- „Corocznie w liturgii wielkopostnej Kościół nawołuje swe dzieci do duchowego oczyszczenia i odnowienia. W jednym z hymnów wielkopostnych Kościół modli się tymi słowami: Oto nadchodzi Twój dzień, w którym wszystko na nowo rozkwitnie, obyśmy również odnowieni przez łaskę mogli śpiewać pieśń nową. Z macierzyńską troską prowadzi nas Kościół w okresie Wielkiego Postu do Cierpiącego Zbawiciela. Chce, abyśmy szli Jego krwawym śladem od stacji do stacji na Drodze Krzyżowej. Pragnie, abyśmy w sercach rozważali gorzką Mękę Jezusa Chrystusa i boleści Jego Matki podczas wspólnego śpiewu Gorzkich żali i słuchania nauk pasyjnych. Poleca nam łączyć z Ofiarą Jezusa Chrystusa własne wyrzeczenie: sumienne wypełnianie obowiązków, post, powstrzymanie się od alkoholu, odmawianie sobie nawet dozwolonych przyjemności. Nade wszystko Kościół usiłuje nas zbliżyć do ołtarza i wprowadzić do czynnego udziału w Ofierze Mszy Świętej. Z krzyża przez Ofiarę Mszy Świętej otrzymujemy światło do rozpoznania stanu swych sumień, dar szczerego żalu za grzechy, łaskę dobrej i zdecydowanej woli do zmiany życia, wzrost wiary i ufności w nieprzebrane miłosierdzie Jezusa Chrystusa”[1]. ( Bp Jan Kanty Lorek).
- Opis Przemienienia Jezusa Chrystusa obfituje w powiązania i analogie do istotnych elementów teofanii starotestamentalnych: góra, światłość – biel szat Jezusowych, obecność Eliasza i Mojżesza, obłok. Tym samym Słowo Boże ponownie nas przekonuje, że to właśnie ten Jezus z Nazaretu jest zapowiedzianym i wyczekiwanym przez wieki Chrystusem – Mesjaszem, dokonującym prawdziwego i pełnego wyzwolenia człowieka z mroku grzechu i śmierci. Poprzez ewangeliczny sposób podjęcia trzech filarów pobożności: postu, modlitwy i jałmużny mamy ożywiać w sobie ducha wdzięczności Bogu; za życie doczesne i wieczne i tak obfite dobra zsyłane na nas w każdej chwili. Wdzięczność stanowi cechę ludzi szlachetnych; Eucharystia to przede wszystkim składanie dziękczynienia. Ten, kto prawdziwie uczestniczy w Eucharystii zostaje już przez sam ten fakt powołany do tego, by niszczyć w sobie ducha malkontenctwa, apatii, acedii; szatan – wieczny malkontent. Istotą podłości jest niewdzięczność ( E. Kant). Niewdzięczność jest cechą szczególnie odrażającą. Kościół ustawicznie zachęca nas do odważnego zerwania z grzechem, do porzucenia zniewolenia grzechem i opromienienia swego postępowania i życia słońcem przemieniającej Chrystusowej miłości[2]. Z tym procesem wiąże się nierozdzielnie potrzeba zmiany siebie i zdecydowanego pozostawienia swych dawnych, grzesznych nawyków oraz zastąpienia ich zachowaniami przynoszącymi życie, pokój i szczęście; zachowania tego rodzaju zawsze rodzą się z wierności Bożej woli, Bożym przykazaniom i z życia w łasce uświęcającej. Z tym procesem wiąże się nierozerwalnie również potrzeba osobistego wysiłku; nawrócenie nie dokona się samo z siebie, jakby spontanicznie, bez wysiłku właśnie. Według świadectw egzorcystów postawę oczekującą