1. „Św. Franciszek z Asyżu powiedział, że gdyby kiedykolwiek ujrzał kapłana i Anioła, ukląkłby wpierw przed kapłanem, a następnie dopiero zgiąłby swe kolana przed Aniołem. Ten szczególny szacunek dla godności kapłańskiej związany jest z wielkimi zadaniami i uprawnieniami kapłańskimi. Św. Piotr Damiani jakby w związku z tym wyjaśnia, że Wszyscy Aniołowie, razem wzięci nie mogą odpuścić nawet jednego grzechu, jak to czyni kapłan. On ma moc nad Ciałem Jezusa Chrystusa. Na jego słowa podczas konsekracji zstępuje Pan Jezus na ziemię i przybiera na siebie postać sakramentalną. Kapłan może przenosić Pana Jezusa z miejsca na miejsce, wystawiać na ołtarzu, podawać Chrystusa Eucharystycznego ludziom. Żaden Anioł nie ma takiej władzy. To wywyższenie kapłańskie pociąga jednak dwa zobowiązania. Kapłan nie może nigdy zapomnieć upomnienia św. Hieronima: Nie godności zbawią kapłana, ale jego uczynki. Z wielką bojaźnią tedy przyjmować należy tak wielki urząd. Byłoby to dużym błędem, gdybyście wynieśli z tego miejsca fałszywe pojęcie o naszej godności, nie zrównoważone świadomością olbrzymich naszych obowiązków, pojęcie nie oparte na naszej głębokiej i szczerej pokorze. Jeżeli stałoby się inaczej, żałosne byłoby nasze kapłańskie posługiwanie. Świadomi przeto wielkiej godności kapłaństwa Chrystusowego, bądźmy osobiście bardzo pokorni i pilnie wykonywujmy obowiązki z kapłaństwem związane, starając się być sługami naszych braci, nad którymi pracować będziemy. Najważniejszy z tych obowiązków to wierność dla Chrystusa. Oddajmy naszemu Zbawcy nasze serca, odpłaćmy Mu miłością za tak wielką miłość, jaką ma dla nas Swych kapłanów. Św. Franciszek z Asyżu, który miał ogromny szacunek dla kapłaństwa, wzywa nas do tego mówiąc: Bez ograniczenia oddajcie się Temu, który całkowicie za was się wydał. Dochowajmy wierności Chrystusowi, Jego Kościołowi, Ojcu Świętemu. To jest tak mało i tak dużo zarazem. Mało, bo wierność to drobna część tego, co Pan Jezus nam daje. Dużo, bo zachować ją to znaczy spełniać wszystko wobec Chrystusa. Trzykrotnie Pan Jezus zapytuje św. Piotra: Szymonie Janów, miłujesz Mnie?, zanim mu powierzył prymat Kościoła. Panie, Ty wiesz, że Cię miłuję – odpowiedział Piotr. Chcielibyście, drodzy księża, w dniu dzisiejszym z całą siłą gorącej wdzięczności powiedzieć Zbawicielowi za św. Piotrem: Panie, Ty wiesz, że Cię miłuję. Zachowajcie tę miłość na wszystkie dni waszego życia kapłańskiego, dochowajcie wierności Zbawicielowi, choćby wypadło ponieść największe nawet ofiary dla niej. Ona wymaga zawsze ofiar”[1]. ( Bp Franciszek Jop).
