XXI Niedziela zwykła A

  1. Kościół ustawicznie zachęca każdego do poważnego konfrontowania się z pytaniami: kim jest Chrystus w moim życiu i czy wierzę, że Kościół to Chrystus żyjący współcześnie? Od odpowiedzi na te pytanie zależy nasz los doczesny i wieczny. „Dzisiaj słyszysz takie słowa: Za kogo ludzie uważają Syna Człowieczego? ( Mt 16, 13). Różni mówili różnie i po dziś dzień mówią tak, jak chcą, na miarę swojej wiary i na miarę swego niedowiarstwa. Na miarę swojego światła lub na miarę ciemności, w której żyją. Pytanie otwarte. Ta refleksja ma pobudzić do tego, żeby to pytanie sobie postawić i na to pytanie sobie odpowiedzieć”[1]. ( Bp Wacław Świerzawski).
  2. Benedykt XVI proponuje, aby sposób poszukiwania prawdy zaprezentowany przez Chrystusa w dzisiejszej Ewangelii stał się metodą poznawania i przyjmowania Pisma Świętego przez każdego wierzącego. W lekturze biblijnej te dwa Chrystusowe pytania powinny stale towarzyszyć czytającemu: o czym mówi dany tekst biblijny w wymiarze ogólnym oraz co mówi ten tekst konkretnie o mnie i do mnie? Ogólnie więc stwierdzamy, że dzisiejszy tekst mówi o rozpoznaniu przez Piotra, dzięki Bożemu natchnieniu, w Chrystusie Mesjasza – Syna Bożego. A dla mnie, i o mnie, co ten tekst mówi? Czy uznaję, jak św. Piotr, w Jezusie mojego Pana i Boga i według tego rozpoznania postępuję, czy być może próbuję manipulować tajemnicą Boga, by uniknąć zaangażowania się na serio w więź z takiego rozpoznania wynikającą? Obietnica dana przez Chrystusa Piotrowi odnajduje swą aktualizację w każdym czasie w posłudze biskupa Rzymu – papieża, który przekazując wiernie zdrową naukę Bożą, dostarcza skutecznego lekarstwa na schorzenia duszy człowieka i utwierdza braci w wierze. Tym samym możliwym staje się budowanie ludzkiego życia na solidnej skale Bożej prawdy obecnej w Kościele. Św. Joanna d’Arc podczas przesłuchania powiedziała: Jeżeli chodzi o Chrystusa i Kościół, to wiem tylko tyle: Chrystus i Kościół to jedno. W dzisiejszej Ewangelii możemy też dostrzec transcendentalną, zstępującą linię autorytetu, stanowiącą rdzeń rzeczywistości Kościoła i zbawienia: Ojciec posyła swego Syna, Syn posyła na cały świat Apostołów zjednoczonych z Piotrem – Skałą, dla zbawienia wszystkich. Tej linii Bożego autorytetu niektórzy współcześni nie dostrzegają, albo nie chcą dostrzegać; wolą, dla swoich własnych interesów, widzieć w Kościele głównie wspólnotę w wymiarze socjologicznym, gdzie o przykazaniach czy decyzjach miałyby decydować wiece ludowe. Tworzą tym samym, zawłaszczając prawdziwą tożsamość Kościoła Bożego, jakąś społeczność, która może być nazwana wszystkim, tylko nie Kościołem Chrystusa. Konsekwencje zagubienia tej Bożej natury Kościoła uwidaczniają się też w zakłóceniu szacunku dla autorytetu władzy kościelnej, państwowej, rodzicielskiej, wychowawczej, itp. Jeżeli dziecko, od czasu swego niemowlęctwa, nie jest uczone respektu dla prawa rodzicielskiego, szkolnego, państwowego i kościelnego, to jakie odniesienie ukaże wobec prawa Bożego, wobec Bożych przykazań?
  3. Kolejnym charakterystycznym rysem sandomierskiej pobożności jest silna więź ze świętym Piotrem, tj. z Kościołem Powszechnym i jego widzialną Głową – Ojcem świętym. Jeden z najstarszych kościołów Sandomierza nosił imię św. Piotra. Papieże licznie udzielali przywilejów Kościołowi sandomierskiemu; w 1818 roku papież Pius VII podniósł kolegiatę Najświętszej Maryi Panny do godności katedry. 8 IX 1918 roku w świątyni katedralnej celebrował Mszę Świętą wizytator Apostolski Achilles Ratti, późniejszy papież Pius IX. Jan XXIII nadał katedrze przywilej bazyliki mniejszej. Uroczystości jubileuszowej 150 – lecia diecezji sandomierskiej przewodniczył krakowski kardynał Karol Wojtyła[2]; relacja diecezjan sandomierskich wobec papieża – Polaka obfituje w liczne przykłady głębokiej miłości[3]. Nierozerwalna więź Kościoła sandomierskiego z Piotrem XX wieku, św. Janem Pawłem II, przybrała poruszającą postać w dramatycznych chwilach zamachu na papieża. Ówczesny Pasterz diecezji sandomierskiej bp Edward Materski zwrócił się wtedy do swych diecezjan z serdecznym apelem[4]. Swoistym odwzajemnieniem tej wielowiekowej wierności Kościoła sandomierskiego Stolicy Apostolskiej była wizyta św. Jana Pawła II w Sandomierzu, w dniu 12 VI 1999 roku. Mszę celebrowaną wtedy na sandomierskich błoniach, złączoną z homiletycznym apelem o podążanie drogą czystego serca, można uznać za swoisty duchowy dar Stolicy Apostolskiej dla sandomierskiego Kościoła i całego świata. Wierni diecezji sandomierskiej ukazywali miłość do papieża również poprzez modlitewne czuwania podejmowane w czasie nabożeństw sprawowanych w kolejne rocznice śmierci św. Jana Pawła II[5]. Również we współczesnych czasach przejawy żywej więzi sandomierskiej wspólnoty wiary z urzędem i osobą papieża są wyraźnie widoczne. Ta ścisła więź z Piotrem, realizowana przez pielgrzymki, zgłębianie i rozpowszechnianie nauki zawartej w dokumentach kościelnych, studia oraz osobiste kontakty podtrzymywane ze środowiskiem rzymskim, ukazują sandomierską diecezję w świetle dokonywania dojrzałego procesu wzrastania w prawdziwej wierze. Tradycja lokalna bowiem nigdy nie może być przeciwstawiana Tradycji Kościoła powszechnego; całkiem przeciwnie, ona tą właśnie tradycją powszechną się karmi i dokonuje jej specyfikacji[6].

