1. „Wśród pasma upokorzeń, udręk i cierpień Jezusa opisanych przez Ewangelistów, występuje tajemnica cierniem ukoronowania. Rozważamy ją w bolesnej części Różańca św. Ewangelista Mateusz pisze: Żołnierze Piłata zabrali Jezusa z sobą do pretorium i zgromadzili koło Niego całą kohortę. Rozebrali Go z szat i narzucili płaszcz szkarłatny. Uplótłszy wieniec z ciernia, włożyli Mu na głowę, a do prawej ręki dali Mu trzcinę. Potem przyklękali przed Nim i szydzili z Niego, mówiąc: witaj Królu żydowski! Przy tym pluli na Niego, brali trzcinę i bili Go po głowie ( Mt 27, 27-30). Przerażająca scena wyszydzenia Chrystusa Pana w Jego godności ludzkiej, królewskiej i Boskiej. Zniewaga nieskończonego Majestatu Bożego! Czemu Pan nieba i ziemi dopuścił do tak głębokiego poniżenia? Odpowiedź znajdujemy w słowach św. Pawła Apostoła: Umiłował mnie i samego siebie wydał za mnie ( Gal 2, 20). Cierniem ukoronowany Zbawiciel wszystkim pokoleniom przypomina ogrom swojej miłości do Ojca i do człowieka, do każdego człowieka. Ukazuje nam również złość grzechu, w którym powtarza się zniewaga i wyszydzenie Boga – Człowieka. Autor Listu do Hebrajczyków pisze o chrześcijanach, którzy dopuszczają się grzechów, że krzyżują w sobie Syna Bożego i wystawiają Go na pośmiewisko ( Hebr 6, 6). Czy w dobie obecnej nie ponawia się krzyżowanie i wyśmiewanie Jezusa w grzechach odstępstwa od wiary, w bluźnierstwach, świętokradztwach, w zabijaniu dzieci nienarodzonych, w rozwiązłości i bezwstydzie, w pijaństwie oraz w innych ciężkich wykroczeniach? Dzisiejszy człowiek, opanowany znieczulicą zatraca świadomość i poczucie grzechu, a nawet podnosi buntownicze okrzyki: dziś nie ma grzechu, dziś wszystko wolno! Zbroczone krwią i oplwane Oblicze Chrystusa w cierniowej koronie budzi uśpione sumienia, wstrząsa nimi i nakazuje wrócić do nauki Kościoła o grzechu, który stał się przyczyną bolesnej męki i okrutnej śmierci na krzyżu Zbawiciela naszego. Jezus Chrystus cierniem ukoronowany za nasze grzechy bynajmniej nie potępia i nie odtrąca od siebie grzesznego człowieka. Bóg bowiem nie posłał Syna swego na świat po to, by świat potępił, ale po to, aby świat przez Niego był zbawiony ( J 3, 17). Cierpienia Jezusa Chrystusa od żłóbka betlejemskiego aż do śmierci w męce i opuszczeniu na krzyżu, to wielki dzieło miłosierdzia Bożego względem ludzi wszystkich miejsc i czasów. Św. Bernard zapewnia, że nie ma bardziej pomocnego środka na uleczenie ran sumienia nad pilne wpatrywanie się w rany Chrystusa. Cierpiący, sponiewierany Zbawiciel nie budzi lęku lecz ufność w sercach udręczonych. Woła On do nas ewangelicznymi słowami: Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię ( Mt 11, 28). Zbawcza moc przelanej za nas Krwi Chrystusowej trwa nadal w Kościele św. i wydaje owoce: w Ofierze Mszy Świętej, w Sakramentach świętych, zwłaszcza w Sakramencie Pokuty, zwanym także sakramentem pojednania i miłosierdzia Bożego. Do chrześcijanina, który z żalem i mocnym postanowieniem poprawy wyznał swoje grzechy, Jezus Miłosierny przez usta spowiednika przemawia: Odpuszczam tobie grzechy… idź w pokoju, nie grzesz więcej[1]. ( Bp Piotr Gołębiowski).