cudownego uzdrowienia, postawę wypatrującą efektu czarodziejskiej różdżki reprezentują czasami osoby przyprowadzające do kapłana – egzorcysty człowieka, u którego podejrzewa się szatańskie opętanie. Takie osoby są bardzo zdziwione, gdy egzorcysta wyjaśnia im, że w procesie uwolnienia od szatańskiego zniewolenia nieodzownym warunkiem jest wejście na drogę wierności Bożym przykazaniom, zerwania z grzechem, wejście na wymagającą osobistego wysiłku drogę nawrócenia. Mówią wtedy: a myśmy myśleli, że ksiądz odmówi nad nim jakąś modlitwę, pokropi wodą świeconą i to samo przejdzie… Samo nie przejdzie – trzeba podjąć osobisty wysiłek nawrócenia. Ten wysiłek jest wyraźnie widoczny w życiu każdego świętego; jest to wysiłek dostrzegany również w życiu św. Stanisława Kostki, patronującego Kościołowi w Polsce w sposób szczególny w roku 2018. Wyżyny doskonałości, jakie osiągnął ten Święty Młodzieniaszek były oparte na twardym, codziennym trudzie udzielenia wiernej odpowiedzi na Bożą łaskę poprzez gorliwe życie modlitewne i sakramentalne, rozwój intelektualny oraz praktyki ascetyczno – duchowe[3].
- Za jedną z cenniejszych inicjatyw obrzędowo – pastoralnych Sandomierza należy uznać przeprowadzanie stacyjnych nabożeństw wielkopostnych. Ta nowa – wielowiekowa jakość została wprowadzona decyzją bpa Krzysztofa Nitkiewicza; wielowiekowa, bo znana od wczesnych wieków chrześcijaństwa; nowa bo nie funkcjonowała do tego czasu w życiu liturgiczno – muzycznym Sandomierza, czyli nowa dla Sandomierza, wielowiekowa dla Kościoła powszechnego. Procesje tego rodzaju organizuje się na wzór nabożeństw pasyjnych odnajdywanych w wielkopostnej obrzędowości Rzymu od V wieku; zawierały one piękne elementy duchowe warte kontynuowania, nawet w zmodyfikowanej formie, również współcześnie[4]. W Sandomierzu stacje wielkopostne rozpoczęły się 26 II 2010 roku od seminaryjnego kościoła św. Michała[5]. Ks. Apolinary Knothe jest autorem tekstu Godzinek o siedmiu boleściach NMP ( opublikowane w 1872 roku). Warto również i to nabożeństwo wprowadzić do współczesnej praktyki obrzędowej.
GODZINKI O SIEDMIU BOLEŚCIACH NMP
t. ks. A. Knothe, harm. ks. J. Bisztyga
W Imię Ojca, i Syna, i Ducha Świętego. Amen.
NA JUTRZNIĘ
( na nutę „Gorzkie żale przybywajcie”).
Wychwalajmy Pannę Świętą,
I boleść Jej niepojętą.
Przyjdź nam Panno ku pomocy,
Wybaw z naszych grzechów mocy.
Chwała Ojcu, i Synowi,
I równemu Im Duchowi.
Jak była, jest, tak niech będzie,
Niech Bóg słynie, zawsze, wszędzie.
HYMN
Witaj Matko Boleściwa,
Siedem mieczów Cię przeszywa.
Któż pojmie Twoje boleści?
Kto wszystkie w sercu pomieści?
Niczem lamenta Racheli,
Gdy jej synowi zginęli.
Niczem łzy Jeremijasza,
Bardziej płacze Matka nasza.
Gdy z Tobą ubolewamy,
Do kogóż Cię przyrównywamy?
Cóż się zrówna z Twoim żalem,
Smutna Córo Jeruzalem?
Twe serce boleścią gorze,
Ta boleść wielka jak morze.
Wszyscy, którzy Cię mijali,
Głową nad Tobą kiwali.
„Tać to jest owa niewiasta,
Ozdoba całego miasta?”