2. Źródłem niepokojów zewnętrznych jest zawsze nieład wewnętrzny. W dzisiejszej Ewangelii Apostołowie ponownie zawiedli Chrystusa i to w sposób wyjątkowo bolesny, ukazując swą nieczułość wobec zapowiadającego swą Mękę Mistrza; Chrystus o krzyżu, oni o pierwszeństwie i zaszczytach, On o cierpieniu, oni o ziemskim wywyższeniu… Współczesność wielokrotnie buduje swoje programy i strategie na szatańskim małpowaniu Bożego planu – gdzie Bóg przedstawia określony porządek, innowacja współczesności polega w istocie na chaosie wypływającym z przekreślenia tego porządku. Kto jednak znosi Boży porządek w swoim życiu, ten czyni nieznośnym życie swoje i innych. Bóg zdecydowanie identyfikuje ten fałsz i uświadamia samooszukiwanie się człowieka trwającego grzechu: Czemu wymieniasz moje przykazania, a na ustach masz moje przymierze, ty, co nienawidzisz karności, a słowa moje odrzuciłeś za siebie ( Ps 50, 16-17). Prorok Izajasz również precyzyjnie analizuje ten stan: dobro nazywają złem, a zło dobrem. Biada tym, którzy zło nazywają dobrem, a dobro złem, którzy zamieniają ciemności na światło, a światło na ciemności, którzy przemieniają gorycz na słodycz, a słodycz na gorycz! ( Iz 5, 20). Sprawiedliwy nie musi dokonywać wielkich zewnętrznych przedsięwzięć, by wzbudzić wobec siebie szatańskie interwencje człowieka grzechu; sprawiedliwy jest dla niego wstrząsem, bo stawia mu przed oczy prawdę Bożego pokoju, której grzesznik z jednej strony głęboko pragnie, z drugiej zaś nie może jej osiągnąć bez podjęcia szczerego nawrócenia. Grzesznik, który nie podejmuje nawrócenia, nigdy nie poda prawdziwej przyczyny swej nienawiści wobec sprawiedliwego; by tego dokonać musiałby wpierw właśnie uznać swój grzeszny stan. Podobnie jak sługa policzkujący Chrystusa, którego Zbawiciel zaprasza do wejrzenia w swoje sumienie: Jeżeli źle powiedziałem, udowodnij, co było złego. A jeżeli dobrze, to dlaczego Mnie bijesz? ( J 18, 22-23). Jedną z oznak obecności złego jest manifestacja ponadnaturalnej siły fizycznej i podobnego rodzaju psychicznej hardości, zapiekłości; zło maskuje zanik swej relacji z Bogiem – Mocą Prawdziwą, pokazami pozornej siły. Jest ono pełne chorego napięcia, ogradzającego zagrabiony teren rodzajem duchowego, żelaznego kokonu, wściekle atakującego każdego, kto podejmuje jakiekolwiek próby – sakramenty, modlitwa, rozmowa – wniknięcia do wnętrza tego zaanektowanego terytorium. Osoba, która nosi w sobie jakieś poważne pęknięcie moralne, jakiś grzech, którego nie uznaje za grzech, który próbuje traktować jako coś normalnego, jest niezwykle ostra, nad wyraz krytyczna w swej ocenie rzeczywistości zewnętrznej i innych ludzi, szczególnie w tych wymiarach, w których właśnie ona sama nie dostaje. Taka postawa nie przynosi jej jednakże prawdziwego pokoju sumienia; jedyną drogą do osiągnięcia takiego pokoju jest podjęcie trudu własnego, szczerego nawrócenia.
3. Dnia 8 października 1897 roku, w Starej Słupi, w rodzinie rolników Jana i Rozalii z domu Karbowniczek urodził się Franciszek Jop, biskup pomocniczy diecezji sandomierskiej w latach 1945 – 1952. W dzieciństwie i młodości pozostawał pod wpływem benedyktyńskiego sanktuarium Krzyża Świętego na Łysej Górze[2]; to właśnie duchowość tego czcigodnego opactwa wpłynęła również na kształt pobożności rodziny późniejszego biskupa i określiła jej charakterystyczne cechy[3]. Stąd, o świętokrzyskim klasztorze bp Jop często w trakcie swego życia wspominał, tam pielgrzymował i sprawował służbę Bożą. W swym biskupim herbie umieścił podobiznę relikwiarza Krzyża Świętego z łysogórskiego opactwa, zaś w pektorale nosił cząstkę drzewa Krzyża Świętego[4]. Późniejszy biskup został wykształcony w Nowej Słupi, w Warszawie i w sandomierskim Seminarium Duchownym, w którym został też zanurzony w formację liturgiczno – muzyczną wyróżniającą się pozytywnie nawet w skali całego kraju[5]. Dlatego można stwierdzić, w świetle późniejszej działalności bpa Franciszka Jopa, że poprzez Jego Osobę Kościół sandomierski wpłynął w sposób szczególny na życie liturgiczno – muzyczne całego Kościoła w Polsce. Podczas studiów seminaryjnych