2. Bartymeusz przed uzdrowieniem nie widział wzrokiem fizycznym Jezusa i dokonywanych przez Niego cudów; mógł jedynie słyszeć Jego słowa, albo słowa wypowiadane o Jezusie przez naocznych świadków Jego nauczania i działalności. Większość Izraelitów powracających z niewoli babilońskiej nie widziała na własne oczy swojej ojczyzny; znali ją z relacji słownych współtowarzyszy – świadków mieszkających kiedyś w niej fizycznie i przekazujących pamięć o niej słowem. Oprócz tych, którzy doświadczyli widzenia mistycznego, większość z nas nie widziała Chrystusa w ludzkiej postaci; nieba – ojczyzny, do której pielgrzymujemy doświadczamy w doczesności jakby w zwierciadle – poprzez pokój Boży, jaki pojawia się w naszej duszy zamieszkałej przez Trójcę Przenajświętszą. Są wśród nas tacy, którzy z predylekcją deprecjonują wartość słowa w przepowiadaniu Królestwa Bożego; wynajdują nawet na potwierdzenie swych tez wypowiedzi świętych – do szczególnie często eksploatowanych w tym kontekście wypowiedzi należy zdanie św. Franciszka: mamy głosić Ewangelię zawsze i wszędzie… czasami możemy nawet używać słów. Dla tego rodzaju osób, dodajmy – osób, które zbyt często nadmiernym podkreślaniem świadectwa czynu próbują przykryć swój mierny wysiłek włożony w przygotowanie i rzetelne spełnianie świadectwa słowa – dzisiejsze czytania stanowią niewygodne przesłanie. Podkreślają one bowiem z całą mocą Słowa Bożego i wydarzeń historii zbawienia znaczenie i trudny do nie docenienia priorytet słowa – Słowa; Logos – Verbum. Werbalny strumień historii zbawienia musi być kontynuowany w Kościele; Kościół nie może pozwolić się zepchnąć do innego rodzaju działalności, niż wierne trwanie w uporczywym wołaniu, zanoszonym w imieniu własnym i w imieniu całej ludzkości, skierowanym do Zbawiciela – Jezusie, Synu Dawida, ulituj się nade mną ( Mk 10, 47)[2]. Abym przejrzał ( Mk 10, 51b) – nie tylko fizycznie, ale przede wszystkim duchowo; „… człowiek nie uważa, iż można wzrokiem, słuchem i dotykiem objąć całość tego, co go dotyczy, nie uważa, że przestrzeń jego świata jest wytyczona tym, co można ujrzeć i czego można dotknąć, lecz szuka innego sposobu dojścia do rzeczywistości, który to sposób nazywa wiarą, znajdując w niej w ogóle rozstrzygające otwarcie swego spojrzenia na świat. A skoro tak, to w słowie credo zamyka się zasadniczy wybór naszej postawy wobec rzeczywistości jako takiej; nie oznacza ono stwierdzenia tego czy owego, ale oznacza zasadniczą postawę wobec bytu, wobec egzystencji, siebie samego i całej rzeczywistości; oznacza opowiedzenie się za tym, że to, czego nie można ujrzeć, co nie może w żaden sposób stanąć w polu widzenia człowieka, nie jest czymś nierzeczywistym, lecz odwrotnie, że to czego nie można ujrzeć, jest właściwą rzeczywistością, która utrzymuje i umożliwia wszelką rzeczywistość”[3]. Przejrzeć duchowo, zostać uzdrowionym duchowo, to znaczy powrócić do optyki Bożej – uczestniczyć i rozszerzać dobro, którego źródłem jest Bóg i dostrzegać w sposób prawdziwy rzeczywistość – cieszyć się wraz z Bogiem z czynionego dobra, smucić się, wraz z Bogiem, ze zła[4]. Jedną z charakterystycznych cech szatana i ludzi, którzy łączą się z nim przez swoje postępowanie, jest głębokie zaburzenie dokonujące się właśnie w wymiarze reagowania na dobro i zło; szatan szydzi z grzeszności egzorcysty, rechocze nad złem, ludzkimi grzechami i słabościami. Często stajemy w osłupieniu wobec osób, które widząc jakieś zło, ludzkie niepowodzenie, cierpienie, niedomaganie reagują zupełnie niezrozumiałym w tym miejscu rechotem; jest to echo szatańskiego rechotu, pojawiającego się zawsze tam, gdzie Boże stworzenie cierpi, potyka się na drodze realizacji dobra, zawodzi. Właściwą reakcją na tego rodzaju rzeczywistość pozostaje, nie idiotyczny rechot, ale współczucie i pomoc w powrocie na drogę dobra i miłości; konsekwentne życie sakramentalne i wypływające stąd życie w łasce uświęcającej, czynna caritas, modlitwa sięgająca nawet modlitwy egzorcystycznej[5].
