Jaki Sandomierz? – Ks. Waldemar Gałązka

pikrepo.com

Od dzieciństwa miasto to budziło moją ciekawość. Nazwa słyszana w kościele (diecezja sandomierska), na lekcjach geografii i historii, a potem w lekturach. Zawsze lubiłem czytać, zwłaszcza książki historyczne. Miasto to intrygowało jakąś tajemniczością, nieznanym pięknem, religią. Pierwszy raz zobaczyłem je przyjeżdżając z prośbą o przyjęcie do Seminarium. Mieszkając tu chłonąłem sandomierskie widoki i coraz bardziej fascynowałem się tutejszą historią. Kiedy po podziale diecezji w 1992 r. zaproponowano mi powrót z diecezji radomskiej do Sandomierza, przyjąłem to z radością.

W mojej świadomości dawne i współczesne życie Sandomierza stanowiło jedność świecko-religijną. Pozostało to do dziś, chociaż pojawiły się dysonanse. Nie wpłynęły na mój stosunek do Sandomierza rozdźwięki pomiędzy władzą komunistyczną i Kościołem w tym mieście. Dla wszystkich było oczywiste, że narzucana ideologia nie była akceptowana przez ludność. Jestem przekonany, że tak jest co do istoty i dziś – jedność społeczeństwa sandomierskiego pomimo niechęci niektórych osób do Kościoła i kolejnych władz świeckich wszystkich opcji. Tak jest w całej Polsce. Nie jest ona monolitem i niemożliwe, żeby nim była. Cieszyła mnie współpraca władz miasta z władzą kościelną w wielu kwestiach, jednak nigdy nie oczekiwałem pełnej symbiozy. Władze te mają odrębne zadania, a współpracować winny w tym, co mogą wspólnie robić dla dobra ludzi. Pomimo przykrości z powodu odrzucenia przez Radę Miasta propozycji umieszczenia na Placu Papieskim tablicy z cytatem Jana Pawła o tym, że Sandomierz jest wielką księgą wiary naszych przodków, nie powstała u mnie wtedy niechęć do władz miejskich. Odrzuciły one pamięć o chrześcijańskiej tradycji, ale nie okazały wrogości wobec Boga. Na to trzeba był poczekać dwadzieścia lat.

Nie o to chodzi, że 2 grudnia 2020 roku Rada Miasta Sandomierza wystąpiła przeciwko decyzji Trybunału Konstytucyjnego. Aspekt polityczny i społeczny tego wydarzenia ma znaczenie marginalne. Istotne jest to, że uchwała Rady jest publicznym wystąpieniem przeciwko prawu Bożemu. Chociaż radni nie odrzucili Boga wprost, to jednak w rzeczywistości umieścili siebie ponad Bogiem. Uznali, że należy poprzeć tych, którzy przywłaszczają sobie mądrość większą od mądrości Bożej i władzę zdolną zmieniać Boże przykazanie. Zlekceważyli pierwsze przykazanie. Wchodząc w kompetencje Boga uznali piąte przykazanie Boże za zbyt trudne, dyskryminujące kobiety, pozbawiające je wolności decydowania o sobie i o życiu swoich dzieci. Przed kim chcą oni bronić kobiety? Przed władzą państwową, przed Kościołem, który według nich nie tylko chce rządzić, ale rządzi? Nie. To ma tylko marginalne znaczenie. W rzeczywistości bronią kobiety  … przed Bogiem !!

Na miejsce Boga będącego samą mądrością, ustanowili sobie Boga wygodnego dla siebie, Boga, który jest nie tyle Panem ludzi, co wykonawcą ich pragnień. Chociaż nie odrzucili Boga wprost, ani tak nie myśleli, to jednak potraktowali Go jako tego, który jest niewspółczesny, nieżyciowy, nie rozumie ludzi i ustanawia przykazania niemożliwe do przestrzegania. Czy więc Bóg, którego trzeba poprawiać, bo nie zna On ludzkich możliwości, nie wie co jest najlepsze dla ludzi, wymaga od nich tego co za trudne, czy taki bóg naprawdę jest Bogiem? Odrzucając Boże przykazanie odrzucono mądrość i dobroć Boga, Jego wszechwiedzę, Jego miłość do człowieka, która kazała Mu dać przykazania. W rzeczywistości odrzucono boskość Boga.

Prośby o powstrzymanie się od wypowiedzenia Bogu wojny potraktowano jako naciski Kościoła na wolność obywatelską , bo Kościół chce rządzić wszędzie, a przecież chodzi tu nie o Kościół, tu chodzi o wierność Bogu. Przecież nikt z przedstawicieli Kościoła nie oczekiwał od nich poparcia decyzji Trybunału Konstytucyjnego. Kościół od władzy świeckiej oczekuje tylko neutralności w sprawach sumienia. Rada, której zadaniem jest troska o miasto, zajęła się tym, co do niej nie należy – relacją państwa do Boga. Ogół miast w Polsce zachował neutralność. Takiej postawy nie chciała zachować Rada Sandomierza. Co ją skłoniło do propagowania ideologii przeciwnej Bogu? Wrogą Bogu decyzję argumentowano postępem, ale nie mieli oni na myśli postępu rzeczywistego mającego źródło w Najwyższej Mądrości, w Bogu od którego pochodzi zdolność człowieka do bycia mądrym. Nie mieli też na myśli postępu nauki, która nie ma wątpliwości co do człowieczeństwa poczętych dzieci. Za postęp uznali tylko ideologię lewicowo – liberalną dominującą wśród „elit” zachodnioeuropejskich, bo co jest modne na Zachodzie, to jest postępowe. Jakikolwiek akt normatywny, nawet o charakterze międzynarodowym,  który uznaje aborcję za prawo kobiet, a tym bardziej prawo człowieka, sprzeciwia się Bogu i jest niesprawiedliwy. W związku z tym, nie można go uznawać.

Jednak nie wszyscy w Sandomierzu, nawet nie wszyscy w jego władzach, chcą być mądrzejsi od Boga. Nie wszyscy uważają, że Boga trzeba poprawiać i pouczać o tym co mądre i dobre. Ogół Sandomierzan wierzy w Boga prawdziwego, modli się do Niego, stara się dochowywać Mu wierności. Jest nadzieja, że dzięki ich życiu i modlitwom miasto nie będzie pozbawione błogosławieństwa Bożego i nie odrzuci On próśb o uleczenie z zarazy cielesnej i duchowej oraz swojej opieki w przyszłości.

Ks. Waldemar Gałązka

PODZIEL SIĘ
Red.
Redakcja Diecezji Sandomierskiej w Internecie
Email: info@diecezjasandomierska.pl