XXXII Niedziela zwykła B

1. „Od Pana się to stało; toż chwała i dzięka niech będzie Temu, który losy narodów trzyma w swoim ręku; dzięka również Stolicy świętej za Jej nieustanną opiekę nad Polską; dzięka narodom katolickim za ich współczucie i pomoc dla tego Joba narodów. Kiedy Chrystus Pan wskrzesił córkę Jaira, kazał jej podać pokarm na znak, że ona żyje; podobnie dzisiaj, wywoławszy z grobu Polskę, żywcem pogrzebaną, chce zaspokoić jej głód duchowy, co tylko wtenczas się stanie, jeżeli ona zwróci się do Tego, który wyrzekł: Jam jest chleb żywy, który z nieba zstąpił. Zaznaczam z radością wzrost czci dla Najświętszego Sakramentu w społeczeństwie polskim, odkąd biskupi wobec najazdu bolszewików wezwali cały naród, aby się łączył z Sercem Jezusowem przez modlitwę i Komunię Świętą. Mogę też zapewnić, że wszystkie praktyki, odnoszące się do czci Najświętszego Sakramentu, są sercom polskim drogie – że wszystkie nasze uroczystości narodowe, jako też ważniejsze sprawy i zebrania bywają uświęcone odprawieniem Mszy Świętej – że u nas rzadko się zdarza, aby ktoś w obliczu śmierci odmówił przyjęcia Wijatyku Świętego – że wiele świątyń, które odszczepieństwo wydarło Kościołowi katolickiemu, zostało odzyskanych dla Króla Eucharystycznego. Wprawdzie dzisiaj czyha wielu nieprzyjaciół, aby wydrzeć Polsce wiarę katolicką; jedni obiecują jej potęgę i złoto, jeżeli odstąpi od Jezusa Chrystusa, pokłoni się przed masonerją, albo da się pociągnąć do sekt heretyckich; inni grożą jej najazdem bolszewików, jeżeli nie przyjmie ich komunizmu i ateizmu. Ale Polska odtrąca ze wzgardą te pokusy i podwaja swoją cześć i miłość dla Tego, który jest drogą, prawdą i żywotem, powtarzając za św. Tomaszem: Pan mój i Bóg mój, za św. Pawłem: Któż mnie odłączy od miłości Chrystusowej. Dziś w Rzymie, na grobach Apostołów i Męczenników ponawia Polska przez usta moje swe ślubowanie i przyrzeka uroczyście, że będzie zawsze i doskonale wierną Chrystusowi, Jego Namiestnikowi i Jego Kościołowi. Polonia semper fidelis. Kończę moje przemówienie gorącą odezwą do narodów katolickich: Skupiajcie się i łączcie u stóp Króla Eucharystycznego, aby mając jednego ducha i jedno serce, pracować w pokoju i zgodzie nad rozszerzeniem Jego królestwa. Miłujcie również Polskę katolicką jako siostrzycę wam oddaną; pomagajcie Polsce w jej pracach i walkach, módlcie się za Polską, aby za łaską Bożą, a pod opieką Najświętszej Panny Marji, Królowej Polskiej, mogła ona spełnić wzniosłe posłannictwo na chwałę Nieśmiertelnego Króla wieków i na pomyślność Jego Kościoła. Niech będzie pochwalony Przenajświętszy Sakrament teraz i zawsze i na wieki wieków”. ( Bp Józef Sebastian Pelczar[1]).