3. 2 listopada 1980 roku zmarł Piotr Gołębiowski, biskup pomocniczy diecezji sandomierskiej w latach 1957 – 1968, administrator apostolski tejże diecezji w latach 1968 – 1980. Piotr Paweł Gołębiowski urodził się 10 VI 1902 roku w Jedlińsku z rodziców Jana i Heleny z domu Piątek. Pierwsze doświadczenia religijne i obrzędowe zawdzięczał swojej pobożnej rodzinie, miejscowej parafii i sanktuarium maryjnemu Ziemi Radomskiej w Błotnicy[6]. W zakresie elementarnym Piotr Gołębiowski został wykształcony w Jedlińsku i w Radomiu, po czym wstąpił do Seminarium Duchownego w Sandomierzu[7]; święcenia kapłańskie otrzymał w 1924 roku, studia w Rzymie zakończył doktoratem z filozofii i teologii; doktorat z teologii uzyskał ks. Gołębiowski po egzaminie zdawanym w dniu 18 VI 1928 roku w obecności papieża Piusa XI i zakończonym oceną summa cum laude[8]. Po spełnieniu różnych zadań duszpasterskich i formacyjnych w diecezji[9] ( był m.in. wikariuszem w katedrze, proboszczem w Baćkowicach i w Koprzywnicy, profesorem i ojcem duchownym w Seminarium) ks. Gołębiowski został mianowany, w 1957 roku, biskupem pomocniczym diecezji sandomierskiej, a w 1968 jej administratorem[10]; za swe biskupie wezwanie przyjął słowa: Maria spes nostra. „Ojciec Święty[11] powiedział: Ksiądz Biskup nie ma względów u władz państwowych. Gdy nadmieniłem, że nie byłem na Soborze Watykańskim II, Ojciec św. położył rękę na sercu i powiedział: Stąd nikt nie wyrwie Księdza Biskupa”[12]. Bp Piotr Gołębiowski pozostawił w diecezji sandomierskiej heroiczne świadectwo obrony prawa ludu Bożego do udziału w ortodoksyjnym życiu obrzędowym, do sprawowania kultu i do publicznego wyrażania katolickiej wiary, poprzez uratowanie jedności Kościoła zaatakowanej nieposłuszeństwem kapłana, niektórych osób świeckich i komunistyczną prowokacją w parafii Wierzbica[13]. To świadectwo bpa Gołębiowskiego nosi znamiona prawdziwego męczeństwa, w czasie którego szatański atak skierowany na sandomierskiego Pasterza ukazał swój iście porażający, pozbawiony jakichkolwiek skrupułów charakter[14]. Najważniejsze inicjatywy duszpasterskie bpa Gołębiowskiego obejmują: obchody 150 – lecia diecezji sandomierskiej i 1000 – lecia miasta Sandomierza, peregrynację kopii Wizerunku Matki Bożej Jasnogórskiej w diecezji sandomierskiej ( 18 VI 1972 – 10 VI 1973), koronacje obrazów Najświętszej Maryi Panny w Studziannie, Wysokim Kole i w Błotnicy[15] oraz diecezjalne rekolekcje trzeźwościowe Orędzia Najświętszej Maryi Panny Fatimskiej[16]. Te przedsięwzięcia, połączone z innymi czynami wypływającymi z osobistej pobożności sandomierskiego Pasterza, przyniosły Piotrowi Gołębiowskiego miano biskupa maryjnego[17]. Ponadto bp Gołębiowski zintensyfikował życie religijne diecezji sandomierskiej poprzez organizowane dni i tygodnie: biblijne, powołaniowe, misyjne, charytatywne, ekumeniczne i trzeźwościowe. Troszczył się również o formację chrześcijańską organistów[18]. Za pasterzowania bpa Gołębiowskiego powstało w diecezji sandomierskiej Studium organistowskie; w Sandomierzu w 1972 roku, zaś w Radomiu w roku 1973. Kwestionariusze wizytacyjne bpa Piotra Gołębiowskiego zawierały również sekcje pytań