Franciszek Jop wykazywał również duże zainteresowanie literaturą i filozofią[6]. Święcenia kapłańskie alumn Franciszek Jop przyjął w Sandomierzu w 1920 roku, podczas wakacyjnej przerwy od rzymskich studiów. Następnie kontynuował studia prawnicze na Uniwersytecie Gregoriańskim w Rzymie poszerzając jednocześnie swą wiedzę w zakresie liturgii Kościoła[7]. Po powrocie z doktoratem, oraz ze „specyficzną mentalnością prawniczą”, do Sandomierza pełnił różne funkcje w tym lokalnym Kościele[8]; wykładał m.in. liturgikę w miejscowym Seminarium[9]. Był również długoletnim kanclerzem Kurii Diecezjalnej i redaktorem „Kroniki Diecezji Sandomierskiej”, na łamach której publikował obficie materiały liturgiczno – muzyczne ukierunkowane głównie pod względem praktycznego duszpasterstwa[10]. W 1945 roku ks. Franciszek Jop został biskupem pomocniczym diecezji sandomierskiej[11], a od 1952 roku wikariuszem kapitulnym archidiecezji krakowskiej[12]. Przez cztery lata posługiwania w Kościele krakowskim, w czasie jednego z najtrudniejszych okresów tegoż tysiącletnich dziejów, bp Jop złożył świadectwo heroicznej wierności Bogu i Kościołowi, niezłomnej postawy apostolskiej i „prawie nadludzkiej pracowitości”[13]. W 1956 roku bp Jop został mianowany administratorem apostolskim w Opolu, zostając praktycznym twórcą struktur organizacyjnych tej eklezjalnej wspólnoty[14], w tym jej wymiaru liturgiczno – muzycznego[15]. Od roku 1972 bp Jop był pierwszym biskupem diecezji opolskiej. Bp Jop uczestniczył we wszystkich czterech sesjach Soboru Watykańskiego II, starając się jednocześnie zainteresować tym wydarzeniem swoją diecezjalną wspólnotę oraz kształtując własną tożsamość duchową i kształt pasterskiego posługiwania na soborowym nauczaniu[16]. 20 października 1962 roku do soborowej Komisji Liturgicznej wybrano m.in. właśnie bpa Franciszka Jopa[17], nominowanego już wcześniej ( 10 I 1962) przez Episkopat Polski przewodniczącym Komisji Liturgicznej Episkopatu. Zabierał głos w auli soborowej m.in. podczas dyskusji nad schematem Konstytucji o Liturgii[18], należał do Rady do Wykonania Konstytucji o św. Liturgii wpływając na kształt odnowionych ksiąg liturgicznych, zwłaszcza Mszału i brewiarza[19]. W ogóle, działalność liturgiczna bpa Jopa, aczkolwiek od czasów studiów traktowana jako swoisty „dodatek” do głównych zainteresowaniach prawniczych[20], stała się w praktyce duszpasterskiej dominującą cechą posługi tego Pasterza. Jako przewodniczący ( w latach 1962 – 1973) Komisji Episkopatu do Spraw Liturgii i Duszpasterstwa Liturgicznego, członek Posoborowej Komisji ds. Realizacji Reformy Liturgicznej oraz Komisji Episkopatu do Spraw Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego[21], bp Jop podjął tym samym odpowiedzialność za praktyczny kształt posoborowej odnowy realizowanej na terenie Polski[22]. „Siły czerpał z modlitwy, w której był rozmiłowany. Księża i wierni często widzieli swego Biskupa na adoracji w katedrze przed Najświętszym Sakramentem i z różańcem w ręku przed łaskami słynącym Obrazem Najświętszej Maryi Panny Opolskiej”[23]. W osobie bpa Jopa uobecnił się także szczególny związek Kościoła sandomierskiego z papieżem św. Janem Pawłem II; był on bowiem, przypomnijmy, współkonsekratorem biskupa Karola Wojtyły[24]. „Żegnał się z życiem tak, jak gdyby czytał książkę, przekładając strony od pierwszej do ostatniej”[25]. Ostatni rok doczesnego życia bp Jop spędził w cierpieniu spowodowanym chorobą nerek, praktycznie przykuty do swego środowiska domowego. Sam niezwykle skromny, delikatny, serdeczny i wrażliwy, znoszący doświadczenie choroby z pokorą i godnością[26], zaznał w tym czasie również wiele przejawów życzliwej pamięci, modlitewnego wsparcia oraz chrześcijańskiego miłosierdzia; wtedy właśnie odwiedzili chorego Pasterza opolskiego m.in. bp Piotr Gołębiowski oraz ówczesny metropolita krakowski kardynał Karol Wojtyła[27]. Bp Franciszek Jop zmarł 24 IX 1976 roku; został pochowany w katedrze w Opolu, w krypcie pod ołtarzem Matki Bożej Opolskiej[28]. Wieczny odpoczynek racz Mu dać Panie…
[1] F. Jop. Przemówienia i kazania. Opole 1960 s. 128-129.
