„Pamięć i emocje. 30 lat od pierwszych wakacji papieża Jana Pawła II w Comelico i Cadore” – to tytuł opublikowanej niedawno we Włoszech książki Stefano Vietiny zawierającej niepublikowane wcześniej wspomnienia świadków wakacji św. Jana Pawła II w Dolomitach. Trzydzieści lat temu, w dniach 8-14 lipca 1987 r. Papież Jan Paweł II wypoczywał w Comelico i Cadore, w północnych Włoszech, gdzie podczas górskich spacerów spotykał miejscowych górali i przyjezdnych turystów.
Jedną z wielu osób, która miała możliwość spotkania tam Papieża był Osvaldo Boccinngher, właściciel restauracji w Sappada. Do dziś z wielką czcią strzeże menu, w którym widnieje podpis wyjątkowego gościa: „Tutto buono e tutto bello qui, grazie” (Wszystko dobrze i wszystko piękne tutaj, dziękuję). Jak sam wspomina: „Dopiero później dowiedziałem się, że był to wyjątkowy i rzadki przypadek, ponieważ Ojciec Święty nie podpisuje nigdy niczego, co nie zostało mu przedstawione przez kogoś z jego sekretariatu. Dla mnie najwyraźniej zrobił wyjątek”.
Jan Paweł II miał wiele sposobów na okazywanie wdzięczności. Przekonała się o tym Alfia Pomarè, która w podzięce za obiad została zabrana na pokład papieskiego helikoptera: „Po obiedzie Ojciec Święty przyszedł do kuchni i powiedział mi, że był z niego zadowolony. Oczywiście, były wielkie emocje, do których dołączyły kolejne, ponieważ kilka minut później, miałam również wielką szansę latać helikopterem i zobaczyć tam z góry całe moje Comelico…”.
Ciekawą historię spotkania z Papieżem opowiada Maurizio Buzzo Conti, właściciel stacji paliwowej w Cadore. Pewnego dnia do jego stacji wszedł Ojciec Święty ubrany w zwykły strój sportowy. Maurizio, zaskoczony jego widokiem, nie wiedząc co powiedzieć, zapytał go przez „ty” w miejscowym dialekcie: „Ciao Papa, come stastu?” (Cześć Papieżu, jak się masz?). Ojciec Święty niewzruszony pytaniem odpowiedział: Bene, bene, bene! (Dobrze, dobrze, dobrze!).
Swoimi wspomnieniami z czytelnikami dzieli się również Gildo Tomasini, prywatny inżynier Papieża: „Ojciec Święty był bardzo uprzejmy, ale mówił mało, mimo że w swojej istocie »mówił« zawsze, podczas spaceru. Modlił się i wszystko podziwiał. Rozkoszował się widokami, zanurzał się w nich i jeśli zatrzymywał je w sobie, kosztował je głęboko, a na koniec… on tylko wie”. I dodaje: „Często widziałem Ojca Świętego uśmiechniętego. Powiedział mi, że podobały mu się bardzo Comelico-Sappada i Cadore, w szczególności, ciągła różnorodność krajobrazów podczas wycieczek: łąka, pastwisko, las, skały, śnieg, strumyki”.