poświęconych wymiarowi muzycznemu parafii[19]. Także w programach egzaminów wikariuszowskich i konkursowych, odnowionych przez bpa Gołębiowskiego w 1976 roku, znajdował się dział poświęcony śpiewowi kościelnemu[20]. Również w swoich listach do diecezjan bp Gołębiowski niejednokrotnie odwoływał się, na podobieństwo innych pasterzy sandomierskiego Kościoła, do treści pieśni kościelnych[21]. Warto również pamiętać również o tym, że pośród duszpasterskich inicjatyw bpa Gołębiowskiego dążących do uaktywnienia liturgiczno – obrzędowego wiernych diecezji sandomierskiej szczególną rolę odgrywało otoczenie pastoralną opieką młodzieży, rozwój formacyjnych grup parafialnych oraz rzetelne przygotowanie i prowadzenie rekolekcji. W centrum duszpasterskiej działalności bpa Gołębiowskiego odnajdujemy także, dostrzeżony nawet przez ówczesnych wrogów Boga i Kościoła, akcent położony na potrzebę wzorcowej organizacji uroczystości odpustowych zwłaszcza odbywanych w lokalnych sanktuariach maryjnych[22]. Bp Piotr Gołębiowski zmarł 2 XI 1980 roku w Nałęczowie, w kaplicy Sióstr Służek Najświętszej Maryi Panny, w czasie sprawowania Najświętszej Ofiary – przy rozdawaniu Komunii Świętej. Został pochowany w krypcie katedry sandomierskiej. Bp Edward Materski rozpoczął w dniu 2 XI 1985 roku proces beatyfikacyjny bpa Piotra Gołębiowskiego – gorliwego rycerza Niepokalanej i niezłomnego pasterza sandomierskiego Kościoła[23]. Wieczny odpoczynek racz Mu dać Panie…
[1] P. Gołębiowski. Maria spes nostra. Listy i odezwy pasterskie ( 1961-1980). Sandomierz 1989 s. 235-236.
[2] „Bóg zawsze słyszał wołanie swego udręczonego narodu i przychodził mu z pomocą, podobnie jak matka słysząca krzyk swojego dziecka. Niewidomy, zwracając się do Jezusa po imieniu, potwierdził, że nie tylko Go zna, ale i że oczekuje od Niego zbawienia ( Jezus = Jahwe zbawia). Łukasz w Dziejach Apostolskich pisze o tym wprost: I nie ma w żadnym innym imieniu zbawienia, gdyż nie dano ludziom pod niebem żadnego innego imienia, w którym moglibyśmy być zbawieni ( Dz 4, 12). Kościół wschodni zna bardzo piękną modlitwę, tzw. modlitwę Jezusową, polegającą na wzywaniu Jego Imienia za pomocą formuły zbliżonej do okrzyku Bartymeusza. Wzywanie Imienia Jezusa jest siłą, która czyni nas Jego uczniami”. R. Głuchowski. Niewidomy pod Jerychem ( Mk 10, 46-52). „Krąg biblijny” 36 ( 2018) s. 80. Modlitwa Jezusowa dąży do rozbudzenia w duszy świętego przyzwyczajenia do życia w stałej więzi ze Zbawicielem. Podobną rolę spełnia w Kościele Zachodnim m.in. modlitwa różańcowa. Zanurzyć się wraz z Matką Bożą w tajemnice naszego zbawienia, patrzeć na nie wzrokiem Maryi, to rozpocząć proces duchowego przejrzenia, to dostrzegać rzeczywistość taką, jaka ona naprawdę jest, a nie zatrzymywać się tylko na jej zewnętrznych przejawach.
[3] J. Ratzinger. Wprowadzenie do chrześcijaństwa. Wyznanie – Chrzest – Naśladowanie. Lublin 2017 s. 57.
[4] „W odróżnieniu od szatana, który oferuje przyjemność z czynienia zła i smutek z pełnienia dobra, Pan zapewnia radość z dobra i smutek ze zła”. R. Głuchowski. Bogaty młodzieniec. Niebezpieczeństwo bogactw ( Mk 10, 17-27). „Krąg biblijny” 36 ( 2018) s. 61.
