XII Niedziela zwykła A

  1. „Męczeństwo dominikanów jest czczone od lat. Ostatnie wykopaliska, z roku 1959, potwierdziły fakt męczeństwa, choć ma on również swoją warstwę legendarną. Jedna z takich opowieści legendarnych, napisana w XVII wieku przez o. Abrahama Bzowskiego OP, mówi o tym, że nowicjusz mający odśpiewać fragment Martyrologium rzymskiego na dzień następny ujrzał wypisane złotymi zgłoskami słowa: W Sandomierzu – czterdziestu dziewięciu męczenników. Mieli czas przygotować się na chwalebne męczeństwo. A kiedy ich mordowano, śpiewali Salve Regina – antyfonę, którą śpiewamy dziś podczas pogrzebu, ale też podczas każdej Wieczornej Modlitwy Kościoła”[1]. ( Bp Wacław Świerzawski).
  1. Oto wybrane świadectwa męczeństwa ks. Romana Kotlarza, kapłana diecezji sandomierskiej: „Do księdza weszło dwóch panów. Przymknęli drzwi. Usłyszałam jak ksiądz upadł na podłogę i zaczął jęczeć. Mówił: O, Jezu, o Jezu!. […] Ministrant z pelagowskiego kościoła tak wspomina swoją rozmowę z księdzem: Pamiętam te jego słowa: Popatrz, lecą bomby, bomby spadają, spadają, trafiają, patrz – w moje plecy trafiają. Pokazał mi plecy, które były sine, czarne tak jak sutanna. Myślałem o tych słowach, chociaż były bez sensu, a nie myślałem o tych plecach, które były tak zbite[2]. […] Powiedzieli: Bijemy cię za to, żeś robotników bałamucił, w głowach im przewracałeś…[…] Relacja mieszkanki Pelagowa: Ja przyszłam w czwartek do Księdza. Tak, że on był już pobity. Już się bał i krzyczał: Idą, biją! Drzwi zamykajcie! I wołał: Mamo! Mamo! Ręce miał już popuchnięte. Nie mógł wziąć leków, nie mógł wziąć herbaty. Później leżał cały tydzień w domu i jęczał. […].  Ostatnią Mszę Świętą odprawił 15 sierpnia 1976 roku. W jej trakcie osłabł i z okrzykiem: Matko, ratuj stracił przytomność. W historii choroby ks. Romana Kotlarza czytamy: 16 VIII zorientowany w miejscu, czasie, sytuacji i otoczeniu. W kontakcie słownym z otoczeniem. Widoczne drżenie całego ciała. 16 VIII samopoczucie bardzo złe, podekscytowany, roztrzęsiony. Apetyt zmniejszony. Pije dużą ilość płynów. Widoczne drżenie całego ciała. 16/17 VIII. Podekscytowany, niespokojny. Sen płytki, przerywany. Drżenie całego ciała utrzymuje się. W godzinach rannych pacjent zdradzał omamy słuchowe i wzrokowe. Temperatura ciała w normie. 18 VIII 1976 r. Exit. Godz. 8 rano”[3].
  1. Język miłości Kościoła ku Niepokalanej Dziewicy odnajduje swe perfekcyjne przejawy w antyfonalnych kompozycjach maryjnych. Maryjne antyfony uznaje się za jedne z najpiękniejszych chorałowych kompozycji późnego średniowiecza. Powstanie tego rodzaju antyfon stanowiło rezultat Maryjnej wiosny centralnych lat średniowiecza tzn. pobożności skoncentrowanej bardziej na Inkarnacji Syna Bożego, niż na Paschalnym Misterium Jezusa Chrystusa. Konsekwentnie, podkreślano wyraźniej rolę Bożej Rodzicielki, szczególnie w typach duchowości reprezentowanych przez zakony powstałe w średniowieczu; cystersi, dominikanie i kameduli kończyli godzinę Komplety maryjną antyfoną. Wieczorny czas przeznaczony na odmawianie tej godziny znalazł swe zakorzenienie w teologicznym symbolizmie średniowiecza, lokującym wydarzenie Zwiastowania właśnie w godzinach wieczornych, gdy nieodkupiony świat zmierzał do swej nocy tj. końca. Powyższe, poruszające treści teologiczno – symboliczne wpłynęły również na treść antyfon maryjnych, nawiązujących do zbawczej tajemnicy Zwiastowania szczególnie poprzez salutacyjną warstwę swych tekstów: Ave, Salve, itp[4]. Jednomyślne przypisanie antyfony Salve Regina do soboty sugeruje czas powstania kompozycji w okresie rozwoju sobotniej Mszy wotywnej ku czci Przenajświętszej Dziewicy, tj. w XI wieku. Najstarszy pisemny przekaz antyfony pochodzi z 1150 roku[5]. Antyfona Salve Regina, wpłynęła w sposób wyjątkowy na pobożność ludzi średniowiecza[6].

 

[1] W. Świerzawski. Błogosławieni męczennicy Sadoku i towarzysze – módlcie się za nami. KDS 90 ( 1997) s. 252.

[2] Słowa ks. Romana Kotlarza o spadających na jego plecy bombach, chociaż dla ministranta pozbawione sensu, w rzeczywistości zawierają niezwykle głęboki sens: są to bomby, jakie szatan kieruje w stronę każdego człowieka sprawiedliwego, wiernego sługi Bożego.

[3] Sz. Kowalik. J. Sakowicz. Ksiądz Roman Kotlarz. Życie i działalność 1928-1976. Radom 2000 s. 73-75.

[4] M. Kunzler. Liturgia Kościoła. Przekład i opracowanie L. Balter. Poznań 1999 s. 355. „Już samo słowo ave, czytane wspak przez symbolistów średniowiecznych jako eva, prowadziło ich ku upatrywaniu analogii między Maryją a Ewą. Inni jednak kładli nacisk na rozdzielne czytanie a – ve, w sensie a vae, to znaczy sine vae, czyli bez biada. Mikołaj z Błonia uważał, że Maryję należy pozdrawiać ave, ponieważ jako odnowicielka ( reparatrix) zniosła wszelkie zło ( vae). W tym znaczeniu ave miałoby wskazywać na wolność Maryi od wszelkiej skazy. Częściej jednak zwracano już w średniowieczu uwagę na sam zwrot łaski pełna, upatrując w tym wyjątkowy przywilej Maryi, w którą wstąpiła cała pełnia łaski.” . J. Kopeć. Bogarodzica w kulturze polskiej XVI wieku. Lublin 1997 s. 232.

[5] J. Ingram. K. Falconer. Salve Regina. NGD XXII s. 185.

[6] „Zwłaszcza treść Salve Regina ujęła tak dalece ludzi średniowiecza, iż przekład jej na język polski stał się ulubioną modlitwą lub pieśnią naszych ojców, czego dowodzą liczne wersje i odpisy tej antyfony z końca średniowiecza: Sdrowa Crolewno miloszerdza.”. Kopeć. Bogarodzica….s. 327. Więcej o antyfonie Salve Regina w homiliach na XIV i XIX Niedzielę A.