V. Pierworodny mój,
R. Ty początek boleści moich.
V. Pani, wysłuchaj modlitwy nasze.
R. A wołanie nasze niech do Ciebie przyjdzie.
Módlmy się.
Święta Maryjo, Królowo niebieska, Matko Pana naszego Jezusa Chrystusa i Pani świata, która nikogo nie opuszczasz i nikim nie gardzisz, wejrzyj na nas, Pani nasza, łaskawym okiem miłosierdzia swego i uproś nam u Syna swego miłego odpuszczenie wszystkich grzechów naszych, abyśmy, którzy teraz święte Twoje Siedem Boleści nabożnym sercem rozpamiętywamy, wiecznego błogosławieństwa zapłatę w niebie otrzymać mogli; co niechaj da Ten, któregoś Ty o Panno, porodziła, Syn Twój, a Pan nasz Jezus Chrystus, który z Ojcem i Duchem Świętym żyje i króluje w Trójcy Świętej jedyny, Bóg na wieki wieków.
Amen.
V. Pani wysłuchaj modlitwy nasze.
R. A wołanie nasze niech do Ciebie przyjdzie.
V. Błogosławmy Panu.
R. Bogu chwała.
V. A dusze wiernych zmarłych przez miłosierdzie Boże niech odpoczywają w pokoju wiecznym.
R. Amen.
NA PRYMĘ
Przyjdź nam Panno…
HYMN
O jak smutna ta godzina,
Gdy Cię dochodzi nowina.
Z ust Ewangelisty Jana,
Że widział Chrystusa Pana,
Jak złoczyńcę ujętego,
Od pospólstwa okrutnego;
Które Go wiedzie z krzykami,
Z mieczami, kijmi, pochodniami.
Zdradzonego przez Judasza,
Prowadzą do Annaasza.
V. Gdzież poszedł miły Twój, o najpiękniejsza między niewiastami?
R. Gdzież się obrócił miły Twój? A będziem Go z Tobą szukali.
V. Pani wysłuchaj…
Módlmy się… ( jak na Jutrznię)
NA TERCJĘ
Przyjdź nam Panno…
HYMN
Wtórą boleść Pannoś miała,
Gdyś w Piątek Syna ujrzała;
Jak zbrodniarza Go związano,
I łańcuchem skrępowano.
Przed Piłatem Go stawiają,
Śmierci na Niego żądają.
Trzecią ranę Ci zadali,
Gdy Syna ubiczowali.
Włożyli na Jego głowę,
Ostrą koronę cierniowę.
Czwarty miecz duszę przenika,
Kiedy Cię Jezus spotyka.
Niesie ciężkie krzyża brzemię,
Trzykroć upada na ziemię.
Gdy się na Golgotę zbliża,
Piąta boleść u stóp krzyża,
Na którym gwoźdźmi przybity,
Syn Twój strasznej męki syty.
Zwiesił głowę skaleczoną,
I Twarz Boską krwią zbroczoną.
Tybyś Mu główkę podparła,
Bladą Twarzyczkę otarła.
Darmo choć Twój żal głęboki,
Niedostępny krzyż wysoki.
Nie dostaną Twoje ręce,
By ulżyć Synowi w męce.
V. Zabieży Go Matka.
R. I pocałowała Go z płaczem.
V. Pani wysłuchaj…
Módlmy się…
NA SEXTĘ
Przyjdź nam Panno…
HYMN
Szósty żal serce rozdziera,
Gdy Syn na krzyżu umiera.
Gdy się już wszystko spełniło,
Jasne słońce się zaćmiło.
I kiedyś Ty zapłakała,
To cała ziemia zadrżała.
Siedem mieczów Cię przeszywa,
Jęczysz Matko nieszczęśliwa!
Gdy na macierzyńskie łono,
Z krzyża Ci Syna złożono.
Dziewico, Córko Syjonu!
My winni Chrystusa zgonu.