[1] W. Świerzawski. Miłość, która ogląda Boga. KDS 90 ( 1997) s. 68.

[2] P. Gołębiowski. Odezwa przed Tysiącleciem Sandomierza. KDS 73 ( 1980) s. 216-217.

[3] „W poniedziałek 23 października przeżyliśmy spotkanie z Ojcem świętym w wielkiej Sali audiencjonalnej. Audiencja polska trwała ponad godzinę. W ostatnich latach były różne audiencje polskie, między innymi z racji wręczenia kapelusza kardynalskiego arcybiskupowi E. Kominkowi, audiencja po beatyfikacji bł. Maksymiliana Kolbe, ale tego co się tu działo w poniedziałek, tego jeszcze nigdy nie było. Tego nie da się w kilku słowach opisać. Na sali jest około 5 tysięcy Polaków. Są tu Polacy ze Stanów Zjednoczonych, z Holandii, Austrii, Francji, Australii, Kanady, Ameryki Łacińskiej, W. Brytanii, Wadowic, z różnych regionów Polski, delegacja KUL-u i ATK. Najwyższy Kapłan Kościoła Katolickiego przy śpiewie pieśni My chcemy Boga wchodzi na salę. Niemilknące brawa. Z tysięcy ust płynie Sto lat. Na wstępie głos zabiera ks. kard. Wyszyński. Po przemówieniu Ks. Prymas zbliża się do Ojca Świętego i przyklęka, aby mu złożyć hołd. W tym samym momencie klęka również Ojciec Święty. Ksiądz Prymas i Papież klęczą. I tak trwali przez chwilę w tym akcie serdeczności. Nie było człowieka na sali, który by nie ocierał łez z oczu. Teraz przemawia Jan Paweł II. Skierował orędzie do Archidiecezji Krakowskiej. Wzruszenie Papieża ogromne. Momentami załamuje mu się głos. To nie żadne złudzenie. Tak, Papież płacze i tylko przerwy z racji oklasków pozwoliły Ojcu Świętemu zapanować nad ogromem uczuć. Następnie Jan Paweł II idzie do wiernych zebranych na auli. Idzie środkiem, wita się z ludźmi, wymienia uściski dłoni, dziękuje za przybycie, dla każdego ma dobre słowo. […] Widzę Papieża w kapeluszu góralskim na głowie i z ciupagą w ręce. Góralu, czy ci nie żal – śpiewają wszyscy obecni Polacy na sali, a potem Płynie Wisła…, Sto lat oraz wiele innych piosenek i pieśni religijnych. Sala śpiewa Jeszcze Polska nie zginęła – Ojciec Święty stoi na baczność. Widzę zapłakane, a jednak szczęśliwe, twarze góralek, kujawianek, szczęśliwe twarze księży, młodzieży. Szczęśliwa jest cała Rodzina Polska…”. T. Wójcik. Kardynał Karol Wojtyła na Stolicy Św. Piotra. KDS 71 ( 1978) s. 280-281.