[5] Prośba papieża Franciszka skierowana do wiernych, by modlić się przy pomocy tzw. egzorcyzmu Leona XIII, stanowi korzystną sposobność do przypomnienia warunków odmawiania egzorcyzmu przez chrześcijanina; w dalszym ciągu istnieje bowiem na tym polu wiele nieporozumień, przejawów elementarnej ignorancji i niebezpiecznych praktyk duchowych, niejednokrotnie podsycanych również przez niektóre strony internetowe publikujące teksty egzorcyzmów opatrzone fałszywym zapewnieniem, iż mogą one być odmawiane przez każdego ochrzczonego. Tymczasem prawda dotycząca odmawiania egzorcyzmów przedstawia się następująco: tzw. egzorcyzmy małe ( przykładowo, właśnie modlitwa papieża Leona XIII), lub inwokacje egzorcystyczne ( odnajdywane chociażby w Modlitwie Pańskiej – i nie dozwól, abyśmy ulegli pokusie, ale nas zbaw ode złego, czy też w modlitwie Pod Twoją obronę – ale od wszelakich złych przygód racz nas zawsze wybawiać, Panno chwalebna i błogosławiona) mogą być rzeczywiście odmawiane przez każdego wiernego. Takie modlitwy odznaczają się tym, że prośba modlitewna o poskromienie działalności szatańskiej jest w nich skierowana wprost do Pana Boga, lub do Pana Boga przez pośrednictwo określonego świętego – świętych. Egzorcyzm właściwy, zwany też uroczystym, charakteryzuje się tym, że zawiera nakaz skierowany wprost do szatana; takiego egzorcyzmu żaden wierzący nie może wykonywać bez wyraźnej zgody biskupa – ordynariusza miejsca. Świadectwa egzorcystów przynoszą aż nadmiar informacji o tym, że nie respektowanie wymaganych uwarunkowań dokonywania egzorcyzmów powoduje straszne konsekwencje duchowe i fizyczne.
[6] Por. S. Makarewicz. Pasterz nieustraszony – którego krzywdzono i który umiał przebaczać. 25-lecie zgonu Bpa Piotra Gołębiowskiego. KDS 99 ( 2006) s. 76.
[7] „Religijność młodego alumna miała charakter głęboko maryjny, co było zresztą typowym zjawiskiem w Polsce w okresie zaborów, jak również po odzyskaniu niepodległości”. Sz. Kowalik. Eksperyment. Władze PRL wobec biskupa Piotra Gołębiowskiego. Radom 2006 s. 42.
[8] Tamże s.43.
[9] B. Stanaszek. Wrogo ustosunkowany do naszego państwa. Biskup Piotr Gołębiowski w dokumentach komunistycznej bezpieki i władz wyznaniowych. Sandomierz 2006 s. 14-15.
[10] „20 II 1968 mianowany administratorem apostolskim diecezji; ze względu na stanowisko władz państwowych, nie mógł otrzymać tytułu pełnoprawnego biskupa sandomierskiego”. Piotr Nitecki. Biskupi Kościoła w Polsce w latach 965-1999. Słownik biograficzny. Warszawa 2000 s. 124.
[11] Św. Paweł VI,
[12] Kowalik. Eksperyment… s. 218.
[13] Sz. Kowalik. A. Warso. Gołębiowski Piotr Paweł. W: Leksykon duchowieństwa represjonowanego w PRL w latach 1945 – 1989. Red. J. Myszor. T. II. Warszawa 2003 s. 76-78.