2. Chrystus siedzący naprzeciwko świątynnej skarbony przypatruje się ludzkim sercom. Nie interesuje się wielkością składanych ofiar, ale wielkością serca ofiarodawców, nie bogactwem datków, ale bogactwem ludzkiej duszy. Istotnym elementem tego bogactwa jest zdolność do pokładania całkowitej i często ( codziennie, przed każdym czynem) ponawianej ufności w Bogu. Uboga wdowa stanowi wzorcowy przykład ubogiego w sensie biblijnym. Ubogi w Piśmie Świętym to ten, który nie posiada żadnych doczesnych zabezpieczeń, nie pokłada w takich zabezpieczeniach swego losu, życia, ufności; nie pokłada ufności w układach, znajomościach, swojej potędze, w dobrach materialnych, w swej przebiegłości i inteligencji, ale tylko i wyłącznie w Bogu. Św. Marek podkreśla fakt, że uboga wdowa miała dwa pieniążki. Zastanówmy się, co większość z nas zrobiłaby znajdując się na jej miejscu; chyba najpowszechniejszym rozwiązaniem byłoby to, że skoro już mam złożyć ofiarę, to wrzucę jeden pieniążek, a drugi zostawię sobie, bo przecież muszę z czegoś żyć. Tymczasem doskonałość jej zaufania Bogu ukazuje się w tym, że ona wrzuciła w serce Boga cały swój los, całe swoje życie, swoje dziś i jutro. Pan oczekuje i od nas tak wielkiego zaufania wobec Jego Osoby, Jego przykazań i Jego planów wobec naszego losu, życia; zaufania, ciągle ponawianego, jak codziennie musieli ponawiać swoje zaufanie wobec Niego Izraelici, którym nakazał oczekiwać każdego dnia na mannę zsyłaną podczas wędrówki przez pustynię. Przez ponawianie takiego zaufania Pan staje się coraz bardziej obecny i żywy w naszej świadomości, nie pozwalając nam jednocześnie zapatrzeć się w pustynię i zacząć ją traktować jako naszą ojczyznę, ale przypominając nam ustawicznie o prawdziwej ojczyźnie, prawdziwej Ziemi Obiecanej – niebie. Nawet pobieżna obserwacja ludzkich zachowań ukazuje prawdę, że im bardziej człowiek jest wewnętrznie bogaty, im bardziej doświadcza Bożej harmonii i pokoju, im dokładniej zdaje sobie sprawę z tego, po co żyje na ziemi, jaki jest sens jego istnienia, tym częściej potrafi zachować dystans do posiadania, do rzeczy materialnych, do pogoni za bogactwem doczesnym. Wielu z nas pozostaje w dalszym ciągu pod wrażeniem ubóstwa dostrzeganego w codziennym życiu takich osób jak św. Jan Paweł II, bp Franciszek Jop, ks. Józef Tischner i. in. Niejeden profesor akademicki potrafi poprzestać na skromnym mieszkaniu ( często nawet wynajmowanym), samodzielnym przygotowywaniu posiłków i przemieszczaniu się przy pomocy środków komunikacji publicznej. Z drugiej strony mamy tych, którzy rzekomo nie potrafią sami zaparzyć sobie herbaty i swoją pozorną wielkość budują na gromadzeniu rzeczy materialnych i epatowaniu nimi innych. Ludzie z pierwszej z wymienionych grup charakteryzują się zazwyczaj także ofiarnością, uczciwością, wielkodusznością i silnym poczuciem obowiązku, również w odniesieniu do zobowiązań finansowych na nich spoczywających. Pewna kobieta wyznała, i zostało to wyznanie potwierdzone jej postępowaniem, że nie potrafiłaby przebywać spokojnie we własnym mieszkaniu, gdyby wiedziała, że na półce znajduje się książka, która do niej nie należy, która zostałaby nabyta w sposób nieuczciwy. Wiele z niezbyt zamożnych osób zachowuje wielkoduszny zwyczaj obdarzania drobnymi kwotami pieniężnymi listonoszy przynoszących im pocztę, chociaż ktoś mógłby powiedzieć, że przecież oni już są wynagradzani za swoją pracę. Tam, gdzie istnieje bogactwo duszy, tam również odnajdujemy uczciwość i wielkoduszność postępowania, tam zaś, gdzie dusza jest biedna, tam napotykamy na zakłamanie, chciwość i zachłanność, łapówkarstwo, korupcję. Chrześcijanin jest powołany do ciągłego ubogacania swego serca i swej duszy ufnością wobec Boga swego Ojca, który wie doskonale czego i ile potrzeba Jego dzieciom oraz pragnie uwrażliwiać ich serca na potrzeby wszystkich  braci i sióstr.