V. Ustały od płaczu oczy moje.
R. Strwożyły się wnętrzności moje.
V. Pani wysłuchaj…
Módlmy się…
NA NONĘ
Przyjdź nam Panno…
HYMN
O Maryjo bolejąca,
Nad Synem gorzko płacząca!
Na Toś Go na świat wydała,
Byś Go teraz pożegnała?
Na Toś Go w żłobku złożyła,
Własnym mlekiem wykarmiła.
By Go do krzyża przybili,
Żółciom z octem napili?
Na Toś dała szatę dzianą,
By o nią losy rzucano?
Na to uszedł przed Herodem,
Aby nie ujść przed narodem?
On choroby ludu leczył,
Na to by Go lud zamęczył?
Na to go Zakonu uczył,
By Go lud błotem obrzucił?
Na to w potrzebach ratował,
By Go lud ten ukrzyżował?
Na to przyświecał cnotami,
By umrzeć między łotrami?
V. Królowo męczenników módl się za nami.
R. Któraś stała pod krzyżem Chrystusa.
V. Pani wysłuchaj…
Módlmy się…
NA NIESZPÓR
Przyjdź nam Panno…
HYMN
O Mario, ta łez dolina,
Kalwarię nam przypomina.
Im dłużej tutaj żyjemy,
Tym dłużej cierpieć musimy;
Od kolebki aż do grobu,
Na to już nie ma sposobu.
Trzeba cierpieć, gdy Bóg każe,
Cierpienie nam grzechy zmaże.
A beż skargi cierpieć trzeba,
Jeśli chcemy dojść do nieba.
V. O Mario, przez siłę tylu boleści.
R. Dajże nam się cieszyć w Królestwie niebieskim.
V. Pani wysłuchaj…
Módlmy się…
NA KOMPLETĘ
Niech nas Twa prośba nawróci,
Niech Syn gniew od nas odwróci.
Przyjdź nam Panno…
HYMN
Mario, pociecho strapionych,
Tyś ucieczką opuszczonych.
Tyś tarczą co nas zasłania,
Od wszelkich grzechów obrania.
Ciebie kochamy w cierpieniu,
Z Tobą cierpimy w milczeniu.
Zagój nasze ciężkie rany,
Ześlij pokój pożądany.
Bądź przy nas w śmierci godzinie,
Niech dusza nasza nie zginie. Amen.
V. Obaczcie, a przypatrzcie się.
R. Jeśli jest boleść, jako boleść moja.
V. Pani wysłuchaj…
Módlmy się…
POLECENIE GODZINEK
Z pokłonem oddajem Tobie,
Godzinki, ku Twej ozdobie.
Byś nas w życiu prowadziła,
W śmierci na pomoc przybyła.
ANTYFONA
Komu Cię przyrównam, albo komu Cię przypodobam Córko jerozolimska? Z kim Cię porównam i pocieszę, Panno, Córko Syjonu? Bo wielkie jest jako morze skruszenie Twoje.
V. Otworzyli na Cię usta swe wszyscy nieprzyjaciele Twoi.
R. Świstali i zgrzytali zębami.
Módlmy się.
Boże, w którego męce, według proroctwa Symeona, najsłodszą duszę chwalebnej Panny Maryi, miecz boleści przeniknął; racz nam dać łaskawie, ażebyśmy, którzy Jej boleści rozważamy, szczęśliwych skutków tej męki dostąpić mogli, który żyjesz i królujesz z Bogiem Ojcem, w jedności Ducha Świętego, Bóg na wieki wieków.
Amen.
[1] J. Lorek. List Pasterski J. E. Ks. Biskupa Sandomierskiego na Wieli Post 1966 r. KDS 59 ( 1966) s. 33. 34.
