XIV Niedziela zwykła A

  1. „Dziś wszedł Jezus do separatki w szacie jasnej, przepasany złotym pasem; wielki majestat bił od całej postaci Jego i powiedział: Córko moja, czemuż się oddajesz myślom trwożliwym? Odpowiedziałam: O Panie, Ty wiesz czemu – I rzekł mi: Czemu? – Dzieło to trwoży mnie, Ty wiesz, że jestem do spełnienia go niezdolna. – I rzekł mi: Czemu? – Widzisz, jestem niezdrowa, nie mam wykształcenia, nie mam pieniędzy, jestem przepaścią nędzy, boję się obcować z ludźmi. Jezu, ja Ciebie tylko pragnę. Ty możesz mnie uwolnić od tego. – I powiedział mi Pan: Córko moja, coś powiedziała, prawdą jest. Jesteś bardzo nędzną, i spodobało mi się przeprowadzić dzieło miłosierdzia właśnie przez ciebie, która jesteś nędzą samą. Nie bój się, nie pozostawię cię samą. Czyń w sprawie tej, co możesz, ja dokonam wszystkiego, co ci nie dostawa; ty wiesz, co jest w mocy twojej – to czyń”. ( Dzien. 881).
  2. „Później często zastanawiałem się nad tym dziwnym zrządzeniem losu, iż Kościół w wieku postępu i zawierzenia nauce sam najczęściej reprezentowany był przez zupełnie prostych ludzi, jak Bernadetta z Lourdes lub brat Konrad, którzy nie wydawali się być uległymi wobec tendencji tego okresu. […]…może jest to znak, że jasne rozumienie tego co istotne, również dzisiaj, powierzone jest tym małym, obdarzonym spojrzeniem, którego często brakuje mądrym i inteligentnym ( por. Mt 11, 25)? Myślę, że właśnie ci mali święci są wielkim znakiem naszych czasów, a przekonanie to umacnia się we mnie i porusza mnie tym głębiej, im bliżej stykam się z wielkimi wydarzeniami współczesności”[1]. ( J. Ratzinger).  Do tych małych – wielkich znaków świętości danych przez Boga dzisiejszemu przemądrzałemu światu można z pewnością włączyć: dzieci fatimskie, Matkę Teresę z Kalkuty, o. Pio, brata Alberta Chmielowskiego, ks. Jerzego Popiełuszkę, siostrę Faustynę Kowalską, i in. Zadziwiające jak często spotykamy tych, którzy uznając się za inteligentnych, mądrych i wykształconych wykazują elementarną ignorancję i tępy racjonalizm w odniesieniu do rozpoznania i uznania Boga, jako Stworzyciela, Ojca i Zbawcy. Chesterton – wariat to nie ktoś, jak się powszechnie mówi, który stracił rozum, ale ktoś, kto stracił wszystko inne oprócz rozumu….
  3. Początki praktyki śpiewu antyfony Salve Regina sięgają monastycznego zwyczaju intonowania owej kompozycji w kaplicy zakonnej na zakończenie oficjum wieczornego i kontynuowania śpiewu podczas zmierzania do cel na wieczorny spoczynek. Dominikanie odmawiali Salve Regina po Komplecie już od 1226 roku[2]. Tradycja śpiewu antyfony Salve Regina na zakończenie Komplety przyczyniła się w niektórych krajach europejskich, np. w Hiszpanii i krajach niderlandzkich do powstania odrębnego nabożeństwa zwanego Salve. Nabożeństwo Salve, składające się z własnych modlitw, responsów i śpiewu antyfony Salve Regina, sprawowano początkowo tylko w wieczory sobót i świąt maryjnych, później zaś każdego dnia; dla celebrowania nabożeństwa Salve fundowano nawet specjalne konfraternie[3]. W XVI – wiecznym Radomiu, na podstawie specjalnej fundacji, ubodzy miejscowego szpitala modlili się o pokój i pomyślność dla Królestwa, śpiewając antyfonę Regina caeli lub Salve Regina po Nieszporach sobót i świąt maryjnych[4]. W niektórych polskich kościołach, na przykład w Płocku, antyfonę Salve Regina śpiewano zwyczajowo na zakończenie Mszy Świętej[5]. Mnisi w Cluny stosowali antyfonę Salve Regina jako hymn procesyjny w święto Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny oraz w inne dni ku czci świętych w momencie procesyjnego wkraczania wspólnoty do kaplicy poświęconej Najświętszej Dziewicy. W Cluny również zmieniono początek tekstu antyfony z Salve Sancta Regina misericordiae na Salve Sancta Regina, Mater misericordiae[6]. Zmiana ta zdaje się zakorzeniona w biblijnych i wczesnochrześcijańskich przejawach kultu maryjnego, w których dominuje nić unikalnej matczynej miłości. Rys powyższy prawdopodobnie uległ w wiekach późniejszych procesowi zaciemnienia przez innego rodzaju elementy pietystyczne odnajdywane w wezwaniach maryjnych typu: Królowa, Protektorka, Obrona. Szczególne znaczenie w tym kontekście odgrywa prawdopodobnie najstarsza pozabiblijna modlitwa maryjna Sub tuum praesidium, której grecki przekaz papirusowy z końca III wieku rozpoczyna się od wyrażeń, pozwalającymi się przetłumaczyć jako: uciekamy się do współczucia Twego Serca, lub uciekamy się do Twego współczującego miłosierdzia[7]; wyrażeń bliższych mariologicznemu przekazowi ewangelicznemu i semantycznie znacznie szerszych, a nawet opisujących różną rzeczywistość duchową, niż współcześnie stosowany termin obrona.

[1] J. Ratzinger. Benedykt XVI. Moje życie. Autobiografia. Częstochowa 2013 s. 10.

[2] J. Kopeć. Bogarodzica w kulturze polskiej XVI wieku. Lublin 1997 s. 238.

[3] K. Forney. Music, Rituals and Patronage at the Church of Our Lady. Antwerp. „Early Music History.” 7 ( 1987) s. 1-57.

[4]  Kopeć. Bogarodzica…s. 328.

[5] K. Mrowiec. Kult Matki Bożej w kulturze muzycznej Polski XVI wieku. RTK 29 ( 1982). Z. 2 s. 155 – 168.

[6] J. B. Carol. Mariology. T. III. Milwaukee 1961 s. 75-76.

[7] Tamże s. 76.