3. 12 XI 2008 roku zmarł w Sandomierzu Marian Kazimierz Zimałek, biskup pomocniczy diecezji sandomierskiej w latach 1987 – 2008. Urodził się 9 V 1931 roku w Makowie, w rodzinie rolników Józefa i Tekli ze Smałzów. Został wykształcony w rodzinnej miejscowości, w Małęczynie, w Radomiu, w Sandomierzu  – liceum państwowe, Niższe i Wyższe Seminarium Duchowne. Jako kleryk spełniał również funkcję organisty seminaryjnego. Święcenia kapłańskie diakon Marian Zimałek otrzymał w 1955 roku. Ks. Zimałek studiował prawo w KUL; obronił doktorat w 1959 roku. Po powrocie do diecezji pełnił różne funkcje w Kurii diecezjalnej, szkołach sandomierskich i w Seminarium Duchownym[2]. Jako rektor Seminarium sandomierskiego ks. Zimałek zorganizował, w 1985 roku, pierwsze Seminaryjne Dni Kultury oraz, w kolejnych latach, liczne akademie i wieczornice[3]. Był jednym z tych księży profesorów sandomierskiego Seminarium[4], którzy najczęściej przewodniczyli Mszy Świętej odprawianej po łacinie i ze śpiewami gregoriańskimi sprawowanej w latach 80 – tych XX wieku w każdą środę w kościele seminaryjnym p.w. św. Michała Archanioła. Tym samym uobecniał i ożywiał śpiew własny Kościoła katolickiego w sandomierskiej wspólnocie wiary. 29 IV 1987 roku ks. rektor Marian Zimałek został mianowany biskupem pomocniczym diecezji sandomierskiej[5]. Bp Zimałek należał do Diecezjalnej Komisji Liturgicznej, Diecezjalnej Komisji do spraw Organistowskich oraz Komisji do spraw Śpiewu i Muzyki Kościelnej; był także opiekunem chóru katedry sandomierskiej[6]. Bp Marian Zimałek został pochowany w krypcie sandomierskiej katedry[7]. Wieczny odpoczynek racz Mu dać, Panie


[1] Przemówienie biskupa przemyskiego Dr. Józefa Sebastjana Pelczara, wypowiedziane na ogólnem posiedzeniu Kongresu Eucharystycznego w Rzymie 26 maja 1922 roku. KDS 15 ( 1922) s. 102-103.

[2] W. Gałązka. Ks. Biskup Marian Zimałek. „Studia Sandomierskie” 9 ( 2002) s. 7-12.

[3] M. Telega. Biogram Księdza Biskupa Mariana Zimałka. KDS 101 ( 2008) s. 694.

[4] obok ks. H. Ćwieka, ks. E. Poniewierskiego i ks. A. Kończaka,

[5] Biskupi polscy w XX roku pontyfikatu Jana Pawła II. Red. Edward Data. Marki 1998 s. 179. Telega. Biogram… s. 689-690. Warto podkreślić, że w 1995 roku bp Zimałek dokonał poświęcenia kaplicy bł. Wincentego Kadłubka wzniesionej w Karwowie ( parafia Włostów), na miejscu domniemanego domu rodzinnego patrona diecezji sandomierskiej. Gałązka. Ks. Biskup Marian Zimałek… s. 12.

[6] Telega. Biogram… s. 696.

[7] Tamże s. 696.

  1. Do kogóż mamy wzdychać nędzne dziatki?
    Tylko do Ciebie ukochanej Matki:
    U której Serce otwarte każdemu,
    A osobliwie nędzą strapionemu[1].

[1] Pieśń „Serdeczna Matko”, tak bardzo popularna wśród wiernych Kościoła katolickiego w Polsce, w tym oczywiście również wśród wiernych diecezji sandomierskiej, którzy często śpiewają ją m.in. na zakończenie obrzędów pogrzebu, zawiera w swej warstwie tekstowej pewne błędy – nieścisłości teologiczne, przeciwstawiając gniewowi Bożemu miłosierdzie Maryi. Stąd w niniejszej edycji przedstawiono tylko dwie zwrotki tego śpiewu.