W Bazylice Katedralnej w Sandomierzu bp Krzysztof Nitkiewicz udzielił święceń prezbiteratu diakonowi Przemysławowi Kotule, alumnowi Wyższego Seminarium Duchownego w Sandomierzu.
Uroczystej liturgii przewodniczył biskup sandomierski Krzysztof Nitkiewicz. Wśród koncelebransów znaleźli się biskup pomocniczy senior Edward Frankowski, księża profesorowie i wychowawcy seminarium duchownego, duszpasterze, kapłani pracujący w instytucjach diecezjalnych oraz księża z rodzinnej parafii neoprezbitera. W liturgii uczestniczyli także alumni, siostry zakonne, rodzina i bliscy nowo wyświęconego kapłana, przedstawiciele Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży oraz liczni wierni. Oprawę muzyczną Eucharystii zapewnił Chór Bazyliki Katedralnej w Sandomierzu.
Po odczytaniu Ewangelii kandydata do święceń przedstawił rektor seminarium, ks. Michał Powęska.
Nawiązując do słów Pana Jezusa „Gdzie jest twój skarb, tam będzie i serce twoje”, biskup Nitkiewicz mówił w homilii, że nasze życie oscyluje wokół tego, co jest dla nas najważniejsze. To może być osoba, rzecz, sfera zainteresowań. Ja tam ciągle jestem, jeśli nie fizycznie to przynajmniej mentalnie.
– Drogi diakonie, przyszły prezbiterze! Jesteś teraz całym sobą przy Chrystusie, który przez nałożenie rąk i modlitwę ustanowi cię kapłanem na wieki. To jest dla ciebie w tym momencie najważniejsze. Nie wątpię ani przez chwilę w czystość Twoich intencji, ale gdzie znajdą się twoje myśli jutro, pojutrze, za rok, za dwadzieścia lat…..? Co będzie wtedy twoim skarbem? Znasz zapewne słowa mickiewiczowskiej Telimeny z Pana Tadeusza: „Bo serce nie jest sługa, nie zna, co to pany…”. Dlatego modlę się, żebyś każdego dnia trwał przy Chrystusie i wszystkich zachęcam do modlitwy w intencji naszego brata.
Sześć lat pobytu w seminarium to za mało, aby uformować serce. Myślę, że i życia na to nie starczy, lecz trzeba próbować. Nasze serce ma bowiem w sobie coś z chomika, który nie przeoczy żadnego ziarenka, żadnego orzeszka czy korzonka. Magazynując je w policzkach oraz w tajemnych spiżarniach… nie ma zamiaru dzielić się z innymi, jednak z czasem zaczyna się w tym wszystkim gubić i z zebranych przez całe życie skarbów korzystają różni złodzieje.
Drugim razem nasze serce jest sercem żaby. Żaby, która spędza każdą chwilę na kumkaniu i nasłuchiwaniu rechotu innych żab, żeby im zaraz odpowiedzieć, albo wtórować: plotki, wiadomości wyczytane w internecie czy gdzieś zasłyszane, przypuszczenia. Rechot niesie się daleko, po całej diecezji, z jednego słowa robi dziesięć i niczego konstruktywnego nie wnosi. Zdarza się, że bije w nas serce pawia, który rozkłada szeroko swój ogon i mówi: Nie widzicie jaki jestem piękny? Wasza strata. Podziwiajcie mnie, mdlejcie z zachwytu, bo drugiego takiego nigdzie nie znajdziecie.
Stąd potrzebujemy wrażliwego ucha, żeby usłyszeć, oczu, żeby zobaczyć, rozumu, refleksji, rozeznania, żeby odróżnić prawdę od fałszu…. Potrzeba wsparcia innych. Należy spędzić sporo czasu na kolanach, pokornie poprosić o radę Ducha Świętego, a nie działać z impetu, z automatu. Warto porozmawiać z drugim kapłanem, ale tym dobrym, z osobą świecką, głęboko wierzącą i szczerze zatroskaną o Kościół.
Jeśli serce pozostanie wierne Chrystusowi, nawet jeśli czasami zbłądzi, upadnie, pomyli się, to i owoce kapłańskiej posługi będą wartościowe. Zabierzemy je do wieczności razem z innymi dobrymi uczynkami.
Pamiętaj jednak drogi diakonie, przyszły prezbiterze, że nie wszystko uda się zrobić od razu, w ekspresowym czasie. Najważniejsze, żeby serce prowadziło cię w dobrym kierunku, aby Jezus Chrystus był zawsze naszym największym skarbem – powiedział biskup.
Po homilii rozpoczął się obrzęd święceń prezbiteratu. Kandydat złożył przyrzeczenia wobec biskupa i Kościoła, a następnie, podczas śpiewu litanii do Wszystkich Świętych, leżał krzyżem przed ołtarzem. Po nałożeniu rąk i modlitwie święceń został ubrany w szaty kapłańskie oraz otrzymał namaszczenie dłoni krzyżmem świętym. Następnie nowo wyświęcony prezbiter po raz pierwszy koncelebrował Eucharystię.
Przed końcowym błogosławieństwem wyraził wdzięczność biskupowi, przełożonym seminaryjnym, wychowawcom, rodzicom, rodzinie oraz wszystkim, którzy towarzyszyli mu na drodze powołania.
Ks. Przemysław Kotuła pochodzi z parafii pw. św. Teresy od Dzieciątka Jezus w Godziszowie.






