W styczniu Włoskie Ministerstwo Zdrowia opublikowało krajowy raport o liczbie przeprowadzonych aborcji. Zamieszczone w nim dane wyraźnie potwierdzają spadający trend aborcyjny. Spadek jest tak duży, że w latach 2013-2016 uniknięto usunięcia prawie 21 tysięcy ciąż. Według przedstawionego sprawozdania w ostatnich latach liczba aborcji w każdym roku nie przekraczała 100 tysięcy. Jest to próg, który brzmi przerażająco, ale jest on daleki od czarnego zapisu 234 801 przerwanych ciąż w 1983 r., cztery lata po wprowadzeniu prawa zezwalającego na aborcję.
Powyższe dane przytoczył włoski dziennik „Avvenire” związany z Kościołem katolickim. Gazeta, przypominając o smutnej rocznicy wprowadzenia w 1978 r. tzw. prawa 194, umożliwiającego dokonanie aborcji przeanalizowała doroczny raport przedstawiony w parlamencie przez Ministerstwo Zdrowia. Najnowsze dane dotyczą 2016 r., w którym dokonano blisko 85 tysięcy aborcji.
Według dziennika opublikowane dane na pierwszy rzut oka wydają się bardzo optymistyczne. Jednak obraz raportu zmienia się, gdy do ręki weźmiemy kalkulator i policzymy, że po 40 latach od wprowadzenia ustawy 194, liczba przerwanych ciąż osiąga 5 814 635. To znaczy prawie sześciu milionom osób odmówiono prawa do życia.
Jak zaznacza autor tekstu prawdą jest, że prawie 100 tysięcy aborcji dokonanych w 2016 r. to „niewiele” w porównaniu do zaledwie pięciu lub dziesięciu lat temu, kiedy liczby ofiar dzieci sięgały 120-130 tysięcy. „Każda z tych liczb-każde życie, z którego świadomie zrezygnowano z desperackiego lub trywialnego powodu – przemawia do wszystkich sumień, do całej społeczności, bez rozróżnienia sądu o prawie do życia lub do jego odmowie”.
Pismo zwróciło uwagę, że 21 tysięcy aborcji mniej „nie przekształciło się w taką samą liczbę nowo narodzonych dzieci”. Zdaniem dziennika „kraj, który widzi, jak wysycha morze aborcji, jest jednocześnie świadkiem wysychania przyrostu naturalnego”.
„Avvenire” przypomina, że spadek dokonywanych aborcji może być spowodowany rosnącą sprzedażą chemicznych metod zatrzymania ciąży, które podwoiło się w ciągu pięciu lat. Zdaniem gazety w ten sposób ugruntowuje się idea, że „aborcję można zdematerializować, powierzyć samotności kobiet, uczynić niewidzialną: jedna pastylka i już”.