[14] „W Wielki Tydzień 1968 r. biskup Piotr osobiście trwał na modlitwie z wiernymi i przybyłymi kapłanami. Wszedł do kościoła w Wierzbicy niespodziewanie w Niedzielę Palmową ( 7 IV) i odprawił poranną Mszę świętą, ogłaszając, że będzie głosił rekolekcje święte, lecz w następnym dniu nie wpuszczono go do świątyni. Głosił więc nauki w kaplicy katechetycznej, obok kościoła. Buntownicy zorganizowali bojówki, wyzywali i szydzili podczas modlitw biskupa z wiernymi. Doszło do walki wręcz, użyto kamieni i wody. Cały czas biskup Piotr przesyłał informacje do Prymasa Polski i prośby o modlitwę. W Wielką Środę rannych zostało dwu kapłanów i kilkunastu świeckich katolików. Trzej utracili przytomność. Jeden z kamieni uderzył biskupa i padł na ołtarz zsuwając się na ziemię. Stojący obok kapłan podniósł kamień, ucałował i zabrał jako relikwię”. S. Makarewicz. Pasterz nieustraszony…s. 80. Fragmenty relacji bpa Gołębiowskiego z wydarzeń wierzbickich: „Trzymając Najświętszy Sakrament stałem wewnątrz kaplicy przy murze, prawie w kąciku. W pewnej chwili zauważyłem, jak Kos zimnym spojrzeniem wskazuje mnie jako cel ataku, w tym kierunku uderzono. Osłaniały mnie piersi kapłanów i wiernych. […]…nie było mowy o przemówieniu do rozsądku, pozostała modlitwa i śpiew pieśni, zwłaszcza Święty Boże. […] Zdawało się, że będę osamotniony i nie przeprowadzę zaplanowanej Drogi Krzyżowej, gdy ktoś, jak z natchnienia Bożego, zawołał: Do Biskupa! Jeszcze i później tak wołano w ciężkich chwilach. Stałem na krześle, ruszyło ku mnie 400-500 osób, otoczyli mnie. MO jakoś nie miała odwagi przystąpić. Księże Biskupie – Ks. Dziekan z Iłży głośno się odezwał – Księże Biskupie, proszę za słup, gdzie nie padają kamienie. Podobno odruchowo zapytałem: a gdzie jest taki słup, na który nie padają kamienie? W uciszeniu rozpocząłem Drogę Krzyżową, którą doprowadziłem do 14-tej stacji”. Inny uczestnik tych wydarzeń, ks. Józef Wójcik, złożył następujące świadectwo:„Ruszyła cała lawina ludzi szerokością ogrodu. Robi się popłoch. Tamci bronią się zajadle. Spada lawina kamieni. Krzyczą, aby ludzie kryli się za kaplicą. Już przylegają do kaplicy. A więc zdobyliśmy kaplicę! Gęsto padają kamienie. Ksiądz Biskup nawołuje, by wrócili. Powtarza ten apel przez tubę ks. Marian Zimałek. Przytomnie zachowuje się Ksiądz Biskup Walenty Wójcik, który kieruje tubę do ziemi, aby nie było daleko słychać. Robi się przerwa między atakującymi a resztą. Ci, którzy to słyszeli, zatrzymali się. Podrywa ich do ataku ksiądz profesor Józef Krasiński. Natomiast pierwsza linia zbliża się już pod mur kościelny. Już zdobywają cmentarz. Rozrywają łańcuchy. Otwierają bramy. Zwolennicy Kosa chowają się do dzwonnicy. Nasi ich tam dopadają. Wyciągają i wyrzucają za mur. Milicja stoi za murem i bije ich pałkami”. Kowalik. Eksperyment… s.160. 163.165-166. Szczegółową i całościową relację wydarzeń wierzbickich i działań prześladowczych podejmowanych wobec bpa Gołębiowskiego zawiera m.in. cytowana praca Szczepana Kowalika. Eksperyment. Władze PRL wobec biskupa Piotra Gołębiowskiego. Radom 2006. Szersza literatura dotycząca wydarzeń wierzbickich, por. A. Warso. Kwestia przejścia na emeryturę bp Piotra Gołębiowskiego, administratora apostolskiego diecezji sandomierskiej. „Rocznik kolbuszowski” 13 ( 2013) s. 154.
[15] Sz. Kowalik. A. Warso. Gołębiowski Piotr Paweł. W: Leksykon duchowieństwa represjonowanego w PRL w latach 1945 – 1989. Red. J. Myszor. T. II. Warszawa 2003 s. 8.
[16] K. Kida. Wizerunek sługi Bożego biskupa Piotra Gołębiowskiego w przepowiadaniu kaznodziejskim. „Studia Sandomierskie” 18 ( 2011) s. 173.
[17] „Utarło się powiedzenie w Polsce, że Ks. Bp Gołębiowski jest biskupem maryjnym, żarliwym czcicielem Maryi Niepokalanej. W swoim herbie biskupim przedstawiającym literę M i kotwicę umieścił słowa Maria spes nostra i to zawołanie było dewizą jego życia i działalności. […] Ksiądz Biskup chętnie głosił kazania maryjne, a należy stwierdzić, że miał do tego szczególny dar. Nie słyszałem kazania z ust Ks. Bp Gołębiowskiego, w którym nie byłoby przynajmniej jakiejś apostrofy do Matki Bożej. Nie ma ani jednego listu pasterskiego i ani jednej odezwy biskupiej, w których Arcypasterz pominąłby wezwanie do Matki Bożej. Wszystkie sprawy diecezji, Kościoła w Polsce i na całym świecie powierzał zawsze Bogu przez przeczyste dłonie Maryi Niepokalanej”. T. Wójcik. Dobry Pasterz – Ks. Bp Piotr Gołębiowski. KDS 74 ( 1981) s. 42.
