele godzin na modlitwie przez Najświętszym Sakramentem. Jako biskup był wzorem dla duchowieństwa i domowników, którzy wiedzieli, że jeśli nie zastali go w gabinecie, to z pewnością jest w kaplicy. Nawet ostatnie chwile jego ziemskiego życia związane zostały z Eucharystią. Zmarł bowiem podczas sprawowania Najświętszej Ofiary, po Komunii Świętej. O takiej śmierci marzył”. R. Pomarańska. Z dziedzictwem w przyszłość. 200 lat diecezji sandomierskiej. Sandomierz 2018 s. 71.

[4]  W latach 1941 – 1944, urodzona na terenie dzisiejszej diecezji sandomierskiej, Ludwika Uzar – Krysiakowa spełniała funkcję strażniczki kobiecego więzienia na Pawiaku pracując jednocześnie w konspiracji ZWZ – AK. W tym czasie „przynosiła Najświętszy Sakrament do pawiackiego więzienia w każdy piątek, a niekiedy i częściej. […] Przynosiła Chleb Eucharystyczny początkowo w korporale ukrytym pod strażniczym mundurem. Ciało Chrystusa przenoszone też było w emaliowanej czarnej damskiej puderniczce i srebrnym medalionie. Uzar – Krysiakowa wiedziała, jak wielkie znaczenie ma dla więźniów dostarczanie im Chleba Eucharystycznego, dlatego nie zważała, że może ją za to spotkać nawet śmierć. Poświęcała się bez reszty, szukając jedynie sposobów, by Komunia Święta trafiła do wyczekujących na Nią więźniów”. Tamże s. 90-91.

[5] Por. np. Hymn XXII Kongresu eucharystycznego w Madrycie w 1911 roku przytoczony w KDS 4 ( 1911) s. 222-223.

[6] W relacjach z Kongresu dostrzeżono udział cieszącej się wielowiekową tradycją grupy tzw. Seises. Ten chłopięcy zespół chórowo – taneczny, funkcjonujący przy katedrze w Sewilli, sięga swymi początkami XIV w. Jego głównym zadaniem był śpiew i taniec przed Najświętszym Sakramentem, szczególnie podczas oktawy Bożego Ciała i uroczystości Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny „Strój Seises renesansowy, bardzo malowniczy, przypomina uniform gwardzistów papieskich. Przeważa w tym stroju kolor błękitny, lub karmazynowy, stosownie do tego, czy Seises występują podczas uroczystości Niepokalanego Poczęcia czy też Najświętszego Sakramentu. Na głowie mają kapelusze z bogatym pióropuszem. Sprowadzenie Seises z Sewilli do Madrytu na Kongres natrafiło na opór części kapituły madryckiej, która była zdania, iż nie przystoi przed Najświętszym Sakramentem wyprawiać jakichś tańców. Przeciwnicy jednak sprowadzenia znaleźli się w mniejszości, większość, poparta przez infantkę Izabellę, zwyciężyła. Racye, jakie ta większość na usprawiedliwienie swej decyzji przytaczała, były: że i król Dawid śpiewał i tańczył przed Arką Pana, że instytucya Seises została uświęcona wiekami w jednej z najczcigodniejszych katedr hiszpańskich, że tańce tych chłopców nie mają w sobie nic zmysłowego i bardzo się różnią od nowoczesnych znanych tańców. Istotnie, taniec Seises różni się wielce od naszych tańców, polega on na zręcznych ruchach, zwrotach i mijaniach się, tworzących linie faliste. Chłopcy te zwroty wykonują nie w parach, lecz każdy osobno. Taniec odznacza się powagą, wdziękiem, szlachetnością”. B. A. Kongres eucharystyczny w Madrycie. KDS 4 ( 1911) s. 258. 260 – 261. Podobną funkcję w polskich uwarunkowaniach obrzędowych spełniają dziewczynki sypiące podczas procesji kwiaty.