XVI Niedziela zwykła A

  1. Dzisiejsze Słowo Boże udziela odpowiedzi na bolesną w praktyce życiowej sytuację współistnienia dobra i zła, dobrych i złych. Chociaż dzisiaj nie wydaje się popularnym nazywanie kogoś złym, to jednak taka jest rzeczywistość życia, jaką przedstawia Ewangelia: ci, którzy popełniają złe czyny, grzechy, czynią się ludźmi złymi, powtarzają akt deprawacji dokonany już uprzednio w szatanie. Bolesnym doświadczeniem jest przebywanie w towarzystwie złego człowieka. Każdy święty musiał przejść przez szatańskie ataki, jakim był poddawany przez tych, którzy łączyli się, przez swoje czyny, z ojcem kłamstwa i mordercą. Zapytany przez św. Siostrę Faustynę Jezus o to, dlaczego nie ukarze tych, którzy stają się rozsadnikami zła, odpowiedział, w duchu dzisiejszej przypowieści, że będzie miał całą wieczność na to, aby takim ludziom odpłacić, teraz zaś jest czas miłosierdzia, a biada tym, którzy z tego miłosierdzia nie skorzystają i je zlekceważą.  „Dusze giną mimo mojej gorzkiej męki. Daję im ostatnią deskę ratunku, to jest święto miłosierdzia Mojego. Jeżeli nie uwielbią miłosierdzia mojego, zginą na wieki. […] Nie chcę karać zbolałej ludzkości, ale pragnę ją uleczyć, przytulając ją do swego miłosiernego serca. Kar używam, kiedy mnie sami zmuszają do tego; ręka moja niechętnie bierze za miecz sprawiedliwości; przed dniem sprawiedliwości posyłam dzień miłosierdzia”. ( Dzien. 965, 1588). Ewangelia o chwaście w pszenicy palonym przy żniwie przypomina również o tym, że nasze grzeszne czyny będą palone ogniem, dobrze, by chociaż czyśćcowym, a realną pomoc umożliwiającą wyrwanie się z tego ognia stanowią modlitwy Kościoła i Najświętsza Ofiara składana w intencji zmarłych.
  2. Współczesna atmosfera mentalno – obyczajowa stała się areną rozwoju szatańskiego chwastu różnorakiej maści; mówi się już nawet o okultyzmie popkulturowym, o powszechnym zagubieniu przez dzisiejszego człowieka własnej tożsamości, o rozumianej w sposób zwierzęco – biologiczny i pozbawionej jakichkolwiek barier seksualizacji dzieci i młodzieży, o przeróżnego rodzaju uzależnieniach, jakim pozwala się zniewalać współczesny człowiek ( alkoholizm, narkotyki, pracoholizm, uzależnienie ekranowe, i in. ), o nie odnajdującym precedensu w dziejach ludzkości dogłębnym kryzysie relacji międzyosobowych i autentycznego  zaangażowania, wreszcie o dominującym nad wszystkimi wartościami i przenikającym wszystkie stany społeczne praktycznym materializmie tzw. świętego spokoju i użycia, połączonym z niszczącą wszystko i wszystkich niepohamowaną żądzą pieniądza. W takim otoczeniu człowiek wierzący musi wykazywać się szczególną odwagą krytycznego myślenia i postępowania, opartą na konsekwentnym i bezkompromisowym trwaniu w łasce uświęcającej; Taka postawa ucznia Chrystusowego jest jednocześnie najskuteczniejszym lekarstwem dla śmiertelnie chorego świata, często otwarcie wrogiego wobec autentycznych świadków Chrystusa oraz woła o tworzenie wspólnot – enklaw ukazujących piękno życia według Ewangelii. W świecie można zaobserwować tak dużo kunktatorstwa, manipulacji, lęku, zabiegania i straty energii ponoszonej w tym celu, by się nie narazić, by nie zaszkodzić swojej karierze, by nie nadszarpnąć opinii o sobie, by się nie znaleźć na czarnej liście, by nie powiedzieć jednego słowa za dużo, by nie powiedzieć jednego słowa za mało, by wcale czegoś nie powiedzieć…zaprawdę w sprawach ziemskich człowiek wykazuje wiele przezorności i zabiegania. Chrystus wzywa nas dzisiaj do odwagi i do przerzucenia wszystkich swych starań na przejrzyste stanowisko zajmowane wobec Boga, połączone z jednoznacznym, integralnym i autentycznym świadectwem dawanym Chrystusowi i pełnej prawdzie o Bogu, człowieku i świecie.
  3. W początkach sandomierskiej wspólnoty wiary odnajdujemy postać księcia Henryka Sandomierskiego, uczestnika średniowiecznej krucjaty do Ziemi Świętej[1]. Swoją osobą przypomina on prawdę o tym, że życie człowieka wierzącego jest walką ze „światem”,  tj. z pożądliwością oczu, pożądliwością ciała i pychą żywota. Ta duchowa walka przybiera często kształt prawdziwej Drogi Krzyżowej. Świadectwo konieczności prowadzenia tego rodzaju walki złożyli sandomierscy męczennicy, święci, błogosławieni, intelektualiści; wierni Bożym przykazaniom chrześcijanie tej ziemi.

[1] „Największym przedsięwzięciem księcia była fundacja klasztoru Joannitów w Zagości. […]. Joannici to pierwszy zakon rycerski, który powstał w Ziemi Świętej dla obrony przybywających tam pielgrzymów. Pierwszy podjął walkę zbrojną w obronie wiary, pierwszy też z zakonów rycerskich pojawił się na ziemiach polskich. Henryk wspomina w dokumencie ( który nie ma daty wystawienia), że dawno już ślubował fundację, jednak zaprzątnięty marnościami tego świata nie spełnił obietnicy. Zapewne spotkał joannitów podczas pielgrzymki do Jerozolimy, ale zobowiązanie zrealizował dopiero przed wyprawą pruską w 1166 roku. Może zamierzał wykorzystać doświadczenia joannitów w walce z Prusami. Henryk ufundował też kapitułę wiślicką”. A. Teterycz – Puzio. Sandomierski krzyżowiec. „Mówią wieki”  VI ( 2009) s. 30. .