[2] „Pamiętam, że czytałem kiedyś opisy wyzwalania nazistowskich obozów koncentracyjnych przez aliantów pod koniec II wojny światowej. Było tam napisane, że wielu spośród więźniów z wahaniem opuszczało baraki; oślepieni światłem słonecznym wracali na swoje prycze. Egzystencja obozowa była jedynym życiem, jakie znali przez tak wiele lat. Nauczyli się myśleć o sobie jako o więźniach. Nie potrafili sobie wyobrazić życia na wolności. Dlatego nie mogli natychmiast się przystosować do życia jako wolne istoty ludzkie. Sądzę, że udziałem większości z nas jest ta jakże ludzka postawa”. J. Powell. Twoje szczęście jest w tobie. Kraków 1995 s. 95-96.
[3] „Tak więc najbardziej wiarygodne przekazy źródłowe ukazują nam Stanisława jako młodzieńca zdolnego do umartwień, który od siebie dużo wymagał i nic nie było za trudne, nic ponad siły, co służyło jego celowi. W opinii najbliższych uchodził za młodzieńca surowego, wymagającego dużo od siebie. Jeśli Stanisław osiągnął doskonałą cnotę czystości, to trzeba stwierdzić, że zdobył to nie przez brak ludzkich słabości, lecz dzięki silnej woli, intensywnemu życiu religijnemu i własnej ascezie polegającej na dobrowolnym umartwieniu. Zresztą asceza Stanisława nie tylko szła w kierunku utrzymania w karności wybuchów zmysłowych. O ile można przyjąć wyniki badań grafologicznych, należałoby powiedzieć, że Stanisław jako typ naturalny nie byłby łatwy do współżycia. Grafolodzy wykrywają w jego charakterze ślady wybuchowości, oznaki egoizmu itp. Jeśli jest zgodna opinia jemu współczesnych, że kochał wszystkich i przez wszystkich był kochany, że nikomu nie powiedział przykrego słowa, że łagodność jednała mu przyjaciół, to wniosek jest jasny: takie usposobienie zdobył własną pracą, ciągłym czuwaniem nad sobą, opanowywaniem natury ludzkiej. Dobre wychowanie w rodzinie katolickiej, sprzyjające warunki życia zakonnego, specjalne drogi Opatrzności i własne wysiłki sprawiły, że Stanisław osiągnął wysoki stopień życia religijno – moralnego. Wspaniałym owocem tej współpracy Stanisława z łaską Bożą w dążeniu do osiągnięcia pełnej osobowości religijnej był fakt, że Stanisław przez całe życie ciężko nie zgrzeszył”. S. Bońkowski. Święty Stanisław Kostka. Płock 1967 s. 213-214.
[4] „Właściwością liturgii wielkopostnej są tzw. stacje. Papież dawnymi czasy celebrował przez cały W. Post codziennie w innym kościele uroczystą Mszę Świętą w otoczeniu duchowieństwa i ludu; to nazywało się odbywać stację. Jeżeli Papież z jakiegokolwiek powodu nie mógł być obecnym danego dnia na nabożeństwie stacyjnym, to pod wieczór akolita udawał się do niego, przynosząc mu nieco waty umaczanej w oliwie lamp palących się przy konfesji patrona danej bazyliki; podawał ją Papieżowi mówiąc: Jube, domne benedicere. A otrzymawszy błogosławieństwo, wygłaszał pozdrowienie: Hodie fuit statio ad sanctam Sabinam, quae salutat te. Albo: Hodie fuit statio ad SS. Cosmam et Damianum, qui salutatant te. – Papież odpowiadał: Deo gratias, i pocałowawszy pobożnie podany upominek, powierzał go kubikulariuszowi ( szambelanowi) do przechowania. Po śmierci Papieża ta wata służyła do wypełnienia poduszeczki jego w trumnie. Było to więc wielkopostne: Memento homo quia pulvis es et in pulverem reverteris”. S. Maria Renata od Chrystusa. Vivere cum Ecclesia. Rozważania liturgiczne. Kraków 1958 s. 276-277.
[5] B.A. Sandomierskie stacyjne Drogi krzyżowe rozpoczęte. KDS 103 ( 2010) s. 205-206.