[2] „Po sprowadzeniu w XIII w. relikwii drzewa Krzyża Świętego klasztor na Łysej Górze stał się głównym sanktuarium i miejscem pielgrzymkowym o zasięgu ogólnokrajowym. Dopiero od XV w. pierwszeństwo przejmuje obraz Jasnogórski w Częstochowie. Relikwia Krzyża Świętego znana była szeroko poza granicami Polski, szczególnie jako tzw. krzyż lacki na Litwie i Rusi.”. H. Sobeczko. W trosce o liturgiczne dziedzictwo. Życie i działalność duszpastersko – liturgiczna biskupa Franciszka Jopa ( 1897-1976). Opole 1986 s. 14.
[3] „Jak sam wspomina, była to pobożność głęboka i oparta przede wszystkim na życiu sakramentalnym, a więc na liturgii. Ten rys charakterystyczny wyróżniał także jego pobożność. Nigdy nie narzucał swojemu otoczeniu form prywatnej pobożności, która zawsze podporządkowana była pobożności liturgicznej, nawet w chorobie do ostatniego dnia pierwszeństwo miała codzienna Msza św. i wspólnie odmawiany brewiarz”. Miłość do liturgii u młodego Franciszka została dodatkowo wzmocniona przez budujący przykład życia i posługi sakramentalnej miejscowego proboszcza ks. Rajmunda Mateuszczyka. Tamże s. 16-17.
[4] Tamże s. 15.
[5]„Z późniejszych relacji bpa Jopa wynikało, że w tych czasach ogromny nacisk kładziono na piękno sprawowanej liturgii, w tym także na jakość śpiewu gregoriańskiego. Profesor śpiewu uzupełniał dlatego swoje umiejętności w zagranicznych ośrodkach muzyki kościelnej, zwłaszcza w Ratyzbonie”. Tamże s. 22-23.
[6] „Jako kleryk pracował wtedy w bibliotece seminaryjnej i jak sam opowiadał pod koniec życia, przeczytał wtedy bardzo dużo książek. […] Ważnym czynnikiem w formacji alumnów były koła zainteresowań i stowarzyszenia o celach naukowo – kulturalnych i religijno – wychowawczych. Statuty tych stowarzyszeń zatwierdzał ordynariusz diecezji na wniosek rektora lub kolegium profesorów. Opiekunem każdego koła był jeden z profesorów, delegowany przez rektora lub Radę Pedagogiczną. Alumn Fr. Jop należał do kółka literackiego, które założył w seminarium inny alumn Jan Gajkowski, późniejszy profesor. Zwoływał on zebrania, pobudzał kolegów do czytania, rozdawał im książki i zobowiązywał do pisania recenzji. Referaty te odczytywano i dyskutowano na zebraniach”. Tamże s. 19.24.
[7] „Na młodego kapłana wpływ wywarła nie tylko strona teoretyczna formacji prawniczo – liturgicznej, ale także konkretne zetknięcie się z liturgią rzymską, głównie papieską, pod której urokiem pozostał do końca życia i w której zawsze chętnie uczestniczył, nawet jako podeszły już wiekiem biskup. Podpatrzoną w Rzymie liturgię, jej uroczysty sposób sprawowania starał się później wprowadzić w stopniu, w jakim to było możliwe, najpierw w Sandomierzu, jako dziekan kapituły katedralnej, a następnie w Opolu jako pierwszy biskup, gdzie trzeba było od podstaw tworzyć nowe tradycje liturgii katedralnej. Na spostrzeżenia rzymskie powoływał się przy organizowaniu liturgii większych świąt, zwłaszcza obrzędów Triduum paschalnego”. Tamże s. 29-30.
[8] B. Stanaszek. Diecezja sandomierska w powojennej rzeczywistości politycznej 1945-1967. T. I. Sandomierz 2006 s. 36.
[9] Sobeczko. W trosce o liturgiczne dziedzictwo… s. 27-28.
[10] „Pierwszą pozycją liturgiczną, jaką przedstawił i zalecił duchowieństwu, było tłumaczenie kolejnego tomu Roku liturgicznego P. Guerangera. Od czasu wydania I tomu ( Adwent) w 1927 r. w Sandomierzu dzieło to dla wielu osób było wtedy pierwszą szkołą duchowości liturgicznej i rozbudziło zamiłowanie do samej liturgii i pogłębionego przeżywania świąt kościelnych”. Tamże s. 41-42. Ks. Franciszek Jop jako redaktor „Kroniki Diecezji Sandomierskiej”, por. W. Wójcik. Bp Franciszek Jop ( 1897-1976). KDS s. 165-166.
[11] Pośród niezliczonych obowiązków biskupiego stanu bp Jop „sprawowanie kultu Bożego uważał za najważniejszą sprawę i wkładał w nie całą swoją pobożność i eklezjalne wyczucie. Dlatego chętnie i często odprawiał Msze św. dla ludu, podczas których prawe zawsze głosił Słowo Boże. Z jakąś dziwną radością podejmował się różnych czynności pontyfikalnych nawet jeszcze w podeszłych latach. Należy także podkreślić, że czynności liturgiczne sprawował zawsze z niezwykłą pobożnością i starannością, dobrze przygotowany do każdej celebry. Lubił uroczyste nabożeństwa z udziałem wiernych, chóru i dobrze przygotowanej asysty, nigdy jednak w czasie liturgii nie upominał i nikomu nie zwracał uwagi, mimo iż nie zawsze wszystko przebiegało sprawnie. Był w każdym szczególe wierny przepisom pontyfikału, ale od samego początku był za większą prostotą obrzędów pontyfikalnych”. Sobeczko. W trosce o liturgiczne dziedzictwo… s. 47.
[12] P. Mardyła. Zarząd archidiecezją krakowską przez wikariusza kapitulnego bp Franciszka Jopa w latach 1952-1956. „Studia Sandomierskie” 16 ( 2009) s. 107-130.
[13] Sobeczko. W trosce o liturgiczne dziedzictwo… s. 51.
[14] Sytuacja ludności ziemi opolskiej w czasie obejmowania pasterzowania przez bpa Jopa była niemal pod każdym względem katastrofalna. Przymusowe przesiedlenia ludnościowe „…na tak wielką skalę, jakiej dotąd nie znała historia, niosły ze sobą bolesne przeżycia, wstrząsy i rozgoryczenia. Rozpoczęły się nieuniknione w tej sytuacji konflikty. Powody były różnorodne. Ludność śląska – autochtoniczna, nastawiona wyczekująco, traktowała repatriantów jako intruzów, nie rozumiejąc ich sytuacji. Repatrianci zaś wszystkich Ślązaków gotowi byli uważać za Niemców, słysząc ich gwarę lub słaby język polski”. Wśród licznych inicjatyw zmierzających do integracji ludności opolskiej bp Jop podjął się również rewizji diecezjalnego modlitewnika – śpiewnika Droga do nieba. Tamże s. 61-62. 201-203.
[15] „Różnorodny skład ludnościowy na Opolszczyźnie stwarzał wielorakie problemy duszpasterskie. Zwłaszcza w początkach pojawił się trudny problem pogodzenia rozmaitych tradycji religijno – obyczajowych i kulturalnych, wyrażających się chociażby w odrębności zwyczajów, innym sposobem obchodzenia świąt, odprawiania nabożeństw, znajomości pieśni kościelnych, obchodzenia świąt rodzinnych związanych z obrzędem chrztu, małżeństwa itp.”. Tamże s. 62. O formacji liturgiczno – muzycznej organistów w diecezji opolskiej za bpa Jopa; tamże, s. 209-213.
[16] Tamże s. 79.82.
[17] S. Legięć. Wiadomości soborowe. KDS 56 ( 1963) s. 19.
[18] Sobeczko. W trosce o liturgiczne dziedzictwo… s. 111-120.
[19] Tamże s. 126-144.
[20] O działalności prawniczej bpa Jopa, por. A. Szymański. Działalność organizacyjna i prawodawcza biskupa Franciszka Jopa w diecezji opolskiej w latach 1956-1976. Kędzierzyn – Koźle 1999. ( mps w Bibliotece Głównej KUL).
[21] Wójcik. Bp Franciszek Jop….
[22] Sobeczko. W trosce o liturgiczne dziedzictwo… s. 6.
[23] P. Gołębiowski. Odezwa z racji zgonu śp. Ks. Biskupa Franciszka Jopa Ordynariusza Diecezji Opolskiej. KDS 69 ( 1976) s. 205.
[24] E. Materski. Przemówienie Ordynariusza diecezji sandomiersko – radomskiej biskupa Edwarda Materskiego wygłoszone na powitanie Ojca Świętego w Radomiu. KDS 85 ( 1992) s. 53.
[25] Słowa doktora H. Skowrońskiego otaczającego opieką lekarską bpa Jopa w czasie jego ponad jednorocznej choroby. Sobeczko. W trosce o liturgiczne dziedzictwo…s. 95.
[26] „Przez cały okres choroby żywo interesował się losami Kościoła powszechnego, diecezji, świata i kraju, słuchał radia, a przede wszystkim na różne wydarzenia reagował w modlitwie. Modlił się bardzo dużo, szczegółowo wymieniał intencje kilka razy dziennie, nie rozstawał się z różańcem. Polecał Bogu wszystkich, zwłaszcza kapłanów i wiernych diecezji, w których pracował, Ojca św., Episkopat, Kościół w Polsce, diecezję opolską, kapłanów – zwłaszcza młodych i chorych, swoją rodzinę i najbliższe otoczenie. Bardzo przeżywał sprawę abpa Lefebvre i modlił się w jego intencji. […] Najbardziej jednak cenił sobie Mszę św., którą codziennie odprawiał, a następnie modlitwę brewiarzową. Czasami na długo przed przyjściem kapłana odmawiającego z nim brewiarz, przygotowywał się do jego odmawiania, trzymał w ręku brewiarz i powtarzał słowa, że jest to najpiękniejszy modlitewnik, którego nigdy w życiu nie opuści. Znał na pamięć prawie wszystkie psalmy oraz sporo antyfon i modlitw”. Tamże s. 96.
[27] Tamże s. 95.
[28] „Nazajutrz rano, w piątek 24 IX, już mocno osłabiony koncelebrował jeszcze Mszę św., bezpośrednio po Mszy poprosił o udzielenie mu po raz drugi w okresie choroby sakramentu namaszczenia chorych i błogosławieństwa apostolskiego z odpustem zupełnym w godzinę śmierci. Podczas sprawowania tych obrzędów był bardzo spokojny i równocześnie z kapłanem powtarzał wszystkie formuły namaszczenia. Był świadomy, że jego życie gaśnie. Prosił jeszcze o wspólne odmówienie Laudesów. Był jednak tak osłabiony, że nie mógł utrzymać brewiarza, miał go jednak obok siebie, psalmy zaś odmawiał z pamięci. Ożywił się zwłaszcza podczas odmawiania Benedictus. […] Sam moment śmierci był niezauważalny, było to prawdziwe zaśnięcie w Panu. O godz. 22.50, w piątek 24 IX 1976 r., odszedł utrudzony Pasterz po wieczną nagrodę do swego Mistrza – Wiecznego i Najwyższego Kapłana – Jezusa Chrystusa”. Tamże s. 98.99.100.
2. Sług Twych wiernych usta głoszą,
Serca nasze się unoszą,
Gdy Cię Matką być uznają,
Bo wszystko przez Ciebie mają.
3. Tyś jest Matką, więc Ci składam:
Ciało, zmysły i czym władam,
Przyjmij serce w podarunku,
A pociesz mnie w mym frasunku.