[4]„W przelanej krwi Jana Pawła II widzimy przedłużenie cierpień Chrystusa, który przyszedł do ludzi, aby życie mieli i dźwigał krzyż przygotowany przez człowieka. Na kolanach, w duchu wiary korzymy się wobec tajemnicy Bożych planów. Dziś jest naszym szczególnym obowiązkiem modlitwa za Ojca Świętego. Proszę Was bracia w kapłaństwie: gromadźcie wiernych na nabożeństwa o zdrowie Ojca Świętego. Zachęcajcie do przystępowania do sakramentów świętych. Niech wspólne nasze cierpienie stanie się okazją szczególnego zjednoczenia przy ołtarzu, w Eucharystii, przy Chrystusie. Proszę Was siostry zakonne o nieustanną, gorącą modlitwę za Ojca Świętego. Proszę Was rodzice, zorganizujcie w domach waszych wspólną modlitwę za Jana Pawła II. Proszę Was młodzi: gromadźcie się na wspólne modlitwy, módlcie się indywidualnie, módlcie się pamiętając, że polecacie Bogu Tego, który Was szczególnie kocha. Proszę Was dzieci: módlcie się za Jana Pawła II wszędzie: w kościele, w domu, na katechezie, w szkole, przy kapliczkach przydrożnych. Proście Ojca Niebieskiego o zdrowie dla Papieża. Proszę wszystkich chorych, którym Jan Paweł II tyle serca okazywał, aby swoje cierpienia ofiarowali za Ojca Świętego; ofiara wasza będzie wspaniałą pomocą dla Papieża i osłodą waszego cierpienia. Módlmy się, aby każdy z nas i aby cały świat dobrze odczytał ten historyczny znak wylanej krwi Papieża”. E. Materski. Odezwa po zamachu na Ojca Świętego. KDS 74 ( 1981) s. 139-140.

[5] Często pojawiającymi się wtedy śpiewami były: Bogurodzica, Apel Jasnogórski, Barka i Te Deum ( w wersji polskiej, jako Ciebie Boga wysławiamy) z wyjaśnieniem obecności śpiewu tego hymnu, podanym przez abpa Mieczysława Mokrzyckiego. T. Lutkowski. Rocznica śmierci Ojca Świętego Jana Pawła II w Ostrowcu Świętokrzyskim. KDS 99 ( 2006) s. 401. „Ksiądz prałat Mieczysław Mokrzycki, sekretarz papieski powiedział: w sobotę 2 kwietnia „o godzinie 20.00 Ojciec Święty poprosił, żeby odprawić Mszę Świętą. Świadomie w niej uczestniczył. Przyjął Komunię Świętą, która była dla niego Wiatykiem. Po godzinie 21.00 ze spokojem na twarzy usnął i odszedł do Pana. Ks. Stanisław Dziwisz zaintonował Te Deum. Ktoś mógłby powiedzieć, że w tej dla nas bardzo trudnej sytuacji nie powinno się śpiewać tej pieśni. My chcieliśmy jednak wyrazić wdzięczność, miłość do Pana Boga za wielki dar tego pontyfikatu, za Ojca Świętego i za wszystko, co zrobił dla Kościoła i dla ludzi”. M. Zimałek. Dziękczynienie. KDS 99 ( 2006) s. 372.

[6] „Wyraźnie widać, że dany Kościół nie wzrasta, jeśli ogranicza się do narodu, oddziela się, zamyka w jakiejś konkretnej kulturowej przestrzeni i absolutyzuje ją. Przeciwnie, Kościół potrzebuje jedności, potrzebuje czegoś takiego jak prymat. Było dla mnie interesujące, że żyjący w Ameryce prawosławny rosyjski teolog John Meyendorff określił autokefalie jako największy problem prawosławia; według niego prawosławni potrzebują czegoś takiego jak pierwszeństwo, jak prymat. Inne wspólnoty również to stwierdzają”. Światłość świata. Benedykt XVI w rozmowie z Peterem Seewaldem. Kraków 2011 s. 148.