- „My, katolicy, wyznajemy wiarę powszechną, katolicką, obejmującą świat cały i mającą swych wyznawców wśród wszystkich ludów kuli ziemskiej, tę wiarę, która wszędzie i każdemu w imieniu Boga przez nieomylną powagę Kościoła nakazuje kochać ojczyznę i jednocześnie mocno wyznawać własną wiarę, bronić jej nawet z poświęceniem życia w razie potrzeby. Każdy katolik wie, że wszystkich uchylających się do tego obowiązku z jakichkolwiek pobudek, wyrachowania lub obawy, Zbawiciel i Kościół piętnują pod groźbą wszelkich następstw wypływających z jawnego zaparcia się i odstępstwa od wiary świętej. Pierwsze zasady katechizmu w zupełności stwierdzają ten obowiązek chrześcijański. Pomimo to, choć nie wszędzie, zdarzały się pojedyncze przypadki, ze strony pasterzy i wiernych, jakichś dziwnych dla dobrego katolika, niegodnych imienia katolickiego, tchórzostw w wyznawaniu i obronie nietykalności nauki naszego Kościoła świętego. Haniebne tchórzostwo, jakiemu niektórzy z was ulegają, raniące serce Kościoła świętego, Matki naszej, przygnębiającą zgryzotą, zmuszają mnie do przypomnienia waszych obowiązków chrześcijańskich”[1]. ( Bp Stefan Zwierowicz).
- Wydaje się, że współcześnie mijają już czasy otwartego negowania istnienia i działania szatana. Dzisiaj obserwujemy raczej proces psychologizowania rzeczywistości duchowej, tj. określania jej przejawów kategoriami nauk psychologicznych, socjologicznych, politycznych. Jezus określa szatana jako ojca kłamstwa i mordercę ( J 8, 44) To są znaki rozpoznawcze złego: kłamstwo i śmierć, również śmierć duchowa. Świat zaś, obserwując zachowania notorycznego kłamcy i śmiertelne żniwo jego czynów mówi o nim: przebiegły spryciarz, skuteczny dyplomata. Konsekwencją psychologizowania rzeczywistości zła jest więc m.in. niemal całkowity zanik terminologii określającej wprost zło i jego działanie. Nie ma już, przynajmniej w codziennym języku, ludzi złych i podłych. Pozostali co najwyżej, czasem przedstawiani nawet jako w gruncie rzeczy sympatyczni, cwaniacy, spryciarze i dyplomaci. Tym natarczywiej więc Kościół musi przypominać prawdę o tym, że człowiek trwający w grzechu stanowi ciągłe zaproszenie dla interwencji szatańskich, zaraża siebie i środowisko swego przebywania złem oraz złym. Powtarza proces, jaki nastąpił w potępionych aniołach; stworzeni jako dobrzy, sami siebie uczynili złymi poprzez wybory, jakich dokonali. W efekcie upartego trwania w grzechu rodzi się tzw. antykultura profanacyjna, oparta na bluźnierstwach przeciw Bogu i ludziom wierzącym. Poprzez zanurzanie w świat okultyzmu, przedstawiany w pozornie niegroźnych książkach, filmach czy grach komputerowych, poddaje się, zwłaszcza dzieci i młodzież, procesowi demonizacji, kreując taki sposób życia i zabawy, który zabija wolność, osobowość, sferę psychiczną i duchową człowieka. Kobieta kananejska jest wzorem nie tylko wiary heroicznej, ale również dojrzałego rodzica, który swe spętane demonicznym wpływem dziecko przynosi z modlitewną ufnością do stóp Jezusa. Prawdziwy chrześcijanin uzdrawia mocą mieszkającego w Nim Chrystusa zarówno własną osobę, jak i środowisko swego życia. Dokonuje się to poprzez wiarę dojrzałą, którą charakteryzują cztery elementy: więź osobowa z Chrystusem spełniania poprzez trwanie w łasce uświęcającej – istota i serce wiary, życie sakramentalne, zachowywanie Bożych przykazań i aktywne trwanie we wspólnocie Kościoła.
- „Wszystkich przyprowadzę na moją świętą górę” – mówi Pan w dzisiejszym czytaniu z proroka Izajasza ( Iż 56, 7). Ze skierowanym do wszystkich narodów i każdego człowieka zaproszeniem do uczestnictwa w zbawieniu wiąże się misyjny charakter Kościoła; charakter ten ukazuje się wyraźnie również w rzeczywistości sandomierskiej wspólnoty wiary. Głębokie przekonanie sandomierskiego Kościoła o konieczności dzielenia się dobrem i prawdą Ewangelii znajduje swe liczne przejawy. Kolegiata opatowska została prawdopodobnie zaplanowana jako katedra misyjna[2], wczesne ośrodki zakonne Sandomierza miały stanowić bazy misyjne dla głoszenia Ewangelii narodom Wschodu. Faktyczny organizator diecezji sandomierskiej, bp Adam Prosper Burzyński był przez wiele lat misjonarzem w Egipcie. Niemal w każdym sandomierskim pokoleniu kapłanów, sióstr zakonnych i osób świeckich można odnaleźć takie osoby, które w sposób szczególny poświęcały się powołaniu misyjnemu; w XX wieku misyjność sandomierskiego Kościoła odnalazła swój poruszający wyraz w życiu i posłudze kard. Adama Kozłowieckiego ( 1911 – 2007), który ponad 60 lat swego życia spędził jako misjonarz w Zambii. Żarliwej misyjności sandomierskiego Kościoła towarzyszyła przez wieki gorąca miłość Boga połączona z umiłowaniem ziemskiej ojczyzny. Sandomierskie duchowieństwo, w każdym pokoleniu głęboko patriotyczne, złożyło ofiarę swego męczeństwa w czasie zaborów, powstania styczniowego, I i II wojny światowej i komunistycznych prześladowań. Polichromie na ścianach wielu kościołów diecezji sandomierskiej, na czele z kościołem katedralnym, często łączą treści religijne z narodowymi i patriotycznymi. Dewiza Deo et patriae stanowi dla Kościoła sandomierskiego naturalną drogę spełniana powołania ludzkiego i chrześcijańskiego.
[1] J. Królikowski. Okólnik biskupa Stefana Zwierowicza z 1902 r. zabraniający dzieciom katolickim uczęszczania do szkół cerkiewnych. „Studia Sandomierskie” 19 ( 2012) s 260-261.
[2] Krzos. Przewodnik…s 23.