[18] W. Wójcik. Gołębiowski Piotr. EK 5. Red. L. Bieńkowski. i in. Lublin 1989 szp. 1273.
[19] organy – instrument ( czy fotografia jest w inwentarzu parafialnym), z którego wieku, rok budowy, styl, kiedy miały ostatnią konserwację, kiedy miały ostatnie strojenie, ilu głosowe, system organowy, kto wykonał, obudowa czyli prospekt organowy, z którego wieku ( styl) materiał: drewno, cyna, inny materiał, inne instrumenty, nazwa, kto wykonał. Kwestionariusz wizytacji biskupiej kościoła oraz inwentarza kościelnego. KDS 69 ( 1976) s. 28-29.
[20] Poruszano tam następujące zagadnienia: teologiczne i prawne podstawy śpiewu i muzyki kościelnej na podstawie Konstytucji o Liturgii Soboru Watykańskiego II, Instrukcji Musicam sacram i Ogólnego Wprowadzenia do Mszału rzymskiego, muzyka i śpiew kościelny w poszczególnych okresach roku liturgicznego, funkcje psałterzysty, kantora, scholi, organisty, chóru, zespołu instrumentalnego i wiernych w odnowionej liturgii mszalnej, religijna pieśń ludowa w liturgii mszalnej oraz praktyczne egzaminy ze śpiewów mszalnych celebransa, śpiewów Wielkiego Tygodnia, sakramentu chrztu i pogrzebu dorosłych. B. A. Program egzaminów wikariuszowskich i konkursowych. KDS 69 ( 1976) s. 102.
[21] Celem przykładu, zapraszając w 1977 roku do uczestnictwa w uroczystości koronacji obrazu Matki Bożej Pocieszenia w Błotnicy, bp Gołębiowski modlił się, aby w rodzinach chrześcijańskich spełniły się słowa pieśni maryjnej „Matko Pocieszenia”: Matko Pocieszenia, wejdź w rodziny nasze, święty pokój Boży w każde wnieś poddasze, wiarę ojców, miłość matek i niewinność ratuj dziatek, wśród zepsucia i zgorszenia, święta Matko Pocieszenia nie opuszczaj nas! P. Gołębiowski. List Pasterski ks. Biskupa Administratora apostolskiego diecezji sandomierskiej przed koronacją słynącego łaskami obrazu Matki Bożej Pocieszenia w Błotnicy. KDS 70 ( 1977) s. 7.
[22] Stanaszek. Wrogo ustosunkowany do naszego państwa… s. 40-41. 60.
[23] Kida. Wizerunek sługi Bożego biskupa Piotra Gołębiowskiego… s. 170.
2. Bernadka dziewczynka
Szła po drzewo w las.
Anioł ją tam wiedzie,
Bóg sam wybrał czas.
3. Wtem wicher zaszumiał
Gwałtowny od skał.
W niej serce zadrżało –
Cud się spełnić miał.
4. Spogląda na skały
Massabielskiej stok:
Dziewica przecudna
Uderza w jej wzrok.
5. Oblicze Jej słodkie,
W oczach błyska Raj.
Zdaje się przemawiać:
“Daj Mi serce, daj”.
6. Blask jakiś nadziemski
Otacza Ją w krąg,
Złocisty różaniec
Zwiesza się z Jej rąk.
7. Niebieska przepaska
Spływa z białych szat,
Na każdej z Jej nóżek
Błyska róży kwiat.
8. Wszystko w Niej nadziemskie,
Wszystko niebem tchnie.
Widzi Ją na jawie,
Nie w czarownym śnie.
9. Utkwiła w Niej oczy,
Wyciągnęła dłoń,
Zgięły się kolana,
Rozpaliła skroń.
10. Modlitwę serdeczną
Szepcą usta jej:
“Zdrowaś bądź, Panienko,
Łaski na nas zlej!”
11. O Gwiazdo najświętsza,
Wiedź nas w niebios kraj,
Gdzie wieczną szczęśliwość,
